Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Gry

Ni no Kuni 2: Revenant Kingdom. Zawód jakiego moje oczy nie widziały

Nie wiem czy jest gra, która by mnie bardziej zawiodła w tej generacji…

Nie wiem, czy jest gra, która w tej generacji konsol zawiodła by mnie mocniej. Przez lata obcowania z grami, zwłaszcza na poziomie zawodowym, nauczyłem się tonować oczekiwania i nie nabierać się na wszelakie materiały promocyjne. Gdy była taka możliwość – robiłem krok dalej i kompletnie ignorowałem wszelakie materiały z danej produkcji. Między innymi z tego powodu Ni no Kuni: Wrath of the White Witch, które wyszło na PS3, zaskoczyło mnie tak bardzo.

Ni no Kuni Wrath of the White Witch battle

Nigdy nie ukrywałem, że pierwsze Ni no Kuni jest jedną z moich ulubionych gier poprzedniej generacji. Nie każda gra dostaje ode mnie 10/10, a już na pewno nie te z gatunku RPG co do którego zawsze mam większe wymagania. Dlaczego tak mnie zachwyciła z pozoru prosty i sztampowy jRPG? By to zrozumieć, najlepiej trzeba wybrać się wehikułem czasu do ery poprzedniej generacji. Wtedy też japońskie gry były w odwrocie, a gatunek jRPG-ów na PS3 nie mógł pochwalić się wieloma przedstawicielami.

I wtedy pojawiło się Ni no Kuni. Gra stworzona pierwotnie na Nintendo DS-a, którą przeniesiono na PS3, oferując przy tym przepięknie rysowaną grafikę. Tytuł Level-5 niczego nie wymyślał na nowo. Wziął wszystko to, co było i jest w klasycznych przedstawicielach gatunku i po prostu połączył to w coś bliskiego ideału. Mi, wbrew opinii innych, nie przeszkadzał ani grind, ani system walki (dla wielu nudny i wolny). Niestety, osoby z opinią podobnej do mojej byli w mniejszości, więc deweloper tworząc kontynuację postanowił sobie te uwagi wziąć do serca.

Ni no Kuni II_ Revenant Kingdom_Skirmish

Największe przekleństwo gry

Gdy zapowiadano Ni no Kuni 2: Revenant Kingdom, przyznaję, byłem zaskoczony. Nie spodziewałem się, że ostatecznie Bandai Namco da grze zielone światło. Co prawda, przesłanki ku temu były – pierwsza część zanotowała świetną sprzedaż poza Japonią, ale mimo wszystko – nie spodziewałem się. Pierwszy zwiastun nie mówił nam nic o rozgrywce, ale liczyłem po prostu na utrzymanie poziomu i dostosowanie gry pod nową generację konsol, tym bardziej, że długo wydawało się, że mamy do czynienia z tytułem na wyłączność PS4 (ostatecznie gra trafiła też na PC). Ostatecznie wyszło, że Level-5 zachciało robić gry jak najwięksi wydawcy AAA i wepchnąć do japońskiego RPG-a wszystko co tylko przyniesie myśl. Dostaliśmy więc bawienie się w rozwijanie zamku (jeszcze przejdzie, ale niesamowicie nas ogranicza), do tego któryś mistrz wpadł na pomysł, że dorzucenie Skirmishów (potyczki w pseudostrategicznym wydaniu) do gry to idealny pomysł. I tak oto zostaliśmy z najbardziej monotonnym i nieudanym elementem w jRPG-u jakiego nie widziałem od dawna. O ile jeszcze w głównym wątku temat olewałem gdy mogłem, to po zebraniu się za platynowanie gry, wymóg zrobienia 50 skirmishów, które w większości pojawiają się losowo na mapie (Chryste panie…) zepchnęły mnie na skraj spokoju psychicznego.

W swojej recenzji, narzekałem przede wszystkim na nieistniejący poziom trudności. Przez grę dosłownie przebiegaliśmy, nie męcząc się nawet przez sekundę. Deweloper kilka tygodni po premierze dorzucił w aktualizacji nowe poziomy trudności, które w jakimś stopniu podnoszą wyzwanie jakie rzuca nam gra, dodając do tego lepsze przedmioty jakie dostajemy po pokonaniu przeciwników. Jednak przy wysokopoziomowych postaciach, większej różnicy i tak nie widać.

W Ni no Kuni 2: Revenant Kingdom męczą przede wszystkim postacie, a zwłaszcza główny bohater. Owszem, jest dzieciakiem, cholernie naiwnym, ale moja cierpliwość do niego wyparowała gdzieś po 10 godzinach i później każdorazowo gdy zabierał głos, to po słyszeniu kolejnych tekstów o zbudowania królestwa w którym wszyscy będą na zawsze szczęśliwi skręcało mi kiszki. I to mówione jeszcze tak pretensjonalnym głosem…

Ni no Kuni II_ Revenant Kingdom_Battle

Często jest tak, że dodatkowe godziny spędzone z grą po jej premierze pozwalają docenić kunszt deweloperów. Tak miałem chociażby z God of War, które zacząłem cenić jeszcze bardziej mając chwilę czasu na spokojne zwiedzanie świata i odkrywanie sekretów. W przypadku Ni no Kuni 2 utwierdzałem się jedynie w poglądzie, że mam do czynienia z największym zawodem osobistym na polu gier w tej generacji konsol. Gra jest duża, ale to gra na jej niekorzyść, bo większość pobocznych aktywności to zwyczajowe bieganie między ludźmi i oglądanie miałkich scenek. Pomysł, by nawrzucać jak najwięcej rzeczy, byleby gracze mieli co robić przez 70 godzin to pomysł idiotyczny, bo po stokroć set wolę dwa razy krótszy tytuł, ale z ciekawą zawartością. To jest zresztą problem dzisiejszych gier – na siłę są wypychane zawartością, byleby utrzymać przy siebie ludzi. Szkoda, że mało kiedy za tym idzie jakość.

O autorze

Przez lata byłem redaktorem naczelnym serwisu PS3Site / PSSite / NeoSite. Aktualnie wraz z Kamilem prowadzę tego bloga. Uwielbiam japońskie RPG-i, gram głównie na PS4, choć posiadam też mocnego PC-ta, 3DS-a i Switcha.

7 komentarzy

7 komentarze

  1. poikao

    29 października, 2018 at 15:39

    Smuteczek… Pierwsza część bardzo mi się podobała (mimo iż jej nie skończyłem 🙁 Ciągle się oszukuje, że kiedyś wrócę…). Niestety tak się to kończy, jak się chce przypodobać mainstream’owi i wrzuca się wszystko co akurat jest popularne. Bardzo często traci się to „coś”

  2. Gipsi

    3 listopada, 2018 at 22:04

    Na grę byłem napalony i myślałem że będzie must have. Uwielbiam Level 5 jak i Studio Ghibli… po kolejnych trailerach jednak już widziałem że trochę wieje nudą. Do tego te potworki o których piszesz mnie odstraszały… jeśli fabuła jest rzeczywiście tak denna jak pisałeś w recenzji a główny bohater tak jak opisałeś to tu… to już jestem pewien że niestety nigdy raczej w Ni no Kuni 2 nie zagram.

  3. Pingback: 52 gry w rok – Edycja 2018. Wpis październikowy – Cztery ściany Szybkiego Szpila

  4. lukoliani

    19 lipca, 2019 at 01:23

    Czy teraz kiedy wiadomo że ma wyjść remaster pierwszej części, pomimo upływu czasu, dalej polecacie wrath of the White witch ?

    • Musiol

      19 lipca, 2019 at 11:45

      Tak. Powiedziałbym, że tym bardziej polecam jedynkę. Co prawda łatki wydane do dwójki trochę grę poprawiły, ale nie na tyle, bym jednoznacznie powiedział, że kontynuacja jest lepsza.

    • Kamilinho

      19 lipca, 2019 at 12:55

      Ni No Kuni 1 to według mnie jeden z najlepszych jrpgów z ps3. Także gorąco polecam.

  5. lukoliani

    19 lipca, 2019 at 22:05

    Dzięki wielkie. Nie pozostaje nic innego jak łyknąć i ograć.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

Shadow Warrior 2 jest idealnym przykładem, że lepsze jest wrogiem dobrego i ślepa pogoń za panującymi w momencie procesu tworzenia gry trendami nie zawsze...

Recenzje

Bounty Battle jest kolejnym przykładem, że do stworzenia dobrej gry nie wystarczy skopiować czyjegoś sprawdzonego pomysłu. Poza Brawhallą i PlayStation All-Stars Battle Royale żaden...

Recenzje

Grzebanie w cyfrowej bibliotece gier kupionych za grosze w różnorakich promocjach pozwala wyciągnąć tytuły, o których zakupie dawno zapomniałem. Konsolowa wersja The Incredible Adventures...

Gry

Marvel’s Avengers będzie jedną z największych premier tej jesieni. Square Enix razem z Marvelem, rękoma Crystal Dynamics i innych studiów pomagających w produkcji, pracuje...

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: