Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Zwei II: The Ilvard Insurrection (PC) – recenzja gry

Zwei II: The Ilvard Insurrection jest jedną z perełek studia Nihon Falcom znanego bardziej ze swoich flagowych serii jak Ys czy The Legend of Heroes. 10 lat po premierze a Japonii doczekaliśmy się angielskiego wydania gry. Warto było czekać?

Tęsknię czasem do gier jRPG z przełomu lat 90. i 00. Niektórzy mówią, że to nostalgia fałszująca prawdziwy obraz tamtych tytułów. Jednak gdy wracam do wielu z nich, bawię się lepiej niż przy wymuskanych graficznie, pełnych rozmachu obecnie dostępnych produkcjach? Zwei II: The Ilvard Insurrection jest jedną z tych produkcji, przy których czas płynie wyjątkowo szybko.

Zwei II: The Ilvard Insurrection jest jedną z perełek studia Nihon Falcom, znanego bardziej ze swoich flagowych serii jak Ys czy The Legend of Heroes. W zestawieniu z tymi markami Zwei jest wyjątkowo niszowe. Pierwotna premiera w Japonii odbyła się w 2008 roku, a na angielską wersję na PC przyszło nam czekać aż dziesięć lat. Czy było warto?

20180114184757_1.jpg

Fabuła, jak to się jeszcze zdarzało w tamtym okresie, nie była przeładowana nic niewnoszącymi wątkami, oferując wprawdzie prostą, ale całkiem przyjemną i pełną autentycznego humoru historię z pogranicza fantasy i techno-punka. Nieco na modłę serii Grandia. W sumie z Grandią III tytuł dzieli lotniczy motyw. Wcielamy się w rolę rudowłosego młodzieńca imieniem… nie, nie Adol tylko Ragna. Protagonista pracuje jako lotniczy kurier, rozwożąc paczki zarówno po miastach na ziemi, jak i tych mieszczących się na wyspach unoszących się w przestworzach. Niestety chmury mają swoich demonicznych mieszkańców, którym nie bardzo w smak biznesik bohatera. Ragna po ich ataku rozbija swój samolot, samemu ledwo uchodząc z życiem dzięki pomocy młodej, bo zaledwie 200-letniej wampirzycy Alwen. Współprotagonistka wygląda oczywiście tak, jak Musiol wyobraża sobie sześćsetletnie demonice w stylu anime (ma chyba uraz do Rory Mercury, z anime The Gate) i zawiera z nim pakt, chcąc zrobić z niego niewolnika, by odzyskać swój rodzinny zamek. Były pilot to oczywiście chłop na schwał i nie wzruszają go niewieście problemy, więc dochodzi do kompromisu – pomoże jej, ale o żadnym chodzeniu na krótkiej smyczy mowy nie ma.

Z czasem jednak ich relacje zacieśniają się i obie postacie tworzą, dosłownie, nierozerwalnie wspierający się duet. Pomimo wydawałoby się początkowo poważnego zacięcia, scenariusz wypełniony jest licznymi gagami w staroszkolnym stylu dotyczącymi związku obojga postaci oraz społeczności, w której przyszło im funkcjonować. Wiadomo przecież, iż dziewczyny lubią kuse wdzianka, romanse oraz jeść słodycze bez umiaru. Faceci za to myślą tylko o mięśniach i cyckach, a ludzie chodzą do tawerny nie po to, by podyskutować o ulubionej książce, tylko się napić, zapalić porządnego skręta i wklepać sobie po mordach. W każdym razie wiele jest żartów oraz scenek na tematy, które dzisiaj by nie przeszły, wkurzając zwolenników zdrowego żywienia, ćwiczeń i obrońców moralności. Cóż, jak głosi znane hasło z sieci, kiedyś było jakoś fajniej. W trakcie zabawy spotkamy również bohaterów z części pierwszej, ale jej znajomość nie jest potrzebna do tego, by się dobrze bawić.

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę produkcja, podobnie jak seria Ys, oferuje dungeon-crawlerowy styl zabawy. Mamy dwa miasta bazowe skąd wraz z rozwojem fabuły ruszamy na wyprawę do poszczególnych miejscówek. Mimo wszystko gra wprowadza własne, może nie nowości, ale jednak rozwiązania urozmaicające naszą przygodę. Wprawdzie nic skomplikowanego, podobnie jak w innych RPG-ach akcji wchodzimy do danej miejscówki i tłuczemy wszystko, co nam się pod nóż nawinie, ale tutaj mamy w boju dwóch wojaków na ekranie, pomiędzy którymi w razie potrzeby błyskawicznie przeskakujemy. Ragna bowiem celuje w walce w zwarciu z większymi grupami przeciwników, natomiast Alwyn woli jednak puszczać zaklęcia na odległość. Daje to całkiem spore możliwości taktycznie. Szkoda tylko, że towarzysz sam nie może podejmować żadnej akcji. Pomimo tego, koncepcja, chociaż znana z podobnych gier, jak na przykład Shining Tears obecnej na PS2, wciąż sprawia sporo frajdy. Zresztą, w trakcie eksploracji czekają na nas łamigłówki i przeszkody, wymagające zastosowania umiejętności jednej lub drugiej postaci. Kolejną ciekawostkę stanowi sposób zdobywania doświadczenia, który nie odbywa się przez punkty zdobywane za pokonanych przeciwników tylko poprzez… jedzonko. W trakcie przygody znajdujemy artykuły spożywcze bądź pichcimy sobie różne potrawy przywracające serduszka życia, a przy okazji dające punkty XP. Również i nowe zdolności zdobywa w śmieszny sposób poprzez fitness z pewnym zamaskowanym, umięśnionym kulturystą.

Pomimo frajdy płynącej z gry, twórcy mieli na uwadze, że cała zabawa może się znudzić i zafundowali nam aktywność poboczną, która naprawdę wciąga i przynosi wymierne profity. Pomyślcie sobie, iż było to w czasach kiedy nie było głupich trofeów, a gracz dodatkowe zadania wykonywał nie po to, by zdobyć blaszkę na liście osiągnięć, tylko dlatego, że coś wnosiły do rozgrywki. Możemy chociażby poprawiać wyniki czasowe zaliczania poszczególnych lokacji, bądź walk z bossami, walczyć na rynku z uprzednio spotkanymi postaciami pobocznymi czy zdobywać usprawnienia dla broni bądź rozgrywki samej w sobie. Interesującą ciekawostką jest opcja zakupienia/posiadania różnorakich widgetów jak zegar, krokomierz, odbiornik multimedialny, minimapka, czy licznik zniszczonych urn wydatnie pomagające w przygodzie. Największą wadą gry jest jej długość, a raczej krótkość, bowiem nawet z dodatkowymi aktywności spokojnie ukończymy ją w 15 godzin.

7.jpg

Wizualnie, jak na standardy sprzed 10 lat, kiedy tytuł miał oryginalną premierę, produkcja prezentuje się całkiem dobrze. Poziomem oprawy zbliżonym do Ys VII czy The Legend of Heroes: Trails in the Sky, czyli w stylu, do jakiego przyzwyczaiło nas Falcom. Wszystko pokazane jest w staroświeckiej już izometrycznej grafice 3D bez możności obracania kamerą, która jednak wciąż jest bardzo kolorowa i miła dla oka. Tytuł na PC jest bardzo dobrze zoptymalizowany i hula bardzo sprawnie, nawet na słabym sprzęcie. Odwiedzane lokacje są różnorodne i zawierają całkiem sporo detali, a modele naszych bohaterów dzisiaj już z lekka staroszkolne, wzbudzają prawdziwą nostalgię.

W tle przygrywają nam przyjemne dla ucha dźwięki idealnie podkreślające akcję widoczną na monitorze, a sama gra została wzbogacona o świetny angielski dubbing, więc słuchanie dialogów w tym języku nie będzie dla nas katorgą. Co do sterowania, cóż trzeba przyznać, że pad w tym przypadku lepiej się sprawdza niż klawiatura.

Zwei II: The Ilvard Insurrection jest na każdym polu lepsze od swojej poprzedniczki i pomimo niemal dekady na karku nadal jest atrakcyjnym kąskiem dla fanów jRPG-ów. Tytuł znakomicie nadaje się na spędzenie z nim kilku wolnych wieczorów i właściwie szkoda, że przygoda tak szybko się kończy. Do tego wydaje się, że Falcom zapomniał o swojej marce i na dwójce zakończy swój żywot.

Plusy

  • Pełna humoru fabuła
  • Sympatyczni bohaterowie
  • Wciągające walki
  • Kilka interesujących koncepcji

Minusy

  • Stanowczo za krótka
  • Brak możliwości obracania kamerą czasem przeszkadza
O autorze

Kliknij, by skomentować

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

Serious Sam 4 jest niczym nad wyraz sprawny wehikuł czasu na pecetowym rynku FPS-ów. Odpalacie grę i momentalnie przenosicie się dekadę wstecz. I nie...

Gry

Dzisiaj coś w sam raz dla masochistów, którym niestraszne autobiczowanie tematyką potrafiącą widocznie odcisnąć swoje piętno. Powieść jeżąca włos na głowie i ściskająca żołądek....

Recenzje

Zliczenie wszystkich klonów Arkanoida byłoby zdecydowanie ciężkim zadaniem (choć nie niemożliwym). Sam w swoim życiu grałem przynajmniej w kilkanaście wersji tego klasyka, począwszy od...

Recenzje

Seria Ys jest jedną ze starszych w świecie japońskich RPG-ów. Jej korzenie sięgają końcówki lat 80. ubiegłego wieku, więc w domu starców produkcje Nihon...

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: