Dołącz do nas

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Monkey King: Hero is Back (PS4) – recenzja gry

Cztery lata po premierze animacji Monkey King: Hero is Back, na rynek trafia gra wideo o tym samym tytule. Dla dzieci — idealny wybór. Jednak co z resztą?

Gry tworzone na bazie filmów i animacji dla dzieci są nieodłącznym elementów rynku gier, towarzysząc mu praktycznie od początku. To, z czym kojarzymy ten segment rozgrywki, zawiera się z reguły w niskiej jakości produkcji, tworzonej jak najmniejszym kosztem, byleby wrzucić tytuł na rynek w okolicy debiutu nowego filmu/animacji/serialu (niepotrzebnie skreślić). W ciągu ostatnich lat konsolowi i PC-towi gracze mogli zapomnieć o grach na licencji, gdyż te w drugiej połowie poprzedniej generacji konsol przeniosły się masowo na smartfony i gry przeglądarkowe. Coś jednak się zmieniło i mniej więcej w połowie tej generacji wydawcy ponownie zaczęli zasypywać nas grami na licencji.

MONKEY KING_ HERO IS BACK_20191011133643

Monkey King: Hero is Back zalicza się do tych lepszych przedstawicieli swojej niszy. Oasis Games wespół z uzdolnionym studiem HexaDrive (to ci, którzy uratowali kolekcję Zone of the Enders na PS3) postanowili skorzystać z licencji animowanego filmu z 2015 roku (o tym samym tytule co gra) i wydać produkcję na konsole i PC-ty. Mając na uwadze chińskie pochodzenie dewelopera, nie powinno nikogo dziwić, że to właśnie animowana historia o Sun Wukongu, czyli Małpim Królu, została wybrana do egranizacji.

Jeśli należycie do tej samej grupy co ja, tj. nie mieliście pojęcia, że cztery lata temu powstała animacja Monkey King: Hero is Back, to korzystając z dobrodziejstw Sieci i nadrobieniu potrzebnej mi wiedzy wyjaśniam. Gra, tak jak animacja, opowiada historię mitycznego Sun Wukonga (tutaj nazywanego także Dashengiem), który został uwięziony przez Buddę po tym, jak zapragnął podbić niebiosa 500 lat przed wydarzeniami, w których bierzemy udział. Uśpionego w kryształowym więzieniu Małpola (tak, w polskiej wersji tak nazywany jest bohater) znajduje mały chłopiec o imieniu Liuer, który uciekając przed armią głównego złego, wpada do zapomnianej jaskini. Żeby Dashengowi nie było za łatwo, Budda nałożył mu ograniczający jego moc łańcuch. Ten odpadnie, gdy bohater będzie wykonywał dobre uczynki. I tak o to wyrusza w drogę, której celem jest ocalenie porywanych od lat małych dzieci.

Fabuła jest oklepana, ale bądźmy ze sobą szczerzy — gra powstała na bazie animacji dla dzieci, więc historia musi być prosta i łatwo przyswajalna dla najmłodszych. Więc już teraz mogę powiedzieć, że jeśli wasza pociecha uwielbia animowany film Monkey King: Hero is Back, to i gra się jej spodoba. Choć mając na uwadze poziom trudności, to tytuł raczej jest dla dzieci  wieku od 8 do 12 lat. Dla młodszej osoby elementy platformowe i niektóre walki będą za trudne.

A co z resztą?

Cóż, gdybym do Monkey King: Hero is Back przykładał identyczną miarę jak do wszystkich gier, musiałbym napisać, że to gra do zapomnienia. 6 godzin historii z irytującymi dorosłego człowieka bohaterami, prostą, opartą na każdym możliwym schemacie rozgrywką. Do tego z nieco problematyczną kamerą, która czasami nie wie, jak ma się ustawić i pokazuje nam ścianę oraz z lekkim opóźnieniem w sterowaniu, co daje w kość, gdy skaczemy po platformach. Na szczęście w grze więcej jest samej walki, a ta wypada znośnie. Zwłaszcza gdy sobie naszego bohatera ulepszymy i zyskami kilka dodatkowych ataków magicznych. Choć z nich korzystałem wyłącznie pod koniec gry, gdy zabawy w kotka i myszkę z bossami zaczynały mnie męczyć. Oprócz tego zbieramy jakieś śmieci, z których wytwarzamy przedmioty, szukamy bogów Ziemi, za których ulepszamy głównego bohatera magiczną herbatką oraz zwojów, będących tutaj jeszcze jedną znajdźką, opowiadającą nam nieco więcej o samym świecie.

MONKEY KING_ HERO IS BACK_20191018133616

Na Twitterze zostałem zapytany, czy Monkey King: Hero is Back to dobra gra. Skłaniałbym się do nazwania jej średniej, ze wskazaniem w kierunku czegoś lepszego. Po prostu nie ma tutaj niczego, czym bym się sam zachwycił, ale deweloper przyłożył się też na tyle, że nie mamy do czynienia z absolutnym crapem. Na korzyść gry działa także pełna polska wersja, z której zadowoleni będą najmłodsi. Tym bardziej że wypada ona dobrze, a w głównej roli usłyszeć możemy bodajże Jarosława Boberka. Jeśli więc chcecie kupić ten tytuł (obojętnie, czy dla siebie, czy dla dzieciaka), to poczekajcie do obniżek. Około 170 złotych, jakie trzeba zapłacić za ten tytuł w tym momencie to za dużo. Sto złotych brzmi sensowniej.

Autor

Przez lata byłem redaktorem naczelnym serwisu PS3Site / PSSite / NeoSite. Aktualnie wraz z Kamilem prowadzę tego bloga. Uwielbiam japońskie RPG-i, gram głównie na konsolach Sony (PS5, PS4, PS Vita i PS3), choć posiadam też mocnego PC-ta oraz Nintendo 3DS. Kontakt ze mną można złapać na mediach społecznościowych lub przez maila musiol(at)glitch.com.pl.

Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Mój dziennik growy

Ogłaszam oficjalnie maj miesiącem 100% ratio gier ukończonych i splatynowanych.

Recenzje

Odświeżony po latach klasyk od Squaresoftu znów cieszy oczy fanów japońskich RPG. Wyprawa w przeszłość jednak nie musi boleć.

Gry

Noszenie paczek jednak nie daje takiej frajdy, jak nam obiecywano.

Gry

Kody na darmową zawartość do Genshin Impact pojawiają się co jakiś czas. Te działające znajdziecie w tym wpisie.

Copyright © 2021 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.