Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Pathologic 2 – Wróżenie z wnętrzności w strumieniu świadomości

Jakiś czas temu (6 marca) na PS4 zadebiutowała ciekawa pozycja, o której przeoczenie nie trudno. Tytuł na wskroś wyjątkowy i niecodzienny, a jednocześnie wzbudzający żywiołowe emocje wśród użytkowników. Mało tego, bardzo na czasie z racji, że to dramatyczny survival w samym sercu epidemii. Jeden z kontrowersyjnych hidden gemów o skrajnym odbiorze nienawiści bądź bezgranicznej fascynacji. Przypadek bez dwóch zdań ciężki, ale i zasługujący jednocześnie na rozgłos, jak mało który.

W przypadku Pathologic 2 wielu odnosiło porażkę i niemal na wstępie popełniło fundamentalny błąd logiczny. Ten polegał (między innymi) na usilnej próbie zdefiniowania i ocenienia tego tytułu przez pryzmat klasycznych ram gier wideo. Wówczas faktycznie można odnieść bzdurne wrażenie, że oferowana produkcja to shovelware’owa pulpa składająca się wyłącznie z nieintuicyjnych i bezlitośnie niesprawiedliwych rozwiązań. Elementów, których doznawanie wprowadza w autodestrukcyjną spiralę załamania nerwowego i słodkiej rozpaczy. W tym szaleństwie jest jednak metoda i to bynajmniej działająca na nieco innej zasadzie niż oksymoron. To zdecydowanie coś więcej niż produkt katastrofalnie zły dla smakoszy tandety, poszukujących odrobiny dobra w kaszanie agonii.

Przeważająca część recenzentów kompletnie mijała się z tym, co pozycja próbuje przekazać i czym właściwie jest. W ich tekstach pochwały zbierała zazwyczaj atmosfera (łaaaał). Fakt tym bardziej smutny, że tyczy się również tekstów o pozytywnym wydźwięku. Przytoczona gra to niezwykle trudny temat. Powstał kolejny przykład rażących dysproporcji między krytykami, a użytkownikami. Ci pierwsi (nieliczni swoją drogą) skonsumowali Pathologic 2, zostawiając zapewne większość dania na talerzu. Natychmiastowo wydalili całą resztę i skierowali w stronę kolejnych „potraw”.

Drudzy natomiast zachwyceni warstwą organoleptyczną usiedli do stołu i zaczęli nie tyle delektować się posiłkiem, ile studiować sztukę przyrządzenia podanego mięsa. Badali zależności łączenia poszczególnych składników i starali się zrozumieć, w jaki sposób uzyskano efekt końcowy. Pozwolili, by danie zmieniło ich już w trakcie konsumowania. W efekcie szybko wytworzył się kult i prawdziwy wysyp contentu, którym graczem starali się otworzyć oczy innym użytkownikom, namawiając rzeszę do skosztowania (w ich mniemaniu) dzieła sztuki.

Kiedyś żył człowiek, który chciał wszystko naprawić. Błagał na ugiętym kolanie, żeby mieć szansę cofnąć czas

Nie będę lepszy, nie będę inny od osób, które krytykowałem we wstępie. Moje pretensjonalne wywody możecie łatwo sprowadzić do krzykliwej hipokryzji. Nie czuję się na siłach, aby wyjść zwycięsko ze starcia i zatriumfować nad tą grą. Moim celem nie jest recenzja. Zamiast tego postawiłem priorytet na oczyszczenie i rozliczenie emocjonalne. Przelałem na słowo pisane motywy, które zauważyłem i mnie zaciekawiły. Zachwycony przygodą, poczułem się w obowiązku poświęcenia jej chociaż jednego tekstu. Poza tym – każda okazja, aby napisać o Pathologic 2 to dobra okazja.

Dzień dobry, z tej strony Artemy Burakh – lokalny rzeźnik, chirurg, ojczym wszystkich niechcianych dzieci i poruszający się na ślepo człowiek totalna porażka. Otrzymawszy niepokojący list od ojca, zdecydowałem powrócić do rodzinnej miejscowości. Na powitanie zostałem zaatakowany, dokonałem zabójstwa w samoobronie i oskarżono mnie o morderstwo… własnego rodzica! Wspominałem już, że sytuacja jest do dupy, a to ledwie wierzchołek góry lodowej? Jeśli chcecie mi towarzyszyć, zaopatrzcie się koniecznie w morfinę i medykamenty, bo czeka nas niełatwa droga, w której znalezienie mordercy stanowi najmniejszy problem.

Zaczynamy od iście Lynchowego otwarcia w onirycznych klimatach snu przypominającego wypadkową zażywania twardych substancji psychoaktywnych. Opowieść rozpoczniemy od końca, nie rozumiejąc w zasadzie nic, aby z czasem odkrywać (lub nie) szczegóły intrygi. Dano nam jednak ostrzeżenie – 12. dzień epidemii to ostateczny termin. Umrze wielu, a szansa na odniesienie sukcesu jest bliska zeru.

Pathologic 2 można określić jako społeczny symulator epidemii zgrabnie ukazujący konsekwencje głupich decyzji oraz kruchość, wydawałoby się stabilnego społeczeństwa. Idealna propozycja, zważywszy na globalną sytuację, w której wszyscy się obecnie znajdujemy. Trafimy do bliżej niesprecyzowanego miasta przypominającego Rosję z początku XX. wieku i będziemy świadkami stopniowo rozprzestrzeniającej się Piaskowej Plagi. Naszymi głównymi zadaniami będą: paniczne poszukiwanie leku, minimalizowanie wskaźnika zachorowań i błądzenie po omacku w celu ogarnięcia pogarszającej się sytuacji.

Cały świat to scena, a ludzie na nim to tylko aktorzy. Każdy z nich wchodzi na scenę i znika

Tak jak haruspik w starożytnym Rzymie zajmował się wróżeniem z wnętrzności zwierząt ofiarnych. Tak i my będziemy szukać odpowiedzi w zakażonych organach. Weźmiemy udział w nierównym wyścigu z czasem, którego (tak jak w realnym życiu) wiecznie brakuje. Osoby z FOMO i cierpiące na prokrastynację zaczynają się pocić wprost proporcjonalnie do momentalnie zbijanego paska głodu i zmęczenia. Nie ma odkładania rzeczy na później, oj nie nie! Wszelkie obmyślane plany na przestrzeni kolejnych dni i optymalizowanie działań i tak je**ą na ryj. Dokładnie tak samo jak argumenty w starciu werbalnym z dzieckiem na temat dopuszczalności morderstwa.

Gra na poziomie narracyjnym zakpi wielokrotnie z Waszej naiwności (i głupoty). Nawet jeśli dotrzecie do napisów końcowych, to w optymistycznym wariancie ujrzycie może z 1/3 treści. Aha, pamiętajcie też o tym, by wiedzę medyczną wyrzucić do pierwszej zanieczyszczonej studni. Obrany przez Was kierunek studiów na wstępie przegrywa starcie z nieodzownym doświadczeniem prostego magazyniera. Niebywale fascynująca wiedza logistyczno-ekonomiczna okazuje się po prostu bardziej praktyczna.

Wizja kusząca niczym posypywanie otwartych ran solą. W tym sadystycznym samobiczowaniu i szaleństwie jest jednak pewien klucz działania! Narracja tka przed nami wizję totalnej katastrofy i wrzuca w epicentrum beznadziejności. Rozgrywka nie pozostaje dłużna. Bezwzględny i (nie)sprawiedliwy poziom trudności, toporność „zabawy” i wszelkie nieprzyjemne doznania z niej płynące to istny feature! Na dowód niech posłużą wszelkie suwaki, którymi możecie niemal dowolnie grzebać w balansie wyzwania i uprościć całe doświadczenie. Wtedy jednak zabijacie istotę konfliktu i fundament, na którym oparto całą historię. Wybory moralne? Proszę bardzo, szukacie jedzenie po śmietnikach, co pozwoli uratować w przyszłości więcej istnień lub próbujecie desperacko dotrzeć do zarażonych, ryzykując, że nie dotrwacie zmierzchu. BOOM! Dysonans narracyjny brutalnie zamordowany, bo gra na obu płaszczyznach wzbudza dyskomfort, jakbyście faktycznie trafili w sam środek pandemii (dobra, dobra, wyłączam ironię). Kupujecie to w całości albo odpadacie na wstępie, droga wolna.

Świat podobny jest do amatorskiego teatru; więc nieprzyzwoicie jest pchać się w nim do ról pierwszych, a odrzucać podrzędne. Wreszcie, każda rola jest dobra, o ile grać ją z artyzmem i nie brać zbyt poważnie

Przedstawienie czas zacząć! Nie musicie się co prawda śpieszyć z wyjściem na scenę. Nie jesteście nawet w najmniejszym stopniu tak wyjątkowi i specjalni, jak wam się wydaje. Pathologic szybko wyprowadza z błędnego przeświadczenia o unikalności głównego bohatera. Podejmuje jednocześnie krytykę wyidealizowanych i nieskazitelnych protagonistów. Wasza rola wcale nie jest niezbędna. Spektakl i tak będzie trwać, nawet jeśli się spóźnicie lub całkowicie zrezygnujecie z udziału.

Produkcja jest mocno zakorzeniona w stylistyce teatru, a fabuła operuje tak bardzo na symbolice, że można ją spokojnie interpretować jako wystawioną sztukę. Taką, która dzieje się na jawie, a aktorzy nie są świadomi swego występu. Sam teatr występuje tutaj dosłownie. Stanowi miejsce, w którym każdego dnia podsumowane zostają nasze dokonania. Budynek szybko przemienia się w szpital dla coraz liczniejszych przypadków zarażonych. Lubię odbierać ten zabieg jako ciekawą i świadomą alegorię, gdzie higiena kulturowa powiązana jest ze zdrowiem ciała oraz ducha.

Historia i jej przebieg przypomina zresztą wystawne tragedie o kasandrycznym charakterze. Zwłaszcza gdy sama plaga zakłada maskę i ujawnia się przed naszymi oczami, oznajmiając, że kpi ze swoich dotychczasowych reguł. Jesteśmy kruchym pionkiem w starciu z bezlitosną predestynacją zmierzającą do tragedii okupionej śmiercią, krwią i ludobójstwem. Stylistycznie trudno grze cokolwiek zarzucić, bo w bardzo finezyjny sposób bawi się koncepcją sztuki. Wykorzystuje artyzm do refleksyjności i przedstawienia na swój unikalny sposób wiele skomplikowanych zagadnień z każdego segmentu życia doczesnego. Tyka kwestie zarówno jednostki jak i całych ugrupowań.

Kwestia fabularna to w ogóle ciekawy przypadek. Między innymi dlatego, że jej siłą jest nie tyle główny wątek (bardzo dobry i ze świetnym twistem mocno w moim guście), a to wszystko co go otacza. Kilkadziesiąt historii i pomniejszych wątków toczących się z boku. Skrawki opowiadane za sprawą mieszkańców i ich osobistych przeżyć oraz przemyśleń związanych z zaistniałą sytuacją. To je będziecie głównie zgłębiać. Nie poznacie wszystkich, więc to co wybierzecie przełoży się na Waszą personalną opowieść, która zaprowadzi Was (bądź nie) do ostatecznego rozwiązania kwestii Piaskowej Plagi.

Całe nasze życie to jeden wielki teatr, nigdy do końca nie wiemy, co się dzieje naprawdę, a co okaże się żartem losu, a w dodatku nie mamy pojęcia, jak to się wszystko skończy.

Pochylmy się na chwilę nad wspomnianym pionkiem. Artemy Burakh jest zarówno człowiekiem nauki jak i mężczyzną stojącym blisko społeczności ze Stepów. Ludu prymitywnego mocno związanego z ziemią na poziomie spirytualnym. Stoi na rozdrożu konfliktu logiki, mitów i elementów duchowych, niepojętych dla percepcji osoby twardo kroczącej po codziennych wymiarach szarej rzeczywistości. Jest fizyczną manifestacją dualizmu dwóch różnych światów. Przeszłości ze Stepów i miejskiej teraźniejszości współczesnego społeczeństwa. Reprezentuje też politykę dwóch stron, w której jedna (ta bardziej prymitywna) zostaje sprowadzona do taniej siły roboczej.

To nie tylko narzędzie gracza do wyrażania siebie za sprawą sarkastycznych i autoironicznych opcji dialogowych lub kwestii ujawniających naszą „niewiedzę”. W dobie narastającego napięcia społecznego jawi się, jako jedna z nielicznych ostój normalności, która w chwili kryzysu notorycznie miażdżona jest przez ciężar coraz większej ilość obowiązków oraz depresyjną niemoc. Dążenie do utopii, w której nikt nie ucierpi, z góry skazane jest na niepowodzenie.

Ważną rolę odgrywa duchowa strona narracji pełna mitów, tradycji i antycznych wierzeń. To za jej sprawą usłyszymy desperackie i pełne bólu zawodzenie pochowanych w zbiorowej mogile. Poznamy istoty usytuowane na skraju stworzeń magicznych jak Narzeczone Ziół i Czerwie. Dzięki niej szachownica zasad zostanie postawiona do góry nogami, a nasza perspektywa dokona obligatoryjnego zwrotu, ujawniając inne oblicze Piaskowej Plagi – sięgające znacznie głębiej niż tylko okrutny przypadek medyczny.

Nauka dołoży do tego metaforę miejskiego organizmu. Miasta pełnego żył (linii), nerwów, serca i współgrających organów. Anatomiczne odzwierciedlenie schorowanego byka. Swoje trzy grosze dołożą liczne rozważania filozoficzne. Te dotykają nie tylko istoty egzystencji i funkcjonowania społeczeństwa w sytuacji kryzysowej. Biorą na tapet również politykę i samą chorobę. Zwyciężyć z nią może szczepionka okupiona niewybaczalną ofiarą z punktu widzenia etycznego i moralnego.

Trumna jest najlepszym środkiem transportu na świecie. Może doprowadzić cię do niewyobrażalnych miejsc

Wszystkie te części poskręcano w nierozerwalny supeł enigmatycznych pomysłów, połączonych wielowarstwową narracją, która aż się prosi o różnorakie analizy. Inną kwestią, która z miejsca rzuca się w oczy to dzieciństwo i etap dorastania. Nieletni w Pathologic 2 są niesamowicie istotnym elementem społeczeństwa. Bardziej kreatywne i abstrakcyjne myślenie sprawia, że widzą po prostu rzeczy niedostrzegalne dla dorosłych i samego gracza.

Pathologic 2 to w końcu horror straszący w wyjątkowo unikatowy sposób. Przedstawia widmo ludzi w kryzysowej sytuacji, którzy w akcie desperacji (albo w dobie okazji do wykorzystania) porzucają człowieczeństwo. Jak inaczej określić mieszkańców rzucających w sąsiadów koktajlem Mołotowa? Jesteśmy świadkami zbydlęcenia, będącego efektem niemożności powstrzymania śmiertelnej zarazy. Jeden z najbardziej przeraźliwych momentów to chwila, w której trafiamy do mordowni. Miejsca gdzie zamknięto liczną grupę zarażonych i pozostawiono ich samym sobie. Przeraźliwe krzyki osób, które przeżyły trudno było mi wyrzucić z głowy. Podobnie jak widok owiniętej w szmaty kobiety, kroczącej chwiejnym chodem przez opustoszałe ulice miasta. Niby nic, ale ukazano to w tak sugestywny i surowy sposób, że ciarki mimowolnie pojawiały się na karku.

To wszystko sprawia, że o Pathologic 2 myśli się długo i namiętnie jeszcze przez wiele tygodni po finale. Wiele aspektów tego tytułu nawiedza grającego i zmusza do rozważań na temat przebytych doświadczeń. To co wymieniłem w tym tekście to ledwie kilka ogólnych elementów, na które zwróciłem uwagę przy pierwszym przechodzeniu. Znacznie więcej zapewne nie widziałem.

Jest to na tyle unikalna i wyróżniająca  się produkcja, że nie zamierzam postrzegać jej przez pryzmat klasycznych gier wideo. Jest to dla niej krzywdzące i nie oddaje sprawiedliwości treściom, jakie stara się przekazać. To raczej zabawa konwencją interaktywnej rozrywki i wykorzystanie jej jako formę przekazu. To ile z niego wyniesiecie zależy już od Waszego zaangażowania, cierpliwości i… samozaparcia. Ja na pewno wrócę do tego świata i postaram się podjąć inne wybory. Nie mogę się też doczekać kolejnych dwóch postaci, by poznać historię z innego punktu widzenia. Być może rzucą one całkowicie nowe światło na przebytą już przeze mnie drogę.

O autorze

Freak, któremu gry i kino skrzywiły nieodwracalnie psychikę. Gram na wszystkim, co wpadnie w ręce. Głównie konsole Sony i Nintendo. Lunatyk bezgranicznie zakochany w dziełach Grasshopper Manufacture. Suda51 i Quentin Tarantino to moi idole. Uwielbiam zarażać innych zajawką na nietypową twórczość, dzieląc się popkulturowymi przemyśleniami na Twitterze i Glitchu. Fanatyk bijatyk, gier muzycznych i japońszczyzny wszelakiej. Ukierunkowany mocno na horror, futuryzm i cyberpunk.

Kliknij, by skomentować

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

*Poniższy tekst został napisany przez osobę szczerze pochłoniętą i zafascynowaną wykreowanym światem oraz bohaterami powołanymi do życia. Autor odebrał tytuł wyjątkowo emocjonalnie i po...

Gry

Obecna generacja przejdzie do historii jako generacja cudów. Okres niesamowitych zbiegów okoliczności i powrotów. Renesans najlepszej szkoły tworzenia gier i kolejna runda w wykonaniu...

Recenzje

Kazutaka Kodaka, czyli twórca kultowej serii japońskich gier – Danganronpa, powraca z nowym, odważnym projektem. Zamiast tradycyjnej gry przygodowej, stworzył z ekipą Too Kyo...

Recenzje

Stało się! Sony po wielu latach dostarczyło tytuł walczący o miano definiującego całą ostatnią generację PlayStation. Produkt, który dźwiga niesamowity ciężar schedy legendarnego poprzednika....

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: