Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Lost Ember (PS4) – recenzja gry

Lost Ember chce zwojować rynek symulatorów chodzenia z zacięciem artystycznym. Czy niemiecka ekipa Moonstone stworzyła coś wartego uwagi?

Wydana w 2012 roku Podróż, okazała się ogromnym sukcesem, oferując graczom jedne z najbardziej unikatowych doświadczeń dostępnych na konsolach. Wielu producentów gier chciało ugryźć kawałek tego tortu i rynek zalały dziesiątki kopii, lub jak kto woli, tytułów czerpiących inspirację z produkcji studia thatgamecompany. Sporadycznie na rynku pojawiają się perełki, ale w większości przypadków mamy do czynienia z niczym niewyróżniającymi się średniakami.

Tak jest i w przypadku omawianego tutaj Lost Ember. Najnowsza gra studia Mooneye wyjątkowo nieudolnie stara się dołączyć do grona najlepszych symulatorów chodzenia. Lost Ember to opowieść o wilku i jego świetlikopodobnym kompanie. Głównym celem bohaterów jest dotarcie do Królestwa Światła i rozwikłanie zagadki zniknięcia ludzi, którzy zamieszkiwali tę krainę.

Podczas trwającej około trzech godzin podróży, większość czasu spędzamy na zwiedzaniu lokacji, zbieraniu znajdziek i odtwarzaniu wspomnień ludzi zamieszkujących te tereny. Tytuł nie oferuje żadnej walki i nie ma tutaj elementów, które mógłbym nazwać pełnoprawnymi zagadkami. To, co wyróżnia Lost Ember z gąszczu podróżopodobnych gier, to umiejętność kontrolowania zwierząt zamieszkujących tę krainę. Nasz wilk przy użyciu jednego przycisku „wskakuje” w skórę innego stworzenia, dzięki czemu dotrzemy do niedostępnych dla czworonoga miejsc. Głęboka woda uniemożliwia przejście dalej? Przejęcie kontroli nad pływającą w rzece rybą pozwoli na dotarcie w niedostępne dla wilka miejsce. Wysokie skały stoją nam na drodze? Przejęcie kontroli nad ptactwem szybko rozwiąże ten problem. Do dyspozycji oddano nam około 15 zwierząt, z czego większością z nich steruje się dosyć dobrze. Jedyne problemy sprawiają ptaki, przy których twórcy nie przewidzieli opcji lądowania. Jest to szczególnie upierdliwe, gdy chcemy zebrać znajdźki z wysokich wież, do których dotrzeć mogą tylko skrzydlate stworzenia.

Lokacje do największych nie należą, gra jest do bólu liniowa i ciężko się tutaj zgubić. Pomimo oszczędnej grafiki i wszędobylskiej pustki, Lost Ember nie ustrzegło się sporej ilości problemów technicznych. Każde wejście do nowej lokacji powoduje przycięcie gry na ułamek sekundy, co skutecznie psuje poczucie pędu wilka. Podczas kilku godzin, jakie spędziłem z tym tytułem, gra dwukrotnie uraczyła mnie niebieskim ekranem błędu i wysłała do menu głównego konsoli. Kilkukrotnie kontrolowany przeze mnie zwierzak utknął na elemencie otoczenia. Mimo kilkunastu aktualizacji wypuszczonych od dnia premiery, gra nadal działa tak sobie.

Pod względem udźwiękowienia, Lost Ember prezentuje się całkiem przyzwoicie. Gra posiada kilka wpadających w ucho utworów, które nadają klimat wydarzeniom dziejącym się na ekranie. Średnio do gustu przypadł mi za to aktor podkładający głos pod kompana wilka. Gość przypomina flegmatycznego brytola i bardziej pasowałby jako narrator w brytyjskim programie przyrodniczym. Kolejnym elementem, który wyjątkowo nie przypadł mi do gustu, to sposób, w jaki nasz kompan komentuje każdą nową lokację. Pomimo tego, że stoimy przed kanciastą i brzydką wieżą, to nasz „komentator” nazywa ją piękną i niesamowitą. Tego typu zabiegi powtarzają się nagminnie, sprawiając wrażenie, że ego twórców jest zdecydowanie wyższe niż poziom grafiki, jaką prezentuje ich produkcja. Gra przez wszędobylskie bryły przypomina raczej produkcje z czasów PS2. Do artystycznego poziomu najlepszych niezależnych symulatorów chodzenia jest naprawdę daleko.

Twórcy z Mooneye studio próbowali stworzyć ciekawą historię, która ostatecznie okazała się przewidywalną i średnią do bólu opowiastką. Sprawdzona formuła rozgrywki z „Podróży” nie jest w stanie pomóc światu, który wydaje się pusty i nijaki. Jeśli jesteście fanami tego typu gier, to swoje kroki skierujcie do Lost Ember tylko po sensownej przecenie. To, ile przyjdzie nam zapłacić za tytuł w okolicach premiery, jest wyjątkowo nieadekwatny do jakości gry. Za ponad 100 złotych dostaniecie wiele innych gier, które dają więcej frajdy.

Plusy

  • Ciekawa mechanika kontrolowania zwierząt
  • Muzyka

Minusy

  • Plejada błędów technicznych
  • Oprawa graficzna, która niczym nie zachwyca
  • Historia, która miała mnie wzruszyć, a sprawiła, że nie poczułem absolutnie nic
  • Gra na raz, do której nie będę powracał
O autorze

Niegdyś współpracownik PSSite, aktualnie współwłaściciel Glitcha. Od najmłodszych lat zafascynowany grami, kolekcjonuję wszystko co z nimi związane (od steelbooków po platynowe trofea). Fan japońskich rpgów, platformerów, slasherów, horrorów i powieści wizualnych. Prawdopodobnie uzależniony od serii Yakuza.

Kliknij, by skomentować

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

Shadow Warrior 2 jest idealnym przykładem, że lepsze jest wrogiem dobrego i ślepa pogoń za panującymi w momencie procesu tworzenia gry trendami nie zawsze...

Recenzje

Bounty Battle jest kolejnym przykładem, że do stworzenia dobrej gry nie wystarczy skopiować czyjegoś sprawdzonego pomysłu. Poza Brawhallą i PlayStation All-Stars Battle Royale żaden...

Recenzje

Grzebanie w cyfrowej bibliotece gier kupionych za grosze w różnorakich promocjach pozwala wyciągnąć tytuły, o których zakupie dawno zapomniałem. Konsolowa wersja The Incredible Adventures...

Gry

Marvel’s Avengers będzie jedną z największych premier tej jesieni. Square Enix razem z Marvelem, rękoma Crystal Dynamics i innych studiów pomagających w produkcji, pracuje...

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: