Dołącz do nas

Cześć, czego szukasz?

Gry

Dekadencja #2 – Guilty Gear Strive x Nagi Reżyser w Miłosnym Piekle

Żałuję, że poznałem słowa! Chociaż je wypowiadam, to pozbawione są jakiegokolwiek ciała„. O mój Boże! Drugi numer Dekadencji faktycznie pojawił się wcześniej niż po kilku miesiącach! Jest krócej i trochę inaczej niż planowałem, ale przynajmniej „jest”. Moje serce mnie pewnie nienawidzi za ilość spożywanych energetyków, ale to dzięki nim zawdzięczacie (nie)przyjemność obcowania z poniższym tekstem.

Nie gram ostatnio przesadnie dużo, choć w oczach normalnych ludzi i tak pewnie „za dużo”. Problemy ze skupieniem na czymkolwiek potęgowane są przez powracające fale upałów – Matko boska kochano, jak ja nienawidzę lata i wszystkich pochodnych rzeczy z nim związanych. Upałom towarzyszą bóle głowy, a przez nieustanne pocenie od temperatury czuję się, jak w jakimś body horrorze Cronenberga. Moje ciało scala się z każdą dotykaną powierzchnią, tworząc obecnie hybrydę człowieka zespolonego ze skórzaną sofą. Nie polecam.

Still, my heart is blazing!

Wolny czas spędzam głównie przy Guilty Gear Strive. Najprzyjemniejsza bijatyka roku, najlepszy album roku, najbardziej wyczekiwany film anime roku i tak dalej. Niezależnie jakim „naj” przymiotnikiem ochrzcicie najnowszy twór ArcSystem, możecie być pewni, że to pozycja szalenie stylowa i warta tego, by się nad nią chwilę pochylić. Serio, jak to GG diabelnie dobrze wygląda! Te wszystkie drobne detale na postaciach i dynamiczne zbliżenia eksponujące wręcz perwersyjne przywiązanie do charakteryzacji poszczególnych bohaterów – jest ogień!

*teraz miałem z gracją przejść do wrażeń z trybu Story, ale zatrzymałem się w trzecim rozdziale, więc panika, bo nie wiem co jeszcze napisać!*

YouTube video

Cała seria Guilty Gear to ciekawy przypadek zrodzony przez współczesnego człowieka renesansu. Warto nadmienić, że Daisuke Ishiwatari to przecież prawdziwy człowiek orkiestra – kompozytor, muzyk, projektant, ilustrator, scenarzysta, a do 2012 roku nawet głos głównego bohatera. Cykl jest dziełem jego życia, a najnowsza odsłona godnie kontynuuje bijatykowe dziedzictwo rockowej serii.

No dobra, obawiałem się o jakość „Strive”. Na tyle, że publiczne testy Beta zignorowałem, tracąc chwilowo jakiekolwiek zainteresowanie tytułem. W uprzedzeniach utwierdziły mnie koszmarne opinie użytkowników (choć dla mnie to zawsze sprawa totalnie drugorzędna). Po pierwszych godzinach kręciłem mocno nosem, narzekając, że „to” i „tamto” jednak nie działa tak fajnie, jak w poprzedniku. Cały moduł online, otaczający walki, funkcjonuje zresztą gównianie. Do tego serwery – komunikuję się z nimi częściej i dłużej niż z własną rodziną.

Z drugiej strony mój pierwszy kontakt trwał przeszło 8 godzin i nawet nie zauważyłem kiedy ten czas zleciał. Zacząłem łączyć jakieś podstawowe combosy, a i odnosić pierwsze poważne sukcesy online. To chyba najprzystępniejszy Guilty Gear, jednocześnie mocno wywracający trzon rozgrywki do góry nogami. Przekonałem się w końcu do systemu walki, a po trzydziestu godzinach nawet znalazłem dla siebie postać. Pomimo całej miłości dla Ramlethal w tej części mój wysiłek i uwaga zostaną włożone w I-no. Teraz została najtrudniejsza część, a mianowicie znaleźć znajomych do grania.

Pewnego razu w Japonii

Nagi reżyser – Kocham, naprawdę bezgranicznie kocham wszelakiej maści szalonych i do granic ekspresyjnych ekscentryków. Dzisiejszym anarchistą zostaje Toru Muranishi. Sprzedawca podręczników do języka angielskiego. Zdradzony przez żonę, postanawia odmienić swoje życie i zostać największym w dziejach imperatorem przemysłu porno. Tym samym przenosimy się do Japonii lat 80. i zostajemy świadkami erotycznej rewolucji. Widzami w starciu niezłomnego człowieka z opresyjnym systemem, stojącym na straży społecznego zgorszenia.

I ten serial to jedno z moich ulubionych ostatnich odkryć kulturowych. Mamy tutaj dosłownie wszystko! Charyzmatyczny duet bohaterów odegranych przez Takayukiego Yamadę i Shinnosuke Mitsushima (znani kolejno z dobrych ról w Crows Zero i Gantz oraz The Forest of Love od Siona Sono). Wspomagającą ich obsadę ciekawych postaci pobocznych, czy wręcz antagonistów. Nie brakuje złożonych intrygi, knucia za plecami, walki z cenzurą, korupcji i układów z wymiarem sprawiedliwości. Obecna jest nieczysta rywalizacja na śmierć i życie. Eksploracja podziemnego światka, a do tego szczypta dramaturgii, miłości i w końcu mnóstwo gloryfikacji seksu.

YouTube video

Skojarzenia z Yakuzą 0 pojawiają się mimowolnie. Szczególnie gdy poza zbieżnością klimatu ikonicznych ram czasowych możemy liczyć na to, że główny wątek urozmaicany jest sporą ilością akcji rodem z najbardziej szalonych substories. Toru zaskakuje kreatywnością i oddaniem wobec swojego powołania, przekraczając kolejne granice w swoich filmach. To nie jest, jakiś tam reżyser od podrzędnego porno, którym zresztą osobiście gardzi! To człowiek z misją, spełniający marzenia, tworzący sztukę odmieniającą ludzkie serca. Niedawno Netflix wypuścił drugi sezon i ten już w pierwszym odcinku czaruje jedną z najlepszych scen w całym serialu. Jest dosłownie kosmiczna! Gorąco wszystkim polecam. To wciągająca historia ciekawych ludzi w nieszablonowy sposób zmieniających świat za sprawą seksu

Pięć smaków nienawiści

Guilty of Romance – Seans, na który załapałem się w ostatniej chwili dzięki inicjatywie Pięciu Smaków. Musiałem zarwać nockę, by zdążyć, ale nie żałuję, było warto. Dalej pozostajemy przy motywie seksualnej emancypacji. Skąpana w neonowym blasku mroczna baśń ukazująca instytucję rodziny w świetle nie do końca korzystnym – więcej tu wspomnianego mroku, patologii i zaburzeń. Podoba mi się zestawienie cieplejszej i pozytywniejszej strony twórczości Hirokazu Koreedy w formie kontrastu do tego, co Siono ukazuje w swoim obrazie.

To zwieńczenie tematycznej trylogii nienawiści, na którą składają się jeszcze Love Exposure (kocham) i Cold Fish (ujdzie). Film profilujący trzy kobiety eksploruje wiele motywów tabu, gdzie przemoc i wyjątkowo wulgarna perwersja idą ze sobą w parze. Śledztwo makabrycznego morderstwa przeplata się z fragmentami życia uległej kobiety, popadającej coraz głębiej w świat prostytucji. Groteskowo ukazana metamorfoza sfrustrowanej bohaterki wyrywającej się z uścisku patriarchalizmu, to obraz jednocześnie fascynujący, jak i wzbudzający zgorszenie, niepokój.

Życie tak się u mnie potoczyło, że właśnie tego typu dzieła są dla mnie bardziej utożsamiane. Guilty of Romance może się pochwalić poetyckim wydźwiękiem. Sporo tutaj interstrukturalności w formie odnoszenia do literatury japońskiej. Zepsucia, zdrady i wspomnianej wcześniej nienawiści jest tutaj bardzo dużo. Nie można jednak odmówić artystycznego zacięcia, a i w całym tym zepsuciu tli się coś podnoszącego na duchu. Kolejny raz nie zawiodłem się na reżyserze i obejrzałem film, który przez pewien czas na pewno ze mną zostanie.

Autor

Nieistotny człowiek z szumem w głowie

1 Komentarz

1 komentarz

  1. CzornyWilk

    20 lipca, 2021 o 10:32

    „Teraz została najtrudniejsza część, a mianowicie znaleźć znajomych do grania.” – a o kolegach z Discorda to już zapomniał!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Warto także przeczytać

Gry

Dekadencja, czyli w co grałem, co widziałem i czego nie zrozumiałem, krocząc ścieżką osobistego upadku moralnego.

Recenzje

*Poniższy tekst został napisany przez osobę szczerze pochłoniętą i zafascynowaną wykreowanym światem oraz bohaterami powołanymi do życia. Autor odebrał tytuł wyjątkowo emocjonalnie i po...

Gry

Do premiery PlayStation 5 pozostało kilkanaście tygodni. Sony w przypadku nowej konsoli wybrało specyficzny sposób marketingu, dawkując nam strzępy informacji.  Premiera tuż tuż, a...

Gry

Nowy miesiąc, nadchodzą upały i wraca koronowirus, i nagle znów wszyscy nabierają chęci do wszystkiego czego nigdy nie robili, ale będą nagle robić, bo...

Copyright © 2021 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.