Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Bounty Battle (PS4) – recenzja gry

Bounty Battle jest kolejnym przykładem, że do stworzenia dobrej gry nie wystarczy skopiować czyjegoś sprawdzonego pomysłu. Poza Brawhallą i PlayStation All-Stars Battle Royale żaden z klonów serii Super Smash Bros. nie zbliżył się nawet na chwilę do jakości i popularności produkcji Nintendo. Plan zawsze jest taki sam – skopiować rozgrywkę tzw. arena fightera, wrzucić tam swoje postacie, doprawić licencjami i wszystko powinno działać. Ale nie działa. Czasami mniej, czasami – jak w tym przypadku – bardziej.

Bounty Battle recenzja #1

Mam nieodparte wrażenie, że ktoś ze studia Dark Screen Games, które dało nam Bounty Battle sabotuje działania firmy i wypuścił wczesną wersję, może nawet prototyp gry do sprzedaży. Boleśnie spędzone dwie godziny uświadomiły mi, że w tej grze absolutnie nic nie ma sensu i nie działa tak, jak powinno. Parafrazując pewnego księdza – gdy nawet menu główne się zacina, wiec, że coś się dzieje. Dalej jest tylko lepiej. O ile jeszcze jestem w stanie przełknąć wygląd samych postaci, tak ich animacje wołają o pomstę. Całość wygląda tak, jakby każdy z bohaterów miał ograniczenie do pięciu klatek na każdy ruch, a same animacje zrobił ktoś niedoświadczony, jako zajęcie dodatkowe po 16 godzinach pracy na magazynie. Walka jest okropna. Nie ma tutaj nawet krzty przesady. Rdzeń rozgrywki Bounty Battle jest tak zły, że absolutnie nie wiem, po co grę kupować. Smaczku dodaje fakt, że premierę tej produkcji opóźniono, by ją dopracować. Jestem ciekaw, jak musiało to wyglądać wcześniej, skoro teraz jest tak źle.

Brzydka grafika, fatalne animacje, udźwiękowienie, gubienie klatek. Technicznie gra leży. Źle jest również z dźwiękiem. Nie wiem, czy jakaś muzyka przygrywa w tle. Wiem za to, że konferansjer zapowiadający walki jest tak zły, że gdyby nie tytuły gier przy postaciach, którymi gramy, nie miałbym pojęcia, kogo wybrałem. Zresztą, ekran wyboru postaci w Bounty Battle jest tak zły, że logotypy często zasłaniają wybieranych bohaterów.

Tryby gry? Opcja gry przez sieć, ale i tak nikt w to nie gra. Lokalna rywalizacja dla czterech osób, opcja gry ze sztuczną inteligencją, swoiste przetrwanie oraz coś, co chyba miało pełnić rolę kampanii. Tak podejrzewam, choć realizacja jest wyjątkowo zastanawiająca. Nie wybieramy postaci, gra przydziela nam po kolei daną jednostkę, dostajemy pięć walk i za zaliczenie każdej bez zgonu otrzymujemy skórki (brzydkie, to tak na marginesie). Jednak żeby odblokować kolejną postać w (pseudo) kampanii, wystarczy wygrać ostatnią walkę z bossem, która dostępna jest od początku. W tym trybie wychodzi też kompletny brak balansu postaci. Niektórzy bohaterowie mają przesadzone ruchy i walka nimi polega na spamowaniu dwóch kombinacji. Inni za to są tak słabi, że oszalejemy, zanim uda nam się pokonać bossa, który ma 4 razy więcej życia od nas i bije dwa razy mocniej.

A co z samą walką? Cóż, delikatnie mówiąc, system szału nie robi. Bounty Battle oferuje nam dwa ataki podstawowe – słabe i mocne. Opcję odpalenia ataków specjalnych (całe dwa), blok i uniki. Można to łączyć w jakieś proste kombinacje, ale z uwagi na fatalną animację ciosów i jeszcze gorsze hit boksy, jest to wręcz niemożliwe. Do tego dokładamy jeszcze opcję przyzwania pomocnika, którego kupujemy za zdobytą podczas walki kasę. To w teorii miało być tym, co wyróżni Bounty Battle spośród konkurencji. Tylko że ten system nagrody za naszą głowę jest kompletnie niepotrzebny. Pomocnicy po prostu do niczego się nie nadają.

Bounty Battle recenzja #4

Jedynym aspektem tej produkcji, który da się pochwalić to dobór obecnych w grze postaci. Postawiono na ponad 20 bohaterów z gier niezależnych. Swoją reprezentację ma Guacamelee!, Axiom Verge, Eitr, Dead Cells, Blasphemous, Owlboy czy Battle Chasers: Nightwar. Na tym można zamknąć segment pozytywnej opinii o tej produkcji. Nie wiem, co mnie podkusiło, by akurat ten tytuł ograć i zrecenzować.

Plusy

  • Dobór postaci

Minusy

  • Warstwa techniczna
  • Oprawa audiowizualna
  • Ubogość trybów
  • Animacja postaci i hit boksy
  • Cała reszta
O autorze

Przez lata byłem redaktorem naczelnym serwisu PS3Site / PSSite / NeoSite. Aktualnie wraz z Kamilem prowadzę tego bloga. Uwielbiam japońskie RPG-i, gram głównie na PS4, choć posiadam też mocnego PC-ta, 3DS-a i Switcha.

Kliknij, by skomentować

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

Spider-Man od Insomniac rozbił bank i do dziś rozszedł się w ilości ponad 20 mln (!) egzemplarzy. Potężna licencja w połączeniu z uzdolnionym studiem,...

Recenzje

Moja niewytłumaczalna słabość do gier średnich pcha mnie czasami w rejony, których normalnie bym nie planował eksplorować. Onee Chanbara Origins jest drugim kontaktem z...

Recenzje

Showbiznes często określa się jako siedlisko diabła, albo przynajmniej przynętę na niego i jak widać, opinia ta jest rozpowszechniona na całym świecie. Również w...

Gry

Dzisiaj coś w sam raz dla masochistów, którym niestraszne autobiczowanie tematyką potrafiącą widocznie odcisnąć swoje piętno. Powieść jeżąca włos na głowie i ściskająca żołądek....

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: