Dołącz do nas

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Cultist Simulator: Definitive Edition (Switch) – recenzja gry

Pokieruj złowrogą organizacją z domowego zacisza. Połącz życie prywatne z obowiązkami wobec kultu, dzięki odpowiedniemu zarządzania kartami. Pamiętaj tylko że śmierć czyha na każdym kroku.

Mroczne, tajemnicze kulty i stowarzyszenia rzadko bywają tematem na grę, no, chyba że jako antagonistyczna strona służąca złu. Kto publicznie by przyznał, że chciałbym przynależeć do masonów, illuminati, czy innych złowrogich organizacji, nie mówiąc już o kierowaniu nimi. Skrycie jednak każdy pragnie pociągać za sznurki obecnego świata z tylnego siedzenia i Cultist Simulator nam to umożliwia.

Zabawę we wcielenie się w członka mrocznej organizacji zaprojektowali twórcy z Weather Factory. Pierwotnie Cultist Simulator debiutował na PC w 2018 roku, by następnie nawiedzić urządzenia mobilne, a obecnie również i Nintendo Switch. Mamy tutaj do czynienia z edycją Initiate zawierającą trzy wydane później DLC. Niestety nie jestem w stanie porównać tej wersji z tymi na wymienione platformy, więc potraktuję grę tak, jakby była całkowicie nowym tytułem.

Cultist Simulator: Definitive Edition #1

Cultist Simulator łączy w sobie elementy gry karcianej (dla jednej osoby), przygodowej, strategii i symulacji – okruchów życia i co tu dużo mówić jest tytułem trudnym, pełnym losowości i pozornie niemającym celu. Gra nie posiada typowego samouczka, więc gracz jest rzucony na głęboką wodę, co jest celowym zabiegiem twórcy, by wywołać uczucie zagubienia. Udało się to aż za dobrze. Mimo wszystko, jakieś szczątkowe wskazówki, chociażby objaśniające poszczególne symbole w grze byłyby mile widziane. Natomiast same założenia rozgrywki są naprawdę ciekawe, wcielamy się w rolę człowieka (rozmaitych profesji), któremu za bardzo się w życiu nie wiedzie, który dostaje znienacka zaproszenie do wstąpienia w szeregi tajemnego kultu. Pniemy się w hierarchii coraz wyżej wykonując zlecone zadania, albo wykazując się własną inicjatywą, aż wreszcie zostajemy głową całej organizacji i wtedy zaczyna się dopiero prawdziwa zabawa, bo sami nadajemy naszemu kultowi cel i kierunek rozwoju, często dokonując naprawdę niegodziwych i trudnych wyborów.

Oczywiście przy okazji musimy unikać wielu różnych czyhających na nas niebezpieczeństw, zarówno wewnętrznych (innych członków też chcących zrobić karierę, przełożonych nas nielubiących itd.), jak i zewnętrznych (wrogie nam organizacje, możliwość aresztowania, a nawet zamachu i śmierci) i rozważnie stawiać nasze kroki. Najciekawsze jest jednak to, że mamy także osobne życie zawodowe i rodzinne, które możemy prowadzić poza sprawami kultu, albo włączyć je w jego obręb. Zresztą pod podstawową planszą znajdziemy drugą, The Wood, gdzie działamy w świecie własnych marzeń i urojeń. Jak już wspomniałem, rozgrywka jest celowo przekombinowana i ciężko opisać ją tu zwięźle w kilku słowach. Trzeba samemu wypróbować i mieć sporo samozaparcia, by się nie zniechęcić. Istnieje wprawdzie ukryta instrukcja w grze, ale za wiele ona nie pomaga. Z czasem jednak, gdy w coraz większym stopniu zaczniemy rozumieć zależności systemów, gra potrafi wciągnąć.

Ogólnie rzecz biorąc, dostajemy do ręki pakiet kart zdarzeń i działań (nawet dotyczący sfery mistycznej czy paranormalnej), które wydatkujemy/dostawiamy na kilku polach związanych z samym kultem, ale również z napomkniętym już życiem rodzinnym, zawodowym, jak również z własną osobą i jej sferą mentalną. Efekty naszych wyborów działają jednocześnie i dodatkowo się kumulują, wpływając na to, jakie kolejne karty dostaniemy oraz na całą historię. Wiadomo, że im bardziej zajmiemy się naszą organizacją, tym bardziej zaniedbamy naszą rodzinę czy pracę zawodową, a na odwrót podobnie – życie osobiste wpłynie na skuteczność naszej organizacji. Próba ogarnięcia wszystkiego naraz może wywołać stres, co potrafi doprowadzić do szaleństwa i wizyty w psychiatryku, a nawet samobójstwa. By tego uniknąć, powinniśmy też dbać o siebie i nasz rozwój wewnętrzny, lecz jak w prawdziwym życiu skąd wziąć na to czas?

Jest to też gra, gdzie często będziemy umierać, zwłaszcza na początku. Śmierć rzecz jasna powoduje rozpoczęcie całego scenariusza od początku, pozwalając wcielić się w nową rolę, ale podsumowuje nasze działania i wytyka, gdzie popełniliśmy błędy, dzięki czemu jest szansa, by następne podejście było lepsze. Przechodząc do spraw technicznych, zauważymy, iż sfera audiowizualna jest bardzo skromna, chociaż muzyka w trakcie zabawy buduje odpowiedni klimat. Przyczepiłbym się jednak do wygody obsługi gry na Nintendo Switch. Niestety grając na TV, sterowanie do specjalnie intuicyjnych nie należy, natomiast przewagę ekranu dotykowego niwelują zbyt drobne ikonki i rozmiary kart, by swobodnie je ręcznie przesuwać. Ma to znaczenie, ponieważ często nasze działania wykonywać będziemy pod presją czasu (karty znikają, gdy zbyt długo ich nie używamy) a pośpiech bywa tutaj złym doradcą. Szkoda, bo miałem nadzieję na sprawne tworzenie swojej organizacji także przenośnie, ale cóż do wszystkiego idzie się przyzwyczaić.

Cultist Simulator: Definitive Edition #4

Cultist Simulator: Definitive Edition pomimo pewnych technicznych niedogodności to całkiem dobra pozycja dla posiadaczy Nintendo Switch w sosie rodem z powieści H.P. Lovecrafta. Wymaga wprawdzie sporo samozaparcia i cierpliwości, ale tym, którzy się nie zrażą, oferuje całkiem sporo dobrej zabawy. Któż bowiem nie chciałby zostać Wielkim Mistrzem chociaż raz i kreować rzeczywistość według własnych kaprysów?

Plusy:

  • Interesujący pomysł
  • Każda rozgrywka jest unikalna
  • Spore możliwości działania

Minusy:

  • Tylko dla wytrwałych graczy
  • Brak samouczka
  • W trybie przenośnym zbyt drobne karty i ikony interfejsu
Autor

Jestem miłośnikiem gier jRPG i strategii, kolekcjonuje też figurki. Recenzuje gry od ponad dekady na różnych portalach i mogę się pochwalić bardzo bogatym warsztatem. Lubię czytać książki o tematyce historycznej oraz interesuje się geopolityką. Mój e-mail kontaktowy to aysnel.astarell@gmail.com

Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

Po wielu latach nie bez powodu kultowy shoot 'em up trafia na Nintendo Switch. Swoista wizytówka twórczości weteranów z Cave nie tyle zaskakuje formą,...

Recenzje

Ładne dziewczyny śmigające na stalowych skrzydłach w przestworzach. Warto do nich dołączyć?

Recenzje

Odświeżony po latach klasyk od Squaresoftu znów cieszy oczy fanów japońskich RPG. Wyprawa w przeszłość jednak nie musi boleć.

Recenzje

Gra z 2003 roku trafia na PS5. Co mogło pójść nie tak?

Copyright © 2021 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.