Dołącz do nas

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Devil May Cry 5 Special Edition (PS5) – recenzja gry

Devil May 5 Special Edition dostępne jest na konsolach nowej generacji. Wraz z nową wersją Devil May Cry V powraca jeden z potomków Spardy – Vergil. Sprawdziłem, czy usprawniona wersja jednej z najlepszych gier ostatnich lat jest warta Waszej uwagi. Jeśli przespaliście pod kamieniem ostatnie miesiące, warto o tym przypomnieć. Edycja na PS5 oferuje poprawiony balans, nowy tryb gry i poziom trudności, do tego mnóstwo innych ulepszeń wizualnych zaserwowanych przez zespół pod przewodnictwem Hideakiego Itsuno.

Devil May Cry V skupia się na historii potomków Spardy i tajemniczego V. Specjalna edycja dodaje do tego postać wspomnianego wcześniej Vergila. Ten, podobnie jak w poprzednich odsłonach jest zaślepiony rządzą władzy, czym znacząco różni się od Dantego i Nero. Można rzec, że w poprawionej wersji gry to na nim skupia się cała uwaga. Mimo braku dedykowanej kampanii obecność Vergila w misjach z podstawki została odpowiednio zmodyfikowana i nie czujemy, że jest od dodany po fakcie. Jednak to nie fabularna obecność brata Dantego jest główną osią nowej wersji gry, a modyfikacje, jakie wnosi do sposobu gry.

Devil May Cry 5 Special Edition #1

System walki Vergila w znacznym stopniu różni się od Dantego, Nero i V, przez co początkowo wydaje się bardziej skomplikowany. Jako perfekcjonista, posiada on specjalny pasek skupienia, który napełnia się w momencie, gdy udanie wykonujemy różnego rodzaju uniki i akrobacje. Napełnienie paska przynosi ze sobą nie tylko zwiększenie obrażeń, jakie zadajemy przeciwnikom, ale także i nowe ciosy specjalne. Całości dopełnia możliwość przyzwania swojego demonicznego klona i chwilowa możliwość przemiany w demona. Wraz z postępami i rozwojem postaci czujemy, że gramy synem Spardy. Paradoksalnie w pewnym momencie pojawia się problem braku balansu. Dobre opanowanie Vergila sprawia, że nikt nie jest w stanie nam się postawić i nawet najtrudniejszych bossów załatwiamy w kilka sekund. Uczucie potęgi kierowanej przeze mnie postaci w serii Devil May Cry jeszcze nigdy nie było tak odczuwalne. Bezapelacyjnie mamy do czynienia z najlepszym slasherowym doświadczeniem ostatnich kilku (albo i kilkunastu) lat. To, co jesteśmy w stanie wyczyniać Vergilem przy włączonym trybie turbo ciężko przełożyć na suchy tekst i po prostu trzeba to zobaczyć lub spróbować doświadczyć samemu.

Vergil w DMC 5 Special Edition posługuje się nie tylko ikoniczną kataną Yamato. Do dyspozycji oddano nam także iluzoryczny miecz Force Edge oraz funkcjonujące na podobnej zasadzie krótkie ostrza, a także rękawice Beowulf. Zapewnia nam to sporo możliwości w walce i opanowanie do perfekcji każdego stylu walki wymagać będzie sporego poświęcenia, ale efekt końcowy sprawi, że poczujecie ogromną satysfakcję.

No dobra. Vergil to jedno, ale czy Capcom przygotował nam coś innego? Coś, co sprawi, że kupimy drugi raz ten sam tytuł?

Pierwszą z takich rzeczy jest dodatkowy tryb – Legendary Dark Knight, w którym zmierzymy się z potężnymi zastępami wrogów. Dzięki mocy nowej generacji konsol gra potrafi wyrenderować znacznie więcej przeciwników, co powoduje, że DMC 5 nabiera feelingu znanego z gatunku gier musou. Na ekranie panuje ogromny chaos, ale PS5 nawet na moment nie gubi klatek. Nowy tryb jest jednym z wyznaczników tego, co potrafią nowe konsole.

Podobnie jest z oprawą wizualną, która zaliczyła spory skok jakościowy. Podniesiono rozdzielczość z maksymalnym ustawieniem w 4K, obraz jest ostrzejszy, pojawiły się nowe efekty wizualne w tym reklamowany szeroko ray tracing, który zapewnia realistyczne odbicia i cieniowanie. Jednak by z niego skorzystać, musimy zejść z rozdzielczością obrazu, uzyskując rozmycie sceny. Osobiście uważam, że efekty RT nie są warte obniżania rozdzielczości i ryzykowania spadków poniżej 60 fpsów. Capcom zaimplementował także tryb 120 klatek na sekundę, ale musimy posiadać odpowiedni TV, który taki sygnał obsłuży.

Również czasy ładowania, które dokuczały na poprzedniej generacji, zostały ograniczone do minimum i maksymalnie trwają 4-5 sekund, co docenią osoby uczące się obcowania z gatunkiem, przez co często ginące. No i speedrunnerzy, dla których uszczknięcie nawet ułamka sekundy, jest sporym wydarzeniem.

Oczywiście nie ma gry bez wady. W przypadku Devil May Cry 5 Special Edition mógłbym się doczepić do pracy kamery, która nadal ma problemy przy szybszej akcji. A mając na uwadze fakt, że (o czym wspomniałem wcześniej) rozgrywka Vergilem podkręca tempo, to zbyt często musiałem irytować się przez ten aspekt.

Devil May Cry 5 Special Edition #5

Jeśli DMC V Special Edition na PS5 jest waszym pierwszym kontaktem z serią, to w atrakcyjnej cenie (około 150 złotych) otrzymacie najlepszego w tym momencie slashera na rynku wzbogaconego o dodatkową zawartość. Jeśli już z piątą odsłoną serii Devil May Cry mieliście już do czynienia podstawowym pytaniem pozostaje – ile chęci w sobie posiadacie, by zmierzyć się z całością raz jeszcze. Gdy otrzymałem kod do recenzji, obawiałem się, że zabraknie mi motywacji, ale chwila zabawy z Vergilem i romans z trybem Legendary Dark Knight sprawiły, że nie żałowałem nawet sekundy poświęconej tej produkcji.

Plusy

  • grywalna postać Vergila;
  • tryb Legendary Dark Knight;
  • ulepszenia względem pierwowzoru: lepsza grafika, skrócone do minimum ekrany ładowania.

Minusy

  • lekkie problemy z kamerą;
  • ray tracing nie robi aż takiego wrażenia, jak zapowiadali to twórcy.

Grę do recenzji dostarczył nam wydawca – Cenega Poland.

 

Autor

Niegdyś współpracownik PSSite, aktualnie współwłaściciel Glitcha. Od najmłodszych lat zafascynowany grami, kolekcjonuję wszystko co z nimi związane (od steelbooków po platynowe trofea). Fan japońskich rpgów, platformerów, slasherów, horrorów i powieści wizualnych. Prawdopodobnie uzależniony od serii Yakuza.

Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Warto także przeczytać

Recenzje

Dungeon - crawler FPP w stylu fantasy-anime od studia Experience po 10 latach debiutuje na zachodzie.

Mój dziennik growy

Jak to często bywa – nawet nie wiem, kiedy uciekła mi połowa września. Dla wielu to czas powrotu do szkoły, dla mnie kolejny miesiąc,...

Recenzje

Trigger Witch jest przeciętną do bólu grą. Fanów może i znajdzie, ale większość się wynudzi.

Recenzje

Mało doświadczona ekipa zajmująca się grami mobilnymi zabiera się za duży projekt na konsolach. Co mogło pójść nie tak?

Copyright © 2021 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.