Dołącz do nas

Cześć, czego szukasz?

Gry

Kultura remiksu? Tylko trochę

Pierwszy kontakt z konsolami zaliczyłem grając w Contrę na Pegasusie – poczułem się wtedy komandosem, choć miałem tylko sześć lat i siedziałem na dywanie. Okazało się wtedy, że można połączyć odbieranie fantazji z interakcją; dodatkowo poprzez swoją intertekstualność gry od samego początku z „czymś” się kojarzyły. Zawsze były pikselową wersją czegoś, co dobrze znałem, do czego mogłem się odnieść, nawet będąc roztrzepanym dzieciakiem. Contra to było takie Rambo, Street Fighter to Kumite, a Metal Gear Solid to w ogóle ultimate-spy-movie i to jeszcze z robotami i żołnierzami. Od dłuższego czasu czekam jednak, aż gry zremiksują w sobie kolejne tropy. Czekam, a to nie nadchodzi.

Zdaję sobie sprawę, że przerobiono już niemal wszystko, ale wciąż liczę na kilka rzeczy, które zostały do zmiksowania. Na zmieszanie motywów z tych kilku komiksów i anime, które pozostają nietknięte. Przy całej objętości sceny indie, która umożliwiła na powstanie dzieł pokroju Hotline Miami, są sprawy, które załatwić może tylko wielkie studio; takie, którego szef zajada na podwieczorek kanapki z hajsem.

Hotline Miami na Steam

Nie będę się dłużej skradał i po prostu spytam: gdzie moja wymuskana gra Neon Genesis Evangelion, Akira, Ghost in the Shell, Cowboy Bebop, Samurai Champloo (no, ta licencja akurat miała całkiem w porządku tytuł na PS2)? Nie da się dogadać z twórcami lub licencja jest za droga? OK, to poproszę, by zadziałała magiczna ręka kultury remiksu. Niech gry zrobią to co wychodzi im tak świetnie od swego zarania, niech przerobią to co dobrze znamy z innego medium na swój język. Przecież to siedzi w trzewiach całej branży, a z takimi wzorcami (teoretycznie) trudno się pogubić.

Potrzebuję gry o wielkich mechach, w której mknę na motocyklu przez miasto przyszłości. Postać przewodnia to cyborg-lesbijka, w przerwach od włamywania się do mózgów, walcząca z terrorystami. Nad miastem widać kosmicznego anioła, a walka kataną uruchamia energetyczne hiphopowe beaty. W tle rozgrywa się teen drama, pojawiają się pytania o naturę boga i to czym jest człowiek. Preorder złożony już w połowie pierwszego trailera.

Mniejsza z tym, że oczekuję, by ktoś zrobił grę opartą o wspominane wyżej marki, albo taką, która połączy wszystko, co uważam za totalnie cool. Tak naprawdę, nawet się nie łudzę, że to się stanie – jestem jednak w głębokim szoku, że nie mogę sobie jej złożyć z kilku pojedynczych tytułów biorących te motywy na warsztat. Ogrom inwestycji potrzebnej do tego, by wyprodukować duży tytuł, wymaga odcinania się od zbędnego ryzyka (lub umiejętnego jego skalowania), a to oznacza też trzymanie swoich ambicji na wodzy. Chyba właśnie dlatego wciąż brakuje cyfrowych odpowiedników przebojów anime z lat 90. (i początku 00′).

Takeshi's Castle gets a reboot and Gladiators turns 25 - BBC Three

Nie ograniczajmy się jednak do samych animacji – to samo tyczy się też innych motywów, które aż proszą się o gry, a są tak bardzo niewykorzystane. Podam kilka przykładów tropów, które w cyfrowy świat przenoszone są za rzadko, zbyt słabo, albo niecelnie:

  • Fall Guys wykorzystało growy potencjał, jaki od zawsze drzemie w Takeshi’s Castle, tylko to wciąż jedna taka gra.
  • Art of Rally nareszcie zabawił się, w wyciągniecie czystego klimatu z prowadzenia samochodu. Teraz niech jeszcze ktoś to ożeni ze stylówką Wangan Midnight albo Initial D, bo na razie najbliżej nich w dobrej grze byłem śmigając wzdłuż wybrzeża Hongkongu w Sleeping Dogs.
  • Kiedy mam napady miłości do Power Rangers, Kamen Rider i wchłaniania kompilacji filmów tokusatsu to mogę uruchomić tylko Chroma Squad. Czuję się wtedy komfortowo, ale chcę więcej… dobrze, że jest jeszcze Wonderful 101.
  • Karate, co się stało z karate? Mam wrażenie, że ostatni raz było hot gdy okazało się, że Jin będzie walczył tym stylem w Tekkenie 4.
  • Kaiju – jakim cudem gry wideo nie są skąpane w kaiju?
  • Gdzie moja gra o sumo? To byłaby piękna sportowa drama, z piciem herbaty i włóczeniem się po pięknie oświetlonym mieście.

Nie da się zarzucić grom, że nie polegają na kulturze remiksu. Moją skromną uwagą jest to, że rozsiadły się w niej zbyt wygodnie, remiksując wciąż te same rzeczy. I nie jest to wołanie w próżnię, błagając o więcej oryginalności, a o to by, zauważyć ile wściekle popularnych rzeczy można jeszcze wrzucić w malakser. Cyberpunk, loty w kosmos, wikingowie, komandosi, rycerze, bojownicy – to wszystko jest ponadczasowe, ciągle super, ciągle da się zrobić z nimi coś świeżego. Tylko mało kto próbuje, a napływu nowych tropów w tytułach dużej skali jest jak na lekarstwo. Skoro tak wiele rzeczy opiera się o modę, że nawet gry o skateboardingu zeszły do niszy, a niektóre licencje są tak drogie, że mamy tylko jedną grę o piłce nożnej, która może używać wszystkich nazw klubów i piłkarzy, to jest to wyraźny znak, że warto otworzyć okno i mocno przewietrzyć.

PlatinumGames Open To Wonderful 101 Sequel, As Long As Fans Show Their Support - Nintendo Life

Tylko jak to wszystko zracjonalizować na spotkaniu zarządu i w tabelkach – tego nie wie nikt.

W pewnych kwestiach chyba jednak jesteśmy Skazani na indie.

Autor

Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Warto także przeczytać

Gry

Co wspólnego ze sobą ma Fall Guys, FIFA i Bloodborne?

Gry

Czyli długi tekst o tym, jak bardzo lubię The Last of Us Part 2.

Gry

Rozprawka o świetnej serii, jaką bez wątpienia jest Gravity Rush. Inspiracjach, pomysłach i realizacji marzenia Keiichiro Toyamy.

Wiadomości

Maj nie był do tej pory dobrym miesiącem jeśli chodzi o premiery. W tym tygodniu jest nieco lepiej. Debiutują m.in. Daymare: 1998, Tower of...

Copyright © 2021 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.