Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Judgment – recenzja okiem fana serii Yakuza

Judgment, czyli wcale-nie-Yakuza oczami fana serii Nagoshiego.

Judgment to najnowsze dzieło Ryu Ga Gotoku Studio, czyli twórców zyskującej coraz bardziej na popularności serii Yakuza. Głównodowodzący studia – Toshihiro Nagoshi od dłuższego czasu wyrażał chęć stworzenia czegoś całkowicie innego niż przygody Kazumy Kiryu. Podczas zapowiedzi gry na Tokyo Game Show, twórca próbował wmówić wszystkim, że jego najnowsza produkcja będzie drastycznie różnić się od swoich poprzedniczek. Po pięćdziesięciu godzinach spędzonych w nowo wykreowanym przez Nagoshiego świecie z ręką na sercu mogę powiedzieć, że zmieniło się wiele, by nie zmieniło się nic. Pomimo dodania lekkich elementów detektywistycznych, większość sporów niczym w Yakuzie rozwiążemy tutaj przy użyciu pięści.

 

 

 

W Judgment wcielamy się w rolę detektywa Yagami, który wraz ze swym wieloletnim kompanem i współpracownikiem Kaito stara się rozwikłać sprawę tajemniczej serii zabójstw. Ich przeciwnikiem będzie enigmatyczny morderca w czarnym płaszczu przeciwdeszczowym o pseudonimie ”Kret”. Morderca, który wydłubuje oczy swoim ofiarom, po czym porzuca ich zwłoki w różnych zakątkach miasta. Główny wątek fabularny to kawał dobrego thrillera kryminalnego. Jest mrocznie i klimatycznie. Atmosfera często przypominała mi koreański film – ’’Widziałem diabła’’, który przy okazji gorąco polecam. Na szczególną pochwałę zasługują tu kreacje czarnych charakterów. Na początku gry walczymy z niczym niewyróżniającymi się pionkami Yakuzy, aby z czasem stawić czoła coraz to większym świrom światka przestępczego.

Jeśli graliście w poprzednie Yakuzy, to w Judgment poczujecie się, jak karp koi w stawie. Akcję gry znowu umieszczono w fikcyjnej dzielnicy rozrywkowej Tokyo – Kamurocho. Nowe sklepy, elementy otoczenia i mnogość czekających tutaj atrakcji sprawiają, że ta pozornie znana mi od lat lokacja ciągle potrafi mnie czymś nowym zaskoczyć. W Judgment rozwinięto opcję zawierania znajomości z mieszkańcami Kamurocho. Tym razem możemy zaprzyjaźnić się aż z pięćdziesięcioma bywalcami dzielnicy rozrywkowej. Naszej pomocy potrzebować będą m.in. sprzedawcy, bezdomni, czy też zatroskani nastolatkowie. Zawieranie wielu znajomości sprawia, że nasza agencja detektywistyczna staje się coraz bardziej popularna, dzięki czemu zyskujemy nowe zlecenia. Znajomi, którym wcześniej pomogliśmy, często odwdzięczą się nam pomocą w walce na ulicach miasta lub posłużą (choć nie zawsze) dobrą radą.

 

 

 

 

Wzorem serii Yakuza, do wykonania mamy tutaj całą masę misji pobocznych. Twórcy zarzekali się przed premierą, że Judgment będzie zdecydowanie poważniejszą produkcją niż Yakuza. Mroczny przez większość czasu główny wątek fabularny działa tu jako przykrywka dla szalonych wariacji w misjach pobocznych. Jeśli przeszkadzały wam one w poprzednich częściach to i tutaj będziecie się krzywić na widok typowo japońskich dziwactw. Tego typu klimaty albo się kocha, albo nienawidzi. Jako fan Nagoshiego, wiele razy pękałem ze śmiechu na widok coraz to bardziej chorych pomysłów twórców.

Jedyna rzecz, która w Judgment nie sprawiła mi frajdy to misje polegające na śledzeniu różnorakich gagatków. Potrafią one trwać nawet kilkanaście minut, przez co niesamowicie się dłużą. Chciałbym poznać mistrza, który uznał, że to świetny pomysł umieszczać taką aktywność w grze. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że jest to jedna z najmniej przyjemnych mechanik w całej serii Yakuza. Szpiegowania jest po prostu zbyt dużo, zwłaszcza w misjach pobocznych, przez co odnosimy wrażenie, że deweloperzy nie mieli za bardzo pomysłu na wydłużenie gry. Zdecydowanie wolałbym więcej misji infiltracyjnych, w których wzorem agenta 47 z serii Hitman musimy korzystać z różnych przebrań. Świetna mechanika, której niestety jest tu zbyt mało.

Judgment_20190629233331

Powracają także pościgi znane, chociażby z piątej Yakuzy. Lekko je zmieniono, ale nadal sprawiają frajdę w trakcie rozgrywki. Warto wspomnieć też, że płynność animacji nie spada w nich już tak, jak miało to miejsce w Yakuza 5 na PS3. Jedynym momentem, w którym odnotowałem spadki animacji, był pojedynek z sekretnym bossem. Ilość wybuchów podczas tej walki spowodowała, że moje PS4 Pro zaczęło wydawać dźwięki przypominające startujący odrzutowiec. Na całe szczęście był to jedyny tak drastyczny przypadek spadków animacji i obciążenia konsoli.

Yagami jak na detektywa przystało, od czasu do czasu musi przeszukać różne miejsca zbrodni. Twórcy niewątpliwie czerpali inspiracje z innych produkcji, z których warto wymienić L.A Noire, czy serię Phoenix Wright. Zbieranie dowodów to dość ciekawa mechanika, choć często sprowadza się do kliknięcia w dwa-trzy miejsca lub porozmawiania z kilkoma świadkami. Tak jak w serii Yakuza, kluczowym aspektem jest tutaj walka wręcz. Detektywistyczna otoczka w żaden sposób nie wpłynęła na zmniejszenie ilości pojedynków w tym tytule. Yagami często będzie musiał korzystać z dwóch dostępnych stylów walki – stylu żurawia i stylu tygrysa. W większości czasu korzystałem z tego drugiego, głównie z powodu wygody – przeciwnicy radzili sobie z nim gorzej, niż ze stylem żurawia. Trzeba też pamiętać, że Yagami to nie Kiryu z poprzednich części Yakuzy i nie posiada on ”nadludzkiej siły”. Nie przebija się z łatwością niczym taran przez najtwardszych przeciwników. Twórcy tłumaczyli to chęcią stworzenia bohatera bardziej ludzkiego, będącego przeciwieństwem super silnego Smoka Dojimy. Pomimo tego, że trochę tęsknie za przerysowanym herosem, to szanuję wybór twórców. Różnica siły postaci sprawia, że detektywem Yagami walczy się zdecydowanie inaczej. Jego styl przypomina szybkie kung-fu, gdzie Kiryu dysponował wolniejszym, ale zdecydowanie silniejszym karate.

 

Wcześniejsze gry ekipy Yakuza Team słyną z ogromnej ilości minigier. Judgment także posiada ich całą masę. Do dyspozycji mamy automaty z Virtua Fighter 5, Puyo Puyo, Fighting Vipers, wyścigi dronów i wiele, wiele innych. Są to bardzo przyjemne odskocznie od głównego wątku fabularnego i naprawdę warto poświęcić im trochę czasu. Jedyne czego tu brakuje to znanego z poprzednich części karaoke, nad czym niezmiernie ubolewam. Od lat była to dla mnie pierwsza w kolejności minigierka do zaliczenia, gdy odpalałem kolejne odsłony serii Yakuza.

Oprawa wizualna Judgment prezentuje bardzo dobry poziom. Silnik graficzny (Dragon Engine) znany z Yakuzy 6 i Yakuzy Kiwami 2 pozwala twórcom na umieszczenie jeszcze większej liczby detali w wykreowanym świecie. Ulice, kałuże, migocące neony i elementy cząsteczkowe prezentują się świetne. Jedyną rzeczą, która ciągle razi w oczy, są twarze przechodniów i mało ważnych przeciwników. Wyglądają niczym żywcem wyciągnięci z ery PlayStation 3. Pozostając przy oprawie, wspomnę też o częstym użyciu tych samych elementów graficznych i animacji ataków specjalnych, żywcem wyjętych z poprzednich odsłon serii. Nowi gracze nie zauważą tego drobnego detalu, ale ja jako fan oczekuje troszkę większej różnorodności i mniejszego recyklingu assetów. Wiem, że gry studia Ryu Ga Gotoku budżetem nie grzeszą, ale ile razy można oglądać te same animacje ataków zapożyczone od Akiyamy, czy też walczyć z przeciwnikiem w stroju S&M, który jest żywcem wyjęty z Yakuzy 6 i Kiwami 2.

 

 

 

 

Muzyka jak zwykle w grach Segi jest bardzo dobra. Twórcy od początku serii Yakuza potrafili skomponować utwory, przy których z przyjemnością obija się facjaty japońskich oprychów. Jednak pomimo sporej ilości dobrych kawałków, nie jest to najlepsza pod tym względem gra studia RGG. Do Yakuzy 0 troszkę tutaj brakuje. Judgment doczekało się też pełnego, angielskiego dubbingu, który ostatni raz pojawił się w serii Yakuza trzynaście lat temu, przy premierze pierwszej odsłony serii. Masa świetnych aktorów sprawia, że głosy nie drażnią i wypadają dość naturalnie. Uszy nie krwawią już tak jak przy poprzednim dubbingu. Wersja japońska z napisami i angielski dubbing różnią się tłumaczeniem, dodatkowo zmieniono sporo japońskich kwestii w angielskim dubbingu na takie, które lepiej kulturowo pasują anglojęzycznym odbiorcom.

Judgment pomimo drobnych potknięć (nudne szpiegowanie celów, recykling) to pozycja obowiązkowa dla fanów serii. Świetna, trzymająca w napięciu historia nie pozwala oderwać się od konsoli. Nowicjusze nie muszą się niczego bać – gra nie jest powiązana z serią Yakuza w żadnym stopniu, dzięki czemu to dobry moment, by zacząć przygodę z grami Nagoshiego. Starzy wyjadacze nie powinni oczekiwać od tej gry rewolucji serii, jaką zapowiadali przed premierą twórcy. Potraktujcie to bardziej jako zmianę niewygodnego garnituru Yakuzy na luźną, szpanerską kurteczkę.

Judgment_20190705020121

O autorze

Niegdyś współpracownik PSSite, aktualnie współwłaściciel Glitcha. Od najmłodszych lat zafascynowany grami, kolekcjonuję wszystko co z nimi związane (od steelbooków po platynowe trofea). Fan japońskich rpgów, platformerów, slasherów, horrorów i powieści wizualnych. Prawdopodobnie uzależniony od serii Yakuza.

2 komentarze

2 komentarze

  1. MACIU$MAN

    13 lipca, 2019 at 10:22

    Bardzo fajnie napisana recka 😉 Dobra decyzja z brakiem oceniaczki , zmusza do przeczytania i wyciągnięcia wniosków samemu. Tym bardziej , że napisana bez spojlerów, bo ja akurat zawsze omijam recki gier, które mbie interesują, ze względu na częste spojlery fabularne. Odpalając grę, lubię iść w nieznane 🙂 Keep it up 😉

  2. MIQmk2

    15 lipca, 2019 at 19:52

    Zapowiada się dobrze, wnioskując z recenzji szkoda że nie ma więcej przebieranek bo wcześniej myślałem że będzie tego sporo z racji bycia detektywem. Tak czy inaczej core tych gier to dobra fabuła i kupa śmiechu przy poboczniakach także śpię spokojnie. Jutro dorwę swoją kopie, także po dłuższej sesji w weekend będę miał już swoje zdanie. Tymczasem dobra recka, odpowiedziała na kilka znaków zapytania no i rozwiała moje wątpliwości na temat MCka.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

Shadow Warrior 2 jest idealnym przykładem, że lepsze jest wrogiem dobrego i ślepa pogoń za panującymi w momencie procesu tworzenia gry trendami nie zawsze...

Recenzje

Bounty Battle jest kolejnym przykładem, że do stworzenia dobrej gry nie wystarczy skopiować czyjegoś sprawdzonego pomysłu. Poza Brawhallą i PlayStation All-Stars Battle Royale żaden...

Recenzje

Grzebanie w cyfrowej bibliotece gier kupionych za grosze w różnorakich promocjach pozwala wyciągnąć tytuły, o których zakupie dawno zapomniałem. Konsolowa wersja The Incredible Adventures...

Gry

Marvel’s Avengers będzie jedną z największych premier tej jesieni. Square Enix razem z Marvelem, rękoma Crystal Dynamics i innych studiów pomagających w produkcji, pracuje...

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: