Dołącz do nas

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Ryu Ga Gotoku Ishin (PS4) – recenzja gry

Niewydany poza Azją spin-off serii Yakuza zabiera gracza do XIX-wiecznej Japonii, gdzie poznajemy wraz ze znajomymi twarzami proces odrodzenia Japonii.

Ryu Ga Gotoku Ishin to drugi samurajski spin-off serii Yakuza, który podobnie jak wcześniejsze Ryu Ga Gotoku Kenzan, nigdy nie został wydany w języku angielskim (o samej grze pisałem już nieco wcześniej). Zniechęcony oczekiwaniem na jakikolwiek ruch Segi w kwestii zlokalizowania Ishin, wziąłem sprawy w swoje ręce i postanowiłem sprawdzić tę produkcję w nieznanym dla siebie języku. Poniższy tekst jest rezultatem wielu godzin spędzonych na posiłkowaniu się fanowskim tłumaczeniem fabuły. Przebrnięcie przez „japońskie krzaczki” nie było łatwe, ale jedno jest pewne – było warto!

Zobacz także:

Głównym bohaterem historii jest Ryoma Sakamoto, który po śmierci mentora ukrywa swą tożsamość i dołącza do specjalnego oddziału policji z Kioto – Shinsengumi. Początkowo jego celem jest odnalezienie w ich szeregach mordercy, posługującego się tajemniczym stylem walki. Jak nie trudno się domyślić, to dopiero czubek góry lodowej całej intrygi, która wykracza poza typowy schemat zemsty. Do rozwikłania mamy nie tylko sprawę zabójstwa, ale i konspirację mogącą zachwiać równowagą całej Japonii. Tematyka gry, podobnie jak i cała otoczka fabularna jest niezwykle fascynująca, przez co kolejne wydarzenia śledziłem z ogromnym zaciekawieniem. Nie ma tutaj mowy o nudzie. Zespół deweloperski dostarczył pod tym względem naprawdę udany produkt.

龍が如く維新 おすすめ型: Game log

Dlaczego SEGA nigdy nie przetłumaczyła Yakuzy Ishin (będę stosować angielską nazwę serii na przemian z japońską)? Największą ich obawą była szeroko rozumiana „japońskość” odsłony z uwagi na czas i miejsce akcji. Menadżerowie uważali, że zachodni gracz nie będzie w stanie zrozumieć realiów gry. Dziewiętnasty wiek w Japonii to czas wielu przemian, wszechobecna klasowość, rasizm i nasycana nimi przemoc wysuwają się na czoło motywów tamtych czasów. Zmęczeni szogunatem ludzie postanowili go obalić. Zastanawiam się, czego my, zachodni gracze, moglibyśmy nie zrozumieć. Potrzeba wolności jest uniwersalna. Wiele państw, w mniejszym lub większym stopniu musiało w swojej historii zawalczyć o niepodległość. SEGA tym dziwnym ruchem strzeliła sobie w stopę. Sądzę, że specyfika tej odsłony stanowiłaby o jej sile. Zwłaszcza teraz, gdy seria Yakuza stała się bardzo popularna w zachodnim świecie.

Jak na grę o samurajach przystało, nie mogło tutaj zabraknąć epickich pojedynków z użyciem katan. Twórcy do dyspozycji oddali nam cztery, znacząco różniące się od siebie style walki. Klasyczne posługiwanie się samurajskim ostrzem, które najlepiej sprawdza się podczas pojedynków 1 na 1, mamy też znaną z poprzednich odsłon serii Yakuza walkę wręcz. Jako że gra osadzona jest w XIX wieku, to nie mogło tutaj zabraknąć też wszelakich broni palnych, które zostały umieszczone w trzecim stylu walki. Czwarty skupia się na łączeniu walki bronią białą oraz rewolwerem. Dziki taniec przypomina gun-katę i z miejsca stał się moim ulubionym stylem walki.

Style walki rozwijamy za pomocą drzewka umiejętności lub ucząc się nowych technik od mistrzów sztuk walki, których znajdziemy w grze. Poza, nazwijmy to, standardowymi atakami, znalazło się tutaj miejsce na odrobinę fikcji w postaci przecinania kul kataną czy serię szybkich ciosów rodem wyjętą z filmów Akiry Kurosawy. Yakuza Ishin nie ustępuje więc dynamiką pozostałym odsłonom serii. Walka w tej odsłonie jest przyjemna i łatwa w opanowaniu. Jedyny problem miałem z pracą kamery podczas mierzenia z rewolweru, która często ustawia się w niepożądanych miejscach. W trakcie fabularnych potyczek nie sprawia to problemu, jednak gdy mierzymy się z najsilniejszymi przeciwnikami w grze, to problemy stają się odczuwalne.

Minigry są wizytówką serii Yakuza, więc nie mogło ich zabraknąć także w tej produkcji. Mamy karaoke dostosowane do realiów czasowych, w których dzieje się gra. Obstawimy wyścigi kurczaków, możemy uprawiać rośliny w ogródku, zatańczymy z wachlarzem w dłoni, a nawet zalejemy robaka z miejscową gejszą. Ucieszą się miłośnicy zwierząt. Ryoma może przygarniać napotkane w świecie gry psy i koty. Tak, możemy je pogłaskać. By świat sprawiał wrażenie bardziej żywego, dodano opcję zawierania znajomości z mieszkańcami, co pozwoliło uwiarygodnić kreację żywego miasta. Jeśli jednak takie pierdoły Was męczą, to możecie skierować się do trybu Battle Dungeon, w którym toczy się pojedynki, by zdobywać potrzebne do wykucia potężnych przedmiotów składniki.

Warstwa wizualna gry wypada dobrze, choć musicie wziąć poprawkę na to, że mamy do czynienia z tytułem startowym konsoli PlayStation 4, który pojawił się także na PS3. Ryu Ga Gotoku Ishin działa na tym samym silniku, na którym działały Yakuza 5, 0 oraz Kiwami, dzięki czemu skok jakościowy po dwóch poprzednich odsłonach dało się zauważyć gołym okiem. Poprawiono animacje postaci, zadbano o płynną rozgrywkę w 60 klatkach na sekundę, nawet gdy na ekranie znajduje się wielu przeciwników.

Yakuza Ishin może pochwalić się wyjątkowo udaną oprawą dźwiękową. Głosy bohaterów podłożone zostały przez tych samych aktorów, co w grach z głównego cyklu. Muzyka podczas starć i eksploracji nadaje produkcji unikatowego klimatu. Na szczególną pochwałę zasługuje sposób połączenia klasycznych japońskich instrumentów z gitarowymi i elektronicznymi brzmieniami. Na papierze wydaje się to dziwnym pomysłem, ale zdaje egzamin. Oczywiście coś dla siebie znajdą także miłośnicy klasycznych brzmień tworzonych z wykorzystaniem instrumentów orkiestrowych.

Ryu ga Gotoku Ishin! (Game) - Giant Bomb

Zasadniczym pytaniem, na które trzeba jednak sobie w końcu odpowiedzieć, jest to, czy bez znajomości języka japońskiego warto porywać się na Ryu Ga Gotoku Ishin. Odpowiedź może być jedna – oczywiście, że tak! Jeśli macie wystarczająco samozaparcia, to w Internecie znajdziecie fanowskie tłumaczenie ekipy KHHSubs, którzy przetłumaczyli wszystkie przerywniki filmowe i aktywności w grze, zamieszczając nagrania w serwisie YouTube. Co prawda siedzenie przy konsoli mając obok odpalonego laptopa, zerkanie na przygotowane materiały wideo nie należy do najprzyjemniejszych czynności, ale do czasu oficjalnego tłumaczenia ze strony Segi innej opcji po prostu nie ma.

Warto więc wydać sporą sumkę na importowanie gry z Japonii. Na ten moment nic nie wskazuje, że doczekamy się oficjalnego wydania gry po angielsku. Odpuszczenie tej odsłony, przepełnionej fanserwisem, dla entuzjastów serii jest niedopuszczalne. Nie bez powodu Yakuza Ishin uznawana jest za jedną z najlepszych odsłon serii.

Plusy

  • Świetny klimat Kioto z XIX wieku;
  • Wciągająca jak bagno fabuła;
  • Spora ilość wysokiej jakości aktywności pobocznych;
  • Świetna ścieżka dźwiękową;
  • Ogromne ilości fanserwisu, który doceni każdy miłośnik serii;
  • Dynamiczny system walki

Minusy

  • Kamera podczas strzelania z pistoletu pamięta czasy Yakuzy: Dead Souls z PS3;
  • Gra ma już swoje lata i miejscami rażą ubogie tekstury otoczenia
Autor

Niegdyś współpracownik PSSite, aktualnie współwłaściciel Glitcha. Od najmłodszych lat zafascynowany grami, kolekcjonuję wszystko co z nimi związane (od steelbooków po platynowe trofea). Fan japońskich rpgów, platformerów, slasherów, horrorów i powieści wizualnych. Prawdopodobnie uzależniony od serii Yakuza.

2 komentarze

2 komentarzy

  1. Kamil

    20 stycznia, 2021 o 10:52

    Fajnie się czyta 🙂 przydatny wpis

  2. Gipsi

    20 stycznia, 2021 o 22:19

    Nie pojmuje jak mogli tego nie wydać w Europie… Gdzieś tam się łudzę, że po sukcesie Ghost of Tsushima I po tym jak seria yakuza zyskała popularność (nawet jak ktoś nie grał to kazdy kojarzy serie) SEGA jednak wyda to po cichu przetłumaczone na pastorem, ale wiem że tak na serio nie ma na co liczyć.

    Ja co od niedawna gram w jednak grę z serii na rok (1 – 0 – 2) i przy dwójce te same miejscówki mnie już nudziły a to.bylby powiew świeżości.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

Natsuki Chronicles to już kolejny udany shoot 'em up studia Qute, które wraca do uniwersum swej poprzedniej gry, by opowiedzieć dramatyczną historię równoległą.

Recenzje

Kiedy Medievil spotyka Jaka & Daxtera. Pumpkin Jack w ciekawy sposób miksuje obie serie platformówek 3D.

Recenzje

Sword of the Necromancer to dobry "rogalik", który traci na brzydkiej oprawie graficznej. Przed zakupem obejrzyjcie nagranie z rozgrywki.

Recenzje

NUTS to naprawdę nietypowa gra, która zdarza się w naszej branży raz na kilka lat. Jeśli chcecie spróbować czegoś niezwykłego, to szczerze polecam.

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.