Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Death Come True (PS4) – recenzja gry

Kazutaka Kodaka, czyli twórca kultowej serii japońskich gier – Danganronpa, powraca z nowym, odważnym projektem. Zamiast tradycyjnej gry przygodowej, stworzył z ekipą Too Kyo Games interaktywny film, mający podbić serca nie tylko jego fanów, ale i niedzielnych graczy.

Death Come True, bo o tej produkcji mowa, przedstawia historię młodego człowieka, który budzi się w hotelowym pokoju z zanikiem pamięci. Odnaleziona w toalecie związana kobieta i walący w drzwi rozjuszony policjant, to dopiero początek problemów, z jakimi borykać się będzie główny bohater. To od naszych wyborów będzie zależeć, czy wyjdziemy cało z tej sytuacji.

Historia jest o wiele bardziej zagmatwana, niż z początku się wydaje i tak jak prosili twórcy, nie zdradzę żadnych istotnych szczegółów, ponieważ najlepiej poznać ją samemu. Doświadczenie Kodaki przy pracy z serią Danganronpa, przełożyło się także i na tę produkcję, dzięki czemu scenariusz nie zawodzi i trzyma w ciągłym napięciu. Mroczny klimat potęguje także świetna ścieżka dźwiękowa jednej z legend branży – Masafumi Takady. Elektroniczne, złowrogie brzmienia pasują tutaj idealnie, dzięki czemu jest to zdecydowanie najmocniejsza strona tej produkcji.

Na pochwałę zasługują także aktorzy biorący udział w tej produkcji. Każdy z nich wypada przekonująco, a dzięki specyficznym, stylowym kostiumom i ciekawym otoczeniom, całość prezentuje się wyjątkowo ekstrawagancko. Kodaka nie oszczędzał funduszy i do projektu zatrudnił kilku znanych japońskich aktorów. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj jedna z aktorek. Mowa o Chiyaki Kuriyamie, czyli znanej z Kill Billa, walczącej metalową kulą na łańcuchu – Gogo Yubari. Fani serii Yakuza będą pamiętać ją także z Yakuza: Dead Souls, gdzie odgrywała jedną z ról pobocznych.

Na pochwałę zasługuje także opcja przewijania wszystkich scen, dzięki czemu podczas drugiego przejścia nie musimy oglądać znanych nam wydarzeń, dzięki czemu możemy w pełni skoncentrować się na odkrywaniu przeoczonych przez nas scen. Po przejściu otrzymujemy także przejrzystą opcję wyboru rozdziałów, dzięki czemu możemy bezpośrednio wskoczyć do interesującej nas części historii. Szkoda, że większa ilość twórców gier FMV nie korzysta z tej opcji. Brak opcji przewijania znacząco demotywuje gracza przy drugim przejściu i dodanie tej opcji w Death Come True bardzo mnie cieszy.

Pomimo wielu pozytywów Death Come True nie jest produkcją pozbawioną problemów. Gra jest mocno liniowa i w większości przypadków sprowadza się do przechodzenia wszystkiego metodą prób i błędów. Każdy zły wybór powoduje naszą śmierć, po czym wracamy tuż przed niefortunnym zdarzeniem i możemy wszystko odegrać w inny sposób. Brakuje mi tutaj trochę bardziej zagmatwanych opcji i szkoda, że nie pokuszono się o większą ilość ścieżek na wzór serii Zero Escape.

Death Come True wypada jak średniej długości film jeśli chodzi o czas rozgrywki. Można ukończyć ją w półtorej godziny, a żeby poznać wszystkie jej sekrety potrzebna będzie maksymalnie dodatkowa godzina. Jeśli przeliczacie czas gry na złotówki, to ewidentnie ten interes nie zalicza się do najkorzystniejszych.

Nowa produkcja Kodaki wywołuje u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony to świetny eksperyment, który powinni sprawdzić wszyscy, nie tylko jego zatwardziali fani. Z drugiej krótki czas gry zostawił u mnie spory niedosyt. Gra kończy się w momencie, w którym najmocniej się rozkręca. Wcześniejsze tytuły tego twórcy przyzwyczaiły nas do wielu godzin rozgrywki i pomimo tego, że zdaję sobie sprawę, że miało to być tylko interaktywne doznanie, to oczekiwałem czegoś odrobinę dłuższego. Szczególnie że cena gry też nie napawa optymizmem. Fani pewnie już ją zakupili, inni powinni wstrzymać się do konkretnej obniżki. Najlepiej takiej o połowę.

Plusy

  • Świetna muzyka Masafumi Takady
  • Wciągająca, trzymająca w napięciu historia
  • Opcja przewijania wszystkich scenek i wyboru rozdziałów, zachęcająca do poznania wszystkich sekretów
  • Ekstrawagancki styl, od lokacji aż po kostiumy

Minusy

  • Czas gry, który pozostawia niedosyt
  • Zbyt liniowa, brakowało mi tu większej ilości zakończeń (do czego przyzwyczaiły mnie inne gry FMV)
O autorze

Niegdyś współpracownik PSSite, aktualnie współwłaściciel Glitcha. Od najmłodszych lat zafascynowany grami, kolekcjonuję wszystko co z nimi związane (od steelbooków po platynowe trofea). Fan japońskich rpgów, platformerów, slasherów, horrorów i powieści wizualnych. Prawdopodobnie uzależniony od serii Yakuza.

Kliknij, by skomentować

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

Moja niewytłumaczalna słabość do gier średnich pcha mnie czasami w rejony, których normalnie bym nie planował eksplorować. Onee Chanbara Origins jest drugim kontaktem z...

Recenzje

Shadow Warrior 2 jest idealnym przykładem, że lepsze jest wrogiem dobrego i ślepa pogoń za panującymi w momencie procesu tworzenia gry trendami nie zawsze...

Recenzje

Bounty Battle jest kolejnym przykładem, że do stworzenia dobrej gry nie wystarczy skopiować czyjegoś sprawdzonego pomysłu. Poza Brawhallą i PlayStation All-Stars Battle Royale żaden...

Recenzje

Grzebanie w cyfrowej bibliotece gier kupionych za grosze w różnorakich promocjach pozwala wyciągnąć tytuły, o których zakupie dawno zapomniałem. Konsolowa wersja The Incredible Adventures...

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: