Dołącz do nas

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Haven (PS4) – recenzja gry

Twórcy Furi postanowili stworzyć nową grę, która znacząco różni się od poprzedniczki. Haven stawia na prezentowanie miłości dwóch osób w nieprzyjaznym dla nich świecie.

Mieliśmy już tragiczną miłość w Weronie, szaloną miłość w Zakopanem, dlaczego więc nie moglibyśmy mieć głębokiej miłości w kosmosie? Francuzi ponoć najlepiej się na tych sprawach znają, więc stworzyli Haven – grę o gorących uczuciach dwojga uciekinierów znajdujących się na opustoszałej planecie. Jednak jak to zwykle bywa, przed karzącą ręką opresyjnego systemu mało kto uchodzi.

W indyczym światku moda na hybrydy gatunkowe gier nie ma końca. Recenzowane właśnie Haven wpisuje się w ten trend. Tytuł łączy w sobie gatunki przygodowej gry akcji, surwiwalu, RPG-a i visual novel,  aczkolwiek twórcy określają go pokrótce jako futurystyczny romans. Wprawdzie porównanie do Romea i Julii są nieco na wyrost, ale studio z francuskiej Oksytanii, The Game Bakers, przy wsparciu rządowych środków udało się przenieść opowieść o miłości w kosmos. Na marginesie należy wspomnieć, iż deweloperzy mieli już kilka drobnych sukcesów w sferze gamingu, jak choćby całkiem interesujące The Squids Odyssey czy bardzo ciepło przyjęte Furi. Haven pojawiło się w grudniu zeszłego roku na PC i konsolach nowej generacji, by na początku lutego trafić m.in. również na PS4.

Haven PS4 #1

Jak już wspomniałem, Haven zabiera nas na pozornie opustoszałą planetę Source, której „powierzchnię” tworzy sieć unoszących się w chmurach wysp. Na pierwszy rzut oka sama opowieść nowatorska nie jest i poruszane motywy były obecne w wielu wydanych do tej pory grach, książkach i filmach. Dwójka młodych kochanków, czarnoskóry Kay i dziewczyna Yu ucieka statkiem kosmicznym ze świata Apiary, gdzie panuje zamordystyczny system rządów, decydujący odgórnie nawet o tym, kto i z kim może się połączyć związkiem małżeńskim. Oboje rzecz jasna zeszli się wbrew woli systemu i dlatego ruszyli w kosmos, czego efektem końcowym była katastrofa na planecie, na której toczy się akcja Haven. Początkowo cała sytuacja nawet im pasuje – jakoś da się żyć i obleśna ręka reżimu nie jest w stanie ich dosięgnąć. Okazuje się jednak, że Source wcale nie jest taką pustą planetą, jak się z początku zdawało i wbrew pozorom wpływ Apiary sięga i tutaj. Nim przybędzie karna ekspedycja, bohaterowie muszą odnaleźć zaginione części statku, by go naprawić. W trakcie tych poszukiwań poznajemy tajemnice skrywane przez planetę.

To, w jaki sposób scenarzyści poprowadzili opowiadaną historię, sprawia, że dosyć szybko się w nią wciągamy. Odpowiednio wplecione w dialogi między bohaterami fragmenty fabuły w jakimś stopniu burzą standardowy schemat. Ciągłe okazywanie sobie czułości przez parę bohaterów może początkowo irytować, ale w ostateczności „kupujemy to”, tym bardziej że przynosi to wymierne korzyści w rozgrywce. Wątek miłosny gra pierwsze skrzypce, ale został podany ze swadą i humorem. Postacie często wymieniają pomiędzy sobą uwagi, nie stroniąc od żartów i nie sposób nie podchodzić do nich z sympatią. Co ciekawe gra kierowana jest do osób dorosłych (PEGI 18), trochę chyba na wyrost, bo nie spotkałem się scenami stricte seksualnymi, nie licząc wspólnego spania w łóżku i pieszczot. Bohaterowie dość pogodnie podchodzą do zaistniałej sytuacji i naprawdę potrafią się cieszyć wspólnie spędzonym czasem. Dramy czy momenty komediowe wydają się tworzyć naturalnie, a nie być wrzucone na siłę. Jeśli ktoś poszukuje dobrego romansu podlanego sosem sci-fi z pewnością będzie zadowolony.

Sama rozgrywka do skomplikowanych nie należy, ot zwiedzamy poszczególne regiony planety, poszukując części naszego statku i przy okazji likwidujemy płynną rdzę pokrywającą wyspy, by zdobywać minerały potrzebne do naprawy. Podczas zabawy można zauważyć wiele drobniutkich umizgów do takich tytułów jak The Outer Worlds, No Man’s Sky, Mass Effect 2 czy nawet Death Stranding. Rozgrywka zaczyna się niezbyt zachęcająco, bowiem podobnie jak w przypadku innych gier z elementami survivalowymi nie bardzo wiadomo gdzie pójść albo co robić, bądź nie robić. Na szczęście szybko się to zmienia, ponieważ im dalej w las, tym ciekawiej. Pomagają tym dwie rzeczy: buty pozwalające nam latać wykorzystując do tego strumienie energii (flow) oraz możność zabawy we dwie osoby na jednym ekranie. W sumie latanie jest obowiązkowe, bowiem na piechotę daleko nie dojdziemy. Byśmy jednak za ostro nie hasali, zaimplementowano uczucie głodu obniżające nieco nasze osiągi, więc przygotowywanie i spożywanie posiłków to ważny element gry. Postacie szybko robią się głodne, ale twórcy przewidzieli, że częste gotowanie może być nużące, więc niemal za każdym razem mamy scenkę rodzajową odsłaniającą kolejne sekrety bohaterów, byśmy się nudzili.

Od czasu do czasu będziemy też musieli nakopać do tyłka miejscowej faunie. Produkcja jest jednak dość „pacyfistyczna”, że tak powiem i nikogo nie zabijamy. Wtedy też możemy przystąpić do uspokojenia jego szału i nie będzie nam już zagrażał. Walka toczy się w stylu charakterystycznym raczej dla japońskich gier RPG w trybie turowym, przy wykorzystaniu paska ATB. Wygląda to tak, iż dysponujemy zaledwie czterema poleceniami (pacyfikacja, atak normalny, atak na odległość, obrona), ale by pokonać przeciwnika, często będziemy musieli tworzyć kombinację tychże ataków, współpracując z partnerem. Polecenie można wydawać w dowolnej chwili, ale nim zostanie wykonane, musi zostać najpierw „naładowane”, co daje czas na akcję przeciwnikowi. Im bardziej jesteśmy głodni, tym wolniej reagujemy, inna sprawa, że poza dwoma czy trzema przypadkami walka i tak nie stanowi większego wyzwania. Swój pazur pokazuje dopiero podczas zabawy we dwójkę, ale grając samemu, też nie ma co narzekać.

Ponarzekałbym za to na elementy RPG, chociaż ich koncepcja jest całkiem oryginalna. Nie mamy typowych punktów doświadczenia, a bazujemy na pasku zażyłości pomiędzy dwojgiem bohaterów. Wypełnia się on, gdy przygotowujemy obiad, za obejrzane scenki rodzajowe (zwłaszcza za odpowiedni wybór odpowiedzi) czy pokonane potwory. Po osiągnięciu maksimum może wyprawić naszym postaciom bankiet, podczas którego zwiększa się ich potencjał na niektórych polach rozwoju jak, chociażby poziom punktów zdrowia czy siła ataków. Problem w tym, że wspomnianych pól jest mało i są w większości słabo rozwojowe. Nasi bohaterowie dosyć szybko się rozwijają, więc już po kilku godzinach jesteśmy w stanie wymaksować ich statystyki. Pomysł dobry, lecz implementacja mogłaby być lepsza. Drażni mnie też fakt, że nie da rady skorzystać z plecaka w dowolnej chwili, będąc w terenie i trzeba szukać miejsc biwakowych, których zbyt wiele nie ma. Wszystko to wygląda tak, jakby w rozgrywkę chciano wepchnąć jak najwięcej urozmaiceń, ale nie bardzo zastanowiono się, jak będą ze sobą współgrać.

Wizualnie Haven nie odbiega od tego, co można było zobaczyć w poprzednich gra studia The Game Bakers. Oprawa kojarząca się z Gravity Rush, wciąż jest utrzymana w klimatach komiksowych i zapomnianym już francuskim stylu animacji. Ponadto wersja PS4 oferuje nam opcję pozwalające przełączać się pomiędzy wydajnością, a jakością grafiki, ale nie zauważyłem, by jakość przekładała się na zwolnienia animacji. Denerwują też długie czasy ładowania poszczególnych lokacji, zwłaszcza że w ich trakcie trwa również autozapis. Niestety im dalej w las, tym gra gorzej wypada w tym aspekcie. Produkcja posiada dosyć dobry angielski dubbing i całkiem sporą gamę języków do wyboru, niestety oprócz polskiego.

Haven PS4 #4

Haven to bardzo interesująca i oryginalna gra, chociaż bardzo krótka (do 15h w porywach). Relacje między Yu i Kayem są głęboko rozwinięte, poruszające wiele aspektów i czyniąc ich przez to bardzo wiarygodnymi. Czasem wątek miłosny może przesłaniać całość opowieści, ale to nic dziwnego skoro mamy do czynienia z motywem romansu. I chociaż pewne sprawy wymagają lepszego dopracowania, warto zainteresować się tym tytułem, zwłaszcza jeśli lubimy gry z eksploracyjnym zacięciem.

Plusy

  • Bohaterowie i wątek miłosny;
  • bajkowy styl graficzny;
  • sporo oryginalnych pomysłów;
  • możność gry we dwie osoby

Minusy

  • Krótka;
  • długie czasy ładowania lokacji;
  • niektóre elementy rozrywki nie do końca przemyślane;
  • początkowo nie bardzo wiadomo gdzie iść i co robić
Autor

Jestem miłośnikiem gier jRPG i strategii, kolekcjonuje też figurki. Recenzuje gry od ponad dekady na różnych portalach i mogę się pochwalić bardzo bogatym warsztatem. Lubię czytać książki o tematyce historycznej oraz interesuje się geopolityką. Mój e-mail kontaktowy to aysnel.astarell@gmail.com

Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

Natsuki Chronicles to już kolejny udany shoot 'em up studia Qute, które wraca do uniwersum swej poprzedniej gry, by opowiedzieć dramatyczną historię równoległą.

Recenzje

Kiedy Medievil spotyka Jaka & Daxtera. Pumpkin Jack w ciekawy sposób miksuje obie serie platformówek 3D.

Recenzje

Sword of the Necromancer to dobry "rogalik", który traci na brzydkiej oprawie graficznej. Przed zakupem obejrzyjcie nagranie z rozgrywki.

Recenzje

NUTS to naprawdę nietypowa gra, która zdarza się w naszej branży raz na kilka lat. Jeśli chcecie spróbować czegoś niezwykłego, to szczerze polecam.

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.