Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Gry

Kill the Game #8/Gen Terminala Sieciowego

Log I – Transhumanizm i Megastruktura

Moje myśli krążą nieustannie wokół mangi Blame! autorstwa Tsutomu Niheia. Jest to surowy cyberpunk, już daleko wybiegający ponad wszystko, co ludzkie. Wyobraźcie sobie świat oparty o założenia komputera. Miasto i budynki są odbiciem Hardware’u. Sieciosfera, czyli centralny układ zarządzający wszystkimi korporacjami oraz rozrostem/funkcjonowaniem miasta to oczywiście alegoria Internetu. Organizacja Safeguard, czyli komórka, która ma dbać o bezpieczeństwo oraz nadzorować połączenia z Sieciosferą – to nic innego jak antywirus. Rola wirusów przypadła nieautoryzowanym ludziom, którzy starają się nielegalnie połączyć z systemem. Wirusami są również Istoty Krzemowe. Tajemniczy, makabryczny gatunek podążający odrębną ścieżką ludzkiej ewolucji – ich intencje są niejasne.

Przez lata społeczeństwo funkcjonowało i prosperowało zgodnie z założeniami. Miasto powiększało się i rozwijało w myśl usprawnienia codziennego życia. Do czasu wybuchu nieznanej epidemii. Ludzkość została skażona i doszło do mutacji, na wskutek której nasz gatunek utracił Gen Terminala Sieciowego. Zabrano nam tym samym dostęp do Sieciosfery. Safeguardzi zaczęli postrzegać ludzi jako nieautoryzowanych lokatorów Miasta. Rozpoczął się istny holocaust i eliminacja każdego napotkanego człowieka. Sama Sieciosfera pogrążona została w chaosie. Miasto zaczęło rozrastać się w niepraktyczny i bezcelowy sposób. Megalityczne konstrukcje, dżungle przewodów i labirynt megastruktur, które obrały tak gargantuiczne rozmiary, że zdołały pochłonąć księżyc! Świat, w którym człowiek znajduje się na samym dnie łańcucha pokarmowego, a pojęcie „ludzkie” już dawno zostało wypaczone przez postępujący transhumanizm.

Zdradziłem i tak za dużo informacji. Blame! opiera się w enigmatyczny sposób na niedomówieniach. Robi fantastyczną robotę światotwórczą, powołując do życia uniwersum, o którym chcemy wiedzieć i czytać jak najwięcej. Musimy się jednak zadowolić skrawkami lore i interpretować wszelkie informacje na własny sposób. Opowieść przedstawia losy Killy’ego. Protagonista metodycznie podąża śladem nieskażonego nosiciela Genu Terminala Sieciowego. Jest to ostatnia nadzieja, aby zatrzymać rozrost miasta i tym samym uchronić ludzkość od niechybnej zagłady. Tylko, czy aby na pewno?

Blame! jest narysowane w niesamowicie charakterystyczny sposób ocierający się o klimaty horroru sci-fi. Często świadomie niechlujne, chaotyczne, obce i przerażające. Niejednokrotnie przypomina bazgroły. Kartka dalej i potrafi czarować niesamowicie złożoną oraz szczegółową architekturą świata przedstawionego. Często surrealistyczne otoczenie przywodzi silne skojarzenia z iluzjami Eishera. Mało tego – to istny popis niesamowitych zdolności do wizualizacji skali. Dodatkowo bije z nich chłód, samotność i nieustanne poczucie niepokoju. Jest po prostu groteskowo prześlicznie w całej swej futurystyczno-posępnej okazałości. Cudo w swej surowości

Z perspektywy moich zainteresowań jest to jedna z mang wprost doskonała. Idealna na każdej płaszczyźnie. Wraz z prequelowym NOiSE, które bardzo umiejętnie rzuca światło tam, gdzie trzeba, a jednocześnie nie rezygnuje z całej otoczki tajemniczości. Dodaje nawet kolejne zagwozdki i idealnie przedłuża fenomen po głównej opowieści. Nie chce opuszczać tego świata, nie chcę wracać do nudnej egzystencji worka na mięso i kości!

Log II – Apokryficzna Biblia hebrajska

El Shaddai: Ascension of the Metatron. Powrót po 5 latach, aby ponownie wsiąknąć w audiowizualny trip. Co to się znowu popieprzyło na tym ziemskim padole? Bóg spojrzał z dezaprobatą na swoich nieusłuchanych aniołów, którzy zdezerterowali i zaczęli żyć pośród śmiertelników. Tak być nie będzie! Szybki telefon do najlepszego kumpla Enocha i misja polegająca na ogarnięciu uciekinierów. Jeśli się nie uda, ludzkość dostanie obligatoryjną lekcję pływania w postaci wielkiego potopu. Ach, sam niezmiennie elegancki i szykowny Lucyfer został odesłany do nadzorowania całej akcji.

Metatron

Ciężko nie zachwycać się sposobem, w jaki El Shaddai działa na narząd wzroku! Estetyczny przejaw finezji, gracji i kunsztu artystów. Całość wręcz promienieje przepychem i stylizowanym snobizmem z każdej sceny i lokacji. Kompozytorzy nie zamierzali pozostać w tyle i podniosła muzyka wręcz popycha nas w ramiona transcendencji. Doświadcza się tego doznania w sposób inny niż cokolwiek innego obecnego na rynku. Istna reinkarnacja Okami ery PS3. Producent kierował się zresztą tą samą myślą przewodnią, którą Kamiya forsował przy przygodach wilczycy Amaterasu. Powołać do życia obrazy i styl, których w grach jeszcze nie eksponowano w tak określony sposób.

Gra się nieco gorzej, choć jestem fanem jej gatunkowego remiksu prostej, rytmicznej gry akcji z ciągłymi etapami platformowymi. Devil May Cry to, to nie jest, ale po pewnym czasie walczyło mi się wystarczająco przyjemnie. Całość idzie zaliczyć w 7h, aby kolejne 3 spędzić na czytaniu hebrajskiego lore z Wikipedii.

Log III – Romans w nawiedzonej posiadłości

*W dalszym ciągu tkwię w akcie trzecim*. Ostatnim razem The House in Fata Morgana zabrało nas w okres rewolucji przemysłowej. Ha ha! To były tylko pozory. Oś fabuły kręci się wokół zaaranżowanego małżeństwa. Ona – piękna, białowłosa niewiasta o sławnym i szanowanym nazwisku. On – posiada majątek i dobrze prosperujący biznesplan na jego pomnożenie. Ku zaskoczeniu obojga, między nimi pojawiło się szczere uczucie. Pochodzący z dwóch odmiennych środowisk znaleźli, w nieco niezdarny sposób, klucz na szczęśliwe koegzystowanie i rozpalenie ognia miłości.

Co się takiego stało, że nagle On zmienił swoje nastawienie? Werbalne znęcanie i śmiało eksponowana niechęć do ukochanej. Zwieńczona zamknięciem jej w obskurnej szopie. Nasi bohaterowie nie są mistrzami komunikacji, co tylko zaostrza napiętą sytuację, doprowadzając do pogorszenia relacji. Ona uległa, znajduje oparcie w wiernej pokojówce. Jedynej przyjaciółce, która służy pomocą i dosyć otwarcie kokietuje naszą nieszczęśliwą bohaterkę. Gdy gra nieśmiało sugeruje, że może nawet dojść do romansu między kobietami, przychodzi przypomnienie. Gramy w Czytamy The House in Fata Morgana, więc nie liczcie na szczęśliwe zakończenie. Sytuacja w jednej chwili zmienia się tutaj z „dyskomfortowej” na „skrajnie-patologicznie-koszmarną”. Właśnie w takim momencie się obecnie znajduję.

Log IV – W strumieniu różności

– W moim napędzie kręciło się w ostatnim czasie Titanfall 2. Eeee… jest to historia… *rzut kością*… żołnierza i jego mecha, którzy muszą… *rzut*… przejąć od wrogów eksperymentalną broń, aby… *rzut*… źli najemnicy nie zniszczyli planety.

Podsumowując, jest tutaj dużo *PIF* i dużo *PAF*. Wsiadając za stery potężnego robota, robimy z kolei bardzo dużo *BOOM*. Rozgrywka w sam raz na moje zaburzenia ADHD, ale nic już nie pamiętam z tej gry.

Star Wars Jedi: Fallen Order to kolejna gra, na której temat nie potrafię się rozpisać! Przede wszystkim jestem wyjątkowo nieszczęśliwy jeśli chodzi o tę przygodę. Nieustępliwe bugi atakowały mnie z natarczywością przewyższającą zawziętość Galaktycznego Imperium Palpatine’a. Wpadanie w tekstury było standardowym elementem podróży.

Jedi przede wszystkim jest w nudny sposób bezpieczne, rozciągnięte i ostatecznie o niczym. Tutaj się nic w zasadzie nie dzieje, a fabuła przez większość czasu jest ledwie eksponowana. Narracja najbardziej błyszczy w chwili, gdy załoga Modliszki rozmawia między sobą na statku. Rozmowy z Greezem – super! Droid BD-1? Najlepszy element układanki.

Eksploracji jest za dużo, a aspekty Soulslike pasowały, jak pięść do nosa. Widoczki potrafią wpaść w oko, ale gdzie zwiedzanie jakiś faktycznych miast? Trafiamy do planetarnych pustek i bojówkowych zgliszczy. Nie była to podróż zła, ale boleśnie byle jaka. Szanuję głównego bohatera za ostateczną decyzję i samo zakończenie. Szkoda, że można było do niego doprowadzić w dwie godziny zamiast piętnastu. Midichloriany się nie postarały.

Niezmiernie zachwycony Deadly Premonition 2 powoli przymierzam się do osobnego tekstu. Klasyczna recka mojego autorstwa wylądowała już na łamach PPE. Druga przygoda Yorka jest tak przyjemnie charyzmatyczna, że długo po zakończeniu przygody obija się o wewnętrzne ścianki hipokampu. Trzeba się z tym jeszcze lirycznie rozprawić.

Ze wszystkim innym zaczętym pędzę, aby skończyć i po latach ponownie zatopić się w postmodernistycznej filozofii Killer 7. Planuję na nowo, w celu lepszego zrozumienia, przeżyć jedno z najdoskonalszych political-fiction ery post-9/11.

Log V – CYBERIA & WIRED JUNKIE

Na zakończenie echo rewatchu Serial Experiments Lain. Serial anime w strukturze arthouse’owego cyberpunku. Dzieło fundamentalne dla nurtu! Każdy kolejny seans odkrywa niewidoczne wcześniej warstwy, a wraz z dojrzewaniem widzi się po prostu więcej detali.

Dużo ciekawych motywów natury ludzkiego ego i transhumanizmu wobec postępującej cyfryzacji. Aktualne nawet po dziś. 98. rok, a bohaterka konstruuje własnego smartfona. Degradacja „ja” względem rozwoju swej internetowej Persony i skonsumowania przez Social Media, które prowadzi do izolacji w świecie rzeczywistym.

Dekonstrukcja Serial Experiments Lain to bardzo wdzięczne zajęcie i temat do szerokiej interpretacji. Pozbawiony jednoznaczności serial motywuje do refleksyjności i wprowadza w bardzo przyjemny, melancholijny nastrój. Otoczka kultu nie wzięła się znikąd – God is dead, bless the Queen.

O autorze

Freak, któremu gry i kino skrzywiły nieodwracalnie psychikę. Gram na wszystkim, co wpadnie w ręce. Głównie konsole Sony i Nintendo. Lunatyk bezgranicznie zakochany w dziełach Grasshopper Manufacture. Suda51 i Quentin Tarantino to moi idole. Uwielbiam zarażać innych zajawką na nietypową twórczość, dzieląc się popkulturowymi przemyśleniami na Twitterze i Glitchu. Fanatyk bijatyk, gier muzycznych i japońszczyzny wszelakiej. Ukierunkowany mocno na horror, futuryzm i cyberpunk.

Kliknij, by skomentować

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

*Poniższy tekst został napisany przez osobę szczerze pochłoniętą i zafascynowaną wykreowanym światem oraz bohaterami powołanymi do życia. Autor odebrał tytuł wyjątkowo emocjonalnie i po...

Gry

PlayStation Vita nie pożyła długo. Na pewno nie na tyle ile mogłaby udanie egzystować na rynku, gdyby kilka przeciwności losu było po prostu łaskawszych....

Gry

Obecna generacja przejdzie do historii jako generacja cudów. Okres niesamowitych zbiegów okoliczności i powrotów. Renesans najlepszej szkoły tworzenia gier i kolejna runda w wykonaniu...

Gry

Strzeż się, strzeż. Zryw chłodnego wiatru zapowiada czającą się w ciemności makabrę. Zanim padniesz jej ofiarą, pozwól, że opowiem Ci historię. Jest to specyficzna...

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: