Dołącz do nas

Cześć, czego szukasz?

Gry

EURO 2020 to bardzo fajny turniej, nawet w FIFA 20

Kto wygra mistrzostwa Europy według FIFA 20?

Ostatnio na Glitchu mogliście przeczytać nieco pesymistyczny tekst od naszego redakcyjnego kolegi Junkiego. Ciężko się z nim nie zgodzić — fala upałów, jaka przechodzi aktualnie przez nasz kraj, jest co najmniej niepoważna. Temperaturę jeszcze bardziej podnoszą trwające mistrzostwa EURO 2020, przez co kibice przed telewizorami są równie mokrzy co piłkarze. Jednak jestem gotów na tę poświęcenia, bo mamy do czynienia z jednym z fajniejszych i ciekawszych turniejów ostatnich lat.

Można wiele zarzucić tegorocznemu turniejowi — od rozrzucenia rozgrywek po calutkiej Europie i kawałku Azji Zachodniej (Baku), przez połowiczne wypełnione stadiony, po kolejny turniej ze zwiększoną ilością przeciętnych zespołów. Zawiły system zakupu biletów, w wielu miejscach wymagane testy na koronawirusa, czy wciąż trwające dyskusje gdzie ma się rozgrywać finał imprezy. Nie ma co ukrywać, mamy do czynienia z najbardziej absurdalnym turniejem w historii. Nic dziwnego, że wielu z nas po prostu nie czuje atmosfery piłkarskiego święta.

Osobiście uważam, że nie do końca za to ponosi winę UEFA, a na pewno nie jest głównym sprawcą. Bo choć żyjemy w czasach przesytu bodźców, gdzie codziennie są jakieś rozgrywki, to dużą rolę tu odgrywa pandemia. Ludzie zbyt długo byli zamknięci w domach, przez co dziś po prostu wolą się spotkać i nadrobić stracone miesiące, bez piłki nożnej w tle.

Choć wiem, że pod tym względem będzie tylko gorzej, bo czeka nas zimowy mundial w Katarze, a następny interkontynentalny turniej poszerzy się o kolejne 16 zespołów, to nie zawracam sobie tym głowy. Na Mistrzostwa zawsze czekam jak dziecko. Dlatego umówimy się tak — postaram się, aby wydźwięk tego tekstu był jak najmniej negatywy. Zgoda? No to jedziemy.

Zatem dziś ani słowa o Polsce. Polacy zasługują jednak na te dwa zdania. To kolejne zawalone mistrzostwa, jednak jak widać — nastroje społeczne są o wiele mniej negatywne niż 3 lata temu. Trudno się dziwić, bo ekipa Nawałki nawet mimo wygrania „meczu o honor” nie zasłużyła na szacunek. Opuszczamy turniej po katastrofalnym spotkaniu ze Słowakami, wytrwałej walce z Hiszpanami, oraz bitwie ze Szwedami. Gdzieś tli się światełko w tunelu, obawiam się jednak, że jest to pociąg. Nie wygląda to ciekawie, nie mamy wystarczających zasobów ludzkich na wielu pozycjach, a turniej w Katarze może być „Ostatnim Tańcem” Lewandowskiego w kadrze. Ale nie będę dalej smęcić — od wieszczenia upadku polskiej piłki jest niezawodny Dariusz Szpakowski.

Turcja, Rosja — co łączy te reprezentacje? Obie były underdogami. Również każda z nich pożegnała się z Euro po fazie grupowej.

Powiększenie liczby reprezentacji partycypujących w turnieju nigdy nie jest odbierane dobrze. Z drugiej strony daje to ogromne pole do popisu dla tych niżej notowanych. Ci są z reguły faworyzowani wśród fanów, doszukujemy się w nich czarnych koni, aby ostatecznie w większości przypadków się nimi rozczarować. Za wiele smutków i przegranych kuponów na pewno odpowiadają Turcy. Widziano w nich zbawców turnieju, tych, co mogą nas zaskoczyć efektowną i efektywną grą, oczekiwano pięknych stałych fragmentów gry autorstwa Hakana Calhanoglu, a może nawet powtórzenia sukcesu z 2008 roku.

Ostatecznie Turcja szybko wyłapała pięć bramek w dwóch meczach, nie dodając nic od siebie. W starciu o wszystko Szwajcarzy wysłali rywali z powrotem do Ankary.

Jest też Ukraina. Zapewne chciała odbić sobie poprzedni turniej, gdzie zaprezentowała się jako drużyna rozbita, skłócona, wymagająca generalnego remontu. No i cóż — paliwa starczyło na dwa mecze, bo żółto-niebiescy w decydującym meczu z Austrią zaprezentowali nieziemski antyfutbol. Aż żal było patrzeć. Ostatecznie udało im się doczołgać do play-offów, gdzie zmierzą się ze Szwecją, ale nie wiem, czy mam ochotę jeszcze patrzeć na podopiecznych Szewczenki.

Na osobny akapit zostawiłem Rosję, bo to na nich liczyłem najbardziej. Ich występ na Mundialu był cudowny. Pod przewodnictwem Wójta z Rancza Stanisława Czerczesowa, Rosjanie tylko raz ponieśli porażkę w regulaminowym czasie gry. Swoim fenomenalnym przygotowaniem fizycznym (lub „kuciem”) wybiegali ćwierćfinał Mistrzostw Świata, gdzie w rzutach karnych musieli uznać wyższość przyszłemu finaliście tego turnieju, czyli Chorwacji. W tym roku oczekiwałem podobnej historii — marnej gry w piłkę, ale nadrobienia swoich ułomności jeżdżeniem na wiadomo czym. Zawiodłem się — Rosjanie odpadli jako reprezentacja słaba, nudna, grająca bez stylu, okopująca się pod własną bramką, bez pomysłu na kontrę. Brak tu pazura i tej buńczuczności z 2018 roku.

Tym bardziej cieszy mnie sukces Danii, zwłaszcza że mają oni podobny zasób ludzki co wyżej wymienione zespoły.  W pierwszej kolejce Duńczycy przeżyli piekło w związku z zatrzymaniem akcji serca Christiana Eriksena. Jaki odcisk i jakiego kopa dla piłkarzy dała ta sytuacja, pokazują mecze z Belgią i Danią. Od dawna nie widziałem reprezentacji, która grała z takim zaangażowaniem i sercem do futbolu. Niesamowite jak Duńczycy potrafili zamknąć Belgów na ich połowie w pierwszej części spotkania. Wspaniale było móc oglądać tych chłopaków punktujących zamroczonych Rosjan. Jasne — w tych spotkaniach Dania wywalczyła jedynie trzy punkty. Ale gdy w meczu z Belgią, gdzie mierzysz się z tuzami pokroju Lukaku i De Bruyne dostajesz owacje na stojąco od wypełnionego po brzegi stadionu w Kopenhadze, to możesz zejść z boiska z podniesioną głową. Danio — prosimy o jeszcze!

Mamy też Węgrów. Zdecydowanie największe zaskoczenie i jednocześnie największy przegrany turnieju. Węgrzy zostali skazani na pożarcie już w dniu wylosowania grup EURO 2020. Portugalia, Francja, Niemcy — dla piłkarzy pewnie zabrzmiało to jak wyjazd na ścięcie. Jednak mimo tej przeciwności losu Węgrzy postawili się wszystkim. Na pewno wiele sił dały im występy w Budapeszcie, gdzie za plecami mieli dziesiątki tysięcy zagorzałych kibiców. Choć również w Monachium gdzie mierzyli się z Niemcami, udało im się uciułać punkt. Powiem więcej — chłopaki mogą nawet czuć pewien niedosyt. Nie dziwne więc, że mi, jak i zapewne całemu piłkarskiemu światu jest ich szkoda. Futbol kocha takie historie.

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że wiele największych ekip biorących udział w EURO 2020 są w dosyć kiepskiej formie. Nie chcę też generalizować, bo Włosi „klepią” rywali aż miło popatrzeć, Belgowie znowu rozjeżdżają wszystko, co spotykają na drodze, a Holandia wykonuje swoje zadania zgodnie z planem. Ale w tym wszystkim mamy Niemców i Hiszpanów. Przed laty — niekwestionowanych królów piłkarskiego świata. Dziś po zespołach z Philipem Lahmem, czy Xavim na czele nie pozostało już nic. La Furia Roja dopiero w ostatnim grupowym meczu ze Słowacją zagrali przekonująco, bezlitośnie punktując Słowaków. Nasi zachodni sąsiedzi zaś… cóż — jeśli niedawny mistrz świata gra na czas z Węgrami, no to jest to po prostu żałosne.

Dalej mamy Anglię, chyba najbardziej przehajpowaną reprezentację ostatnich lat. Zdobywają punkty totalnie nieprzekonująco (zupełnie jak trzy lata temu), grają bez polotu, a czołowi gracze jak Harry Kane zawodzą. W 2018 roku fani Lwów Albionu śpiewali „It’s coming home!”, jednak ja już wtedy uważałem, że wynik w postaci 4 miejsca to efekt bycia po „prostszej” stronie drabinki. Proszę się nie zdziwić, gdy w tym roku Anglicy pożegnają się z EURO równie szybko co 5 lat temu, bo ich następnym rywalem są wciąż rozczarowujący, ale dowożący wyniki Niemcy.

Jest też Francja, chyba najbardziej zagadkowa drużyna EURO 2020. Z jednej strony w meczu z Niemcami było czuć, że „trójkolorowi” grają o wiele lepszy futbol, jakby w przyśpieszonym tempie. Z drugiej — pełno tam jest niepasujących elementów. Naczelnym tego przykładem jest dla mnie Paul Pogba. Nazwiecie mnie za to ignorantem czy dyletantem — mówi się trudno. Nie przepadam za jego grą w Man Utd, nie jestem jego fanem również dzisiaj. Choć ma rewelacyjną kontrolę piłki, a jego przerzuty futbolówki wszerz boiska są wyliczone co do centymetra, tak jest bardzo często „hamulcowym” zespołu. Wiele razy niepotrzebnie zwalnia grę, szukając luk i możliwych rozwiązań. To powoduje przegrupowania w obronie rywala, a szanse na przechwycenie jego podań wzrasta. Również Mbappé gra poniżej oczekiwań. Na pocieszenie — Francuzi również w MŚ 2018 nie grali rewolucyjnie, a mimo tego udało im się sięgnąć po trofeum.

Mógłbym jeszcze chwilę rozpisywać się o reprezentacjach Portugalii, Walii, Szwajcarii, Szwecji, czy nawet Macedonii, bo mam wrażenie, że większość nacji wniosła coś ze sobą na tę imprezę. Jednak tekst urósłby do niebotycznych rozmiarów, mimo i tak sporych gabarytów. EURO 2020 stoi, póki co radosnym futbolem, niczym rozgrywki w Fifa Ultimate Team. Dość powiedzieć, że padły do tej pory 94 bramki, kiedy na poprzednich Mistrzostwach Europy w fazie grupowej padło 69 goli. Bardzo mnie to cieszy — to pokazuje, że dzisiaj nawet słabsze drużyny starają się grać futbol „na tak”, bez usilnego parkowania autobusu w polu karnym. Miejmy nadzieje, że piłkarze utrzymają te wyniki i będziemy oglądać jeszcze więcej pięknych trafień. Szkoda, że już bez udziału Polaków (znowu).

Jako bonus dorzucam wam symulację play-offów EURO 2020 przeprowadzoną w FIFA 20. Niestety, nie obyło się tu bez pewnych ograniczeń. Reprezentacje Chorwacji i Ukrainy nie znajdują się w grze za sprawą licencji, więc zastąpiłem je odpowiednio Węgrami i Polską.

Dlaczego akurat te zespoły? Węgrzy, bo mimo wszystko toczyli nierówne pojedynki Dawida z Goliatem, a mimo tego udało im się wyjść z pojedynków z tarczą. Polska, bo uznałem, że dam jej po prostu drugą szansę, a nuż kadra Sousy się już definitywnie przełamie. Ponadto wybaczcie mi brak realistycznego odwzorowania par. Robiłem, co mogłem, aby to się udało, jednak przegrałem z partactwem technicznym w wykonaniu EA Sports. W trakcie symulowania zmagań grupowych nie mogłem zagrać meczu, ani zapisać stanu gry, gdyż Fifa się po prostu crashowała i wyświetlała niebieski ekran. Co ciekawe, pogrzebałem na forach i problem ten jest znany już od października 2019 roku. Jak widać — wciąż nie został naprawiony. Wiele mówi to o stanie gry.

UEFA EURO 2020 – symulacja w FIFA 20

W 1/8 finału odbyło się raczej bez niespodzianek — faworyci powygrywali swoje spotkania. Polska kontynuuje serię kalectwa, Dania musi drugi raz w turnieju uznać wyższość Belgów, a Węgrzy pełniący podmiankę Ukrainy — wywrócili się na teoretycznie najprostszym rywalu, z jakim się mierzyli na EURO 2020. W meczu Holandii z Portugalią zadecydowały rzuty karne, gdzie Oranje okazało się skuteczniejsze od obrońców trofeum z 2016 roku. Wiele działo się również w pojedynku Niemców z Hiszpanią, jednak tam grupowi rywale Polaków musieli uznać wyższość przeciwnika.

Ćwierćfinał przyniósł więcej niespodzianek, bo za taką na pewno należy uznawać zwycięstwo Niemiec nad aktualnym mistrzem świata — Francją. Zaskoczeniem jest również porażka Włochów nad Anglią. Wbrew mojej opinii — Lwy Albionu nie są widocznie tak przereklamowani. Ponadto Belgowie pewnie ogrywają Szwajcarów, a Holendrzy, choć może nieco mniej przekonująco, to również przechodzą do kolejnej fazy.

Półfinały. Na placu boju pozostały cztery najmocniejsze paczki w Europie. Po zaciętej, obfitej w gole walce Anglicy znowu żegnają się z turniejem na etapie półfinału. Holendrzy mogą już się szykować na decydujące starcie na Wembley. Belgowie zaś, bez większych zaskoczeń — przechodzą naszych zachodnich sąsiadów i wchodzą do finału. Pytanie: kto wygra? Złota generacja Belgów, czy może, nowa, zaktualizowana wersja Holendrów 2.0?

FIFA 20 stawia sprawę jasno — puchar należy do Belgii! Szczerze mówiąc, to nie byłbym zaskoczony, gdyby tak się stało w rzeczywistości. Czerwone Diabły mogą się pochwalić jednymi z najlepszych piłkarzy na świecie na większości pozycji. Jeśli ktoś może zagrozić Francji — to są to zdecydowanie oni. Czy prognoza się sprawdzi? Przekonamy się już za niecałe 3 tygodnie. Do zobaczenia!

Autor

Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Warto także przeczytać

Wiadomości

Po pierwszej fali crossplayowych aktualizacji, deweloperzy i wydawcy nieco przystopowali z chwaleniem się, że w ich grach można grać przez sieć z posiadaczami pozostałych...

Wiadomości

Po kilku długich tygodniach od wydania ostatniej aktualizacji Star Wars Jedi: Upadły Zakon, ekipa Respawn Entertainment postanowiła zrobić nam niespodziankę i z okazji cyklicznego...

Wiadomości

Konami ogłosiło dzisiaj plany wydania darmowej aktualizacji do eFootball PES 2020, która doda w pełni licencjonowany turniej UEFA EURO 2020. Japońska produkcja będzie oficjalnym...

Wiadomości

Na premierę Command & Conquer Remastered Collection nie będziemy musieli czekać za długo. Electronic Arts, które niespodziewanie zapowiedziało odświeżenie kultowej strategii kilkanaście miesięcy temu,...

Copyright © 2021 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.