Connect with us

Hi, what are you looking for?

Gry

Dlaczego kanibalizm jest taki przyjemny?

Dzisiaj przyjrzymy się Shin Megami Tensei: Digital Devil Saga, które miało premierę w 2004 roku. Niszowa klasyka gatunku, gdzie makabryczny kanibalizm jest jedną z osi całej gry.

Korzystając z dobrodziejstwa PlayStation 3 i cyfrowej dystrybucji postanowiłem odpalić ulubione jRPG Hannibala Lectera. Choć od premiery minęło 15 lat, to Digital Devil Saga w dalszym ciągu jest reprezentantem gatunku, który wyróżnia się na paru płaszczyznach. Jednym z nich jest tematyka kanibalizmu ściśle powiązana z rozwojem postaci.

Shin Megami Tensei: Digital Devil Saga nie zrywa z korzeniami i tak jak wiele innych odsłon cyklu wrzuca nas do świata zniszczonego przez apokalipsę. Ludność podzielona na sześć plemion walczy między sobą w bratobójczych wojnach o dostęp do Nirvany, czyli miasta utożsamianego z rajem. Sytuacja, choć dramatyczna jest jednak stabilna. Do czasu pojawienia tajemniczego obiektu i próby jego zbadania.

Pożreć albo zostać pożartym” – najważniejsza doktryna, którą należy się kierować w świecie Digital Devil Saga. Pewien incydent doprowadził do zdarzenia, które przemieniło mieszkańców w krwiożercze demony. Osoby nieumiejące zapanować nad głodem wpadają w szał i rozrywaj na strzępy wszystko w zasięgu wzroku, żeby tylko zaspokoić trawiące od wewnątrz łaknienie.

Kanibalizm w Digital Devil Saga ma wiele oblicz. Jednym jest kwestia moralna, która od zawsze pełniła istotny element w Shin Megami Tensei. W tym wypadku kluczową rolę odgrywają dwie postacie. Heat, który wręcz z nieukrywaną radością porzuca człowieczeństwo na rzecz nowo odkrytej mocy i porządku świata. Kieruje się zasadą selekcji naturalnej — przetrwają najsilniejsi i ci umiejący szybko dostosować się do nowych warunków środowiska.

https://i1.wp.com/user-images.githubusercontent.com/26612410/58129024-dfdce100-7be6-11e9-99e4-7633d727d8e4.png?resize=880%2C495&ssl=1

Jego przeciwieństwem jest Argilla, czyli kobieta czująca odrazę do nowego porządku. Walczy z pierwotnymi instynktami i stara się zachować resztki człowieczeństwa oraz zasad społecznych odróżniających ludzi od prymitywnych zwierząt. Nie jest w stanie pogodzić się z upadkiem znanej jej cywilizacji i systemu moralności, więc buntuje się i jako cel nadrzędny ustanawia powrót do normalności.

Kanibalizm w Digital Devil Saga jest również powiązany z drugą, ważniejszą od strony rozgrywki rzeczą. Rozwój postaci i znienawidzony przeze mnie grind. Seria Shin Megami Tensei od zawsze należy do moich ulubionych. Powodów jest wiele — oszczędne, ale i filozoficzne podejście do fabuły oraz ludzkiej natury, system walki, czy ponury klimat postapo o atmosferze quasi-horroru. Jednym z najważniejszych czynników jest jednak rozwiązanie grindowania, czyli nieodzownego elementu jRPGów wszelakich.

https://i2.wp.com/i.redd.it/ky0s2ocqq5j01.png?resize=880%2C495&ssl=1

Shin Megami Tensei korzysta ze schematu podobnego do Pokemonów. Główny bohater potrafi rekrutować i przyzywać demony o najróżniejszych statystykach, słabościach i siłach. Digital Devil Saga trochę eksperymentuje na tym poletku. Tutaj sami przemieniamy się we wspomniane demony. Rozwój postaci idzie dwutorowo — osobisty poziom oraz Mantry. O ile ogólne podbicie statystyk jest zawsze mile widziane, tak właśnie Mantry stanowią kluczowy element rozwoju naszej drużyny.

Drzewko Mantr jest szerokie, długie i zawiłe, a także oferuje swobodę decydowania o kierunku rozwoju naszych bohaterów. Nic nie stoi na przeszkodzie, by osoba podatna na ogień kroczyła ścieżką właśnie tego żywiołu. Ba! Jest to nawet zalecane, bo ostatecznie bohater zyskuje odporność na swoją piętę achillesową. Taka nieliniowość to jednak miecz obosieczny i łatwo doprowadzić do sytuacji, w której „spieprzymy sobie karierę” chcąc być najlepszym we wszystkim.

Mantry to proste umiejętności, które otrzymujemy po osiągnięciu mistrzostwa w danym segmencie łańcucha. W ten sam sposób odblokujemy kolejne komórki rozwoju i zyskujemy coraz potężniejsze zaklęcia. Jaki to ma związek z kanibalizmem? Otóż punkty mantr dostajemy właśnie poprzez pożeranie przeciwników. W praktyce prezentuje się to następująco. Dany atak ma szansę na pożarcie i zdobycie określonej puli punktów. Przeciwnik musi być jednak zraniony, a najlepiej, jeśli jest przestraszony. Wówczas istnieje dużo większe prawdopodobieństwo pożarcia wroga i natychmiastowe wyeliminowanie go z puli. Bycie zbyt zachłannym sprawi, że rozboli Was brzuch i nie zdobędziecie ani jednego punktu. Jakość pokarmu również ma znaczenie, zjedzenie pospolitego „gluta” również doprowadzi Was do niechcianych skutków i nic Wam nie da.

Rzutuje to na taktykę i przebieg walk. Chcąc szybko rozwinąć Mantrę, musimy uważać, by przedwcześnie nie zabić adwersarzy. Zabawa skupia się wówczas nie tylko na szukaniu słabości, ale i sposobności na zjedzenie wroga, by zdobyć trochę cennych punktów Atma. Uważajcie jednak by nie popaść w długi! Pobranie Mantry w terminalach kosztuje, a z każdą kolejną koszt się zwiększa, więc dosyć prędko można trafić na finansową ścianę.

Odpowiadają na pytanie z tytułu. To wszystko przekłada się na koncepcję, gdzie grind… jest naprawdę przyjemny i nie traktuję go jak przykrego obowiązku. Zjadanie przeciwników samo w sobie jest ciekawym systemem — pewnie, po czasie przechodzi w rutynę i schematy. W dalszym ciągu nabijanie kolejnych poziomów ZAWSZE nagradza nas czymś cennym, w czasie rzeczywistym widzimy postępy i czujemy się coraz silniejsi na zasadzie innej niż „rosnącej cyferki”. Te małe kroki i progresja powodują, że nawet wielogodzinne maratony nabijania doświadczenia nie męczą mnie.

Kanibalizm z Digital Devil Saga przetrwał próbę czasu i choć nie jest pozbawiony wad, to nawet 15 lat od premiery rozwiązanie w moim odczuciu sprawdza się dobrze. Jest nie tylko ciekawym zabiegiem fabularnym i problematyką, z którą nasi bohaterowie muszą się mierzyć. Jest przede wszystkim elementem rozgrywki faktycznie wpływającym na styl grania. Dlatego nie odchodźcie od stołu, a jeśli już naprawdę nie macie miejsca w żołądku, możecie zostawić ziemniaki, ale mięso koniecznie zjedzcie!

Written By

Freak, któremu gry i kino skrzywiły nieodwracalnie psychikę. Gram na wszystkim, co wpadnie w ręce. Głównie konsole Sony i Nintendo. Lunatyk bezgranicznie zakochany w dziełach Grasshopper Manufacture. Suda51 i Quentin Tarantino to moi idole. Uwielbiam zarażać innych zajawką na nietypową twórczość, dzieląc się popkulturowymi przemyśleniami na Twitterze i Glitchu. Fanatyk bijatyk, gier muzycznych i japońszczyzny wszelakiej. Ukierunkowany mocno na horror, futuryzm i cyberpunkową estetykę.

1 Comment

1 Comment

  1. Asobu

    13 października, 2019 at 11:52

    Nie znam za bardzo serii gier od nich i sama dopiero poznaję jedną z Person. Słyszałam, że te gry mają świetną muzykę, ale nadal nie mogę odejść z podziwu jak bardzo.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply

Warto także przeczytać

Gry

PlayStation 2 to dla wielu wyznacznik najlepszej generacji konsol. Sprzęt oferujący największy skok graficzny, mnóstwo świetnych tytułów i oznaczający kompletną dominację na rynku gier....

Wiadomości

Po tygodniach spekulacji SEGA oraz zachodni oddział Atlusa zabrali głos, zdradzając nam datę premiery Persona 5: Royal poza granicami Japonii. Ujawniono także wydania gry,...

Gry

Pora zabić kolejne gry i wycisnąć z nich drogocenne platyny. Zapraszam i zadaję pytanie w co obecnie gracie?

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: