Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Gry

Odwiedziłem zapomniane cmentarzysko i wróciłem ze skarbami

PlayStation Vita nie pożyła długo. Na pewno nie na tyle ile mogłaby udanie egzystować na rynku, gdyby kilka przeciwności losu było po prostu łaskawszych. Konsola zdawałoby się skazana na sukces wyrobiony na dziedzictwie PSP, przeszła do historii jako synonim zmarnowanego potencjału. Jak na ironię, to właśnie poprzednik okazał się pośrednim winowajcą kilku nietrafionych decyzji i problemów. Głównie w kwestii zabezpieczeń przed złamaniem sprzętu i piractwem. Paranoiczne Sony niepotrzebnie przekombinowało parę rozwiązań systemowych i wdrożyło nowy, astronomicznie drogi format obligatoryjnych kart pamięci. Nie trzeba chyba przekonywać, że nikt nie lubi ukrytych kosztów i nieuzasadnionego sięgania do kieszeni. Zwłaszcza gdy nie jest ono do końca jasne z perspektywy szarego konsumenta.

Krótkie przypomnienie historii

Vita miała wyjątkowego pecha. Trafiła w samo serce smartfonowego „boom”, za którym nie potrafiła nadążyć. Swoją drogą, w tamtym czasie rynek mobilny zauważalnie nadszarpnął sytuację całej branży, nawet w przypadku stacjonarnych sprzętów. Do tego krótko przed premierą Nintendo wsadziło najgorszą z możliwych szpil – obniżyło cenę konkurencyjnego 3DS-a o blisko połowę! Pół roku po premierze trójwymiarowej konsoli. Pewnie, oberwało im się trochę wizerunkowo od pierwszych klientów ambasadorów, ale w ostateczności ruch przyczynił się do rozpędzenia sprzedaży. Był to podmuch wiatru na tyle potężny, że starczył w zasadzie na całą generację. Doprowadził też do wzmożonej nieufności wobec gadżetu Sony. Ludzie po prostu bali się powtórki i woleli poczekać na rozwój wydarzeń.

PlayStation Vita – Ufogames – serwis konsol Szczecin

Wreszcie kanibalizm! Mało kto zdaje sobie sprawę, że generacja PlayStation 3 to spektakularna porażka finansowa i niewykorzystany potencjał ekonomiczny w wykonaniu Sony. Microsoft ze swoim X360 wygrał dosłownie wszystko, *chociaż gry miał gorsze*. Wtopa PS3 i grube miliony wsadzone w desperackie ratowanie wizerunku doprowadziły do tego, że marka PlayStation o mały włos nie skończyła pogrzebana w śmietniku! „Być albo nie być” – nowa generacja mogła być ostatnim rozdaniem. PS4 (bardziej budżetowe, mniej high-endowe) osiągnęło gigantyczny sukces. Na tyle duży, że konsola dosłownie pożarła swoje przenośne rodzeństwo. Sony wolało pompować pieniądze w pewny hardware, zamiast usilnie rehabilitować sprzęt bez perspektyw. Vita z roku na roku była coraz mocniej wygaszana aż odeszła w niepamięć, zdegradowana do easter egga w The Last of Us Part 2.

Nekromancja

Dobra, bo ja nie o tym i za bardzo schodzę z tematu. Uwielbiam Vitę i pod paroma względami to jedna z moich ulubionych konsol. Ma piękny design, jest wygodna i wbrew pozorom dorobiła się całkiem pokaźnej biblioteki niszowych gier, które cenię. Postanowiłem ją odkurzyć. Zajrzałem do archaicznego PS Store z poziomu konsoli. Sklepik prawdopodobnie od lat nieaktualizowany, a ostatnie pozycje to kilka indyków z marca. Przestarzały i nieintuicyjny interfejs. Zawartość? Wybrakowana i ogromnej ilości pozycji brakuje. Wyszukiwarka? Jest, ale… nie działa.

Sony Could At the Very Least Remember to Refresh PS Vita's Store ...

Całość prezentowała się równie urodziwie, co organizm sztucznie podtrzymywany przy życiu lub od lat niszczejący cmentarz. Zaniedbany, zapomniany i usytuowany gdzieś za miastem z dala od cywilizacji. Lubie odwiedzać takie miejsca, a i tutaj znalazłem furtkę, która zaprowadziła mnie do czegoś niespodziewanego. Kategoria klasyków z PS One przypomniała mi o pewnej inicjatywie. Pamiętacie czasy blokady regionalnej? Uciążliwy i irytujący koszmar niejednego gracza. Przez lata zdążyłem zapomnieć, że swego czasu do PS Store trafiły importy z Japonii. Oczywiście bez tłumaczenia na język angielski, ale charakter tych gier tego nie wymagał. Była to pierwsza okazja, aby w łatwy sposób (i tani, bo ledwie 21 zł od sztuki) zapoznać się z prawdziwymi unikatami!

Just keep on shooting!

Xboksa 360 uwielbiałem głównie za szeroką ofertę SHMUPów. Obecnie to Switch w idealny sposób zastąpił go jako mekka dla tego gatunku. Cmentarzysko Vity (lub PS3) i wspomniane importy z Japonii otworzyły mnie na kolejne skarby. Naprawiłem przeoczenie i od razu wziąłem za nadrabianie ukrytych artefaktów.

Na pierwszy ogień poszło GaiaSeed: Project Seed Trap. Pomijając brak robo-ryb, stylistycznie i gameplayowo przywodzi przyjemne skojarzenia z serią Darius. Sidescrollowany shooter w stylistyce Sci-fi o bardzo dobrym brzmieniu. Techno elektronika charakteryzowana miejscami na pompatyczne chóry. Dynamiczna przeprawa przez kosmos po różnorodnych etapach. Kilka z nich operuje naprawdę ciekawymi efektami graficznymi. Pomysłowe starcia z bossami i esencja bullet-hell. Dobry przedstawiciel gatunku, o którym do tej pory nie słyszałem. Miłe zaskoczenie.

YouTube video

Kolejnym hitem z automatów arcade okazało się Shienryu. O wiele bardziej kolorowe, lżejsze i „funky” z oprawą graficzną nacechowaną najlepszymi elementami gier ery 16-bitów. Shooter bardziej punkowy z charakteru i pełen mechów. Świetne odczucia niszczenia hord przeciwników i aż żałuję, że nie mam możliwości ogrania tego w trybie TATE (ekran ułożony pionowo). Krótki kontakt i z miejsca zamarzyło mi się posiadanie automatu w salonie.

Sonic Wings Special pozornie najbardziej stonowane i utrzymane w klimatach militarnych. Bez przesadnych szaleństw, choć traficie tutaj na szwedzkiego wikinga i delfina pilotujących odrzutowiec. Niemniej intensywne i grywalne, co dwie wcześniejsze pozycje. Całość kojarzyła mi się lekko z polską serią Sky Force. Po prostu rzemieślnicza pozycja na godzinę grania.

Cho Aniki Zero Vita Gameplay - YouTube

Wreszcie Cho Aniki. Jeśli mielibyście sięgnąć po tylko jeden import, niech to będzie właśnie ten tytuł. Bezprecedensowo surrealizm w najlepszym wydaniu. Gra tak szalona i w wielu miejscach randomowa, że po jej doświadczeniu zaczniecie kwestionować całą wiedzę na temat branży. Co Was czeka w środku przygody? Harmonia dwuznacznych jęków, tryskające testosteronem ciała Samsona i Adona oraz absurdalnie zaprojektowani bossowie. Sytuacje, przez które niejednokrotnie znajdziecie się w zakłopotaniu. Bardzo oryginalna gra, niezmiernie szalona i po prostu dziwna. Atakująca sensorycznie postaciami Japończyków, rzucająca w gracza lewitującymi głowami i hiperrealistycznymi sprite’ami rodem z pierwszych odsłon Mortal Kombat. Naprawdę fascynujący przypadek. Zwłaszcza że pod całą płachtą egzotycznego poczucia humoru znajdziecie coś więcej niż żart. Bardzo wymagający, intensywny i satysfakcjonujący tytuł w unikalny sposób reprezentujący gatunek.

Powrót do rzeczywistości

Cieszę się, że trafiłem na ten cmentarz i eksplorowałem zapomniane PS Store. Wróciły do mnie przyjemne wspomnienia, a ja mogłem oddać się niezobowiązującemu graniu w tytuły wręcz terapeutyczne. SHMUPy posiadają cząstkę niepowtarzalne magii. Wymagają skupienia, a osiągane sukcesy potrafią wprowadzić w stan bliski zen. Te wyżej wymienione nie są może najlepszymi przedstawicielami w branży, ale warto ich mimo wszystko doświadczyć. Skorzystam z okazji i przypomnę, że na PS3 możecie z kolei łatwo nadrobić Gradius V oraz Raiden IV: Overkill. Obligatoryjne produkcje Shoot’em Up, z którymi powinien zapoznać się każdy ciekawski podobnych doznań oraz fan gatunku.

O autorze

Freak, któremu gry i kino skrzywiły nieodwracalnie psychikę. Gram na wszystkim, co wpadnie w ręce. Głównie konsole Sony i Nintendo. Lunatyk bezgranicznie zakochany w dziełach Grasshopper Manufacture. Suda51 i Quentin Tarantino to moi idole. Uwielbiam zarażać innych zajawką na nietypową twórczość, dzieląc się popkulturowymi przemyśleniami na Twitterze i Glitchu. Fanatyk bijatyk, gier muzycznych i japońszczyzny wszelakiej. Ukierunkowany mocno na horror, futuryzm i cyberpunk.

Kliknij, by skomentować

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

*Poniższy tekst został napisany przez osobę szczerze pochłoniętą i zafascynowaną wykreowanym światem oraz bohaterami powołanymi do życia. Autor odebrał tytuł wyjątkowo emocjonalnie i po...

Gry

Obecna generacja przejdzie do historii jako generacja cudów. Okres niesamowitych zbiegów okoliczności i powrotów. Renesans najlepszej szkoły tworzenia gier i kolejna runda w wykonaniu...

Gry

Log I – Transhumanizm i Megastruktura Moje myśli krążą nieustannie wokół mangi Blame! autorstwa Tsutomu Niheia. Jest to surowy cyberpunk, już daleko wybiegający ponad...

Recenzje

Podoba mi się, w jaki sposób Nintendo na przestrzeni ostatnich lat rozwinęło się w kierunku twórców niezależnych i dystrybucji cyfrowej. Między innymi dlatego, że...

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: