Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Blasphemous (PS4) – recenzja

Blasphemous wstrzeliło się idealnie w dwuwymiarową lukę, łącząc gatunek soulslike z metroidvanią. I na szczęście, gra jest warta grzechu.

Jako fan gier z gatunku metroidvania z ekscytacją wyczekiwałem nowej gry hiszpańskiego studia The Game Kitchen. Ich produkcja, Blasphemous, to gra wyglądająca na pierwszy rzut oka jak nieślubne dziecko Dark Souls i Castlevania: Symphony of the Night. Czy tytuł pomimo czerpania inspiracji garściami z wyżej wymienionych produkcji ma swoją tożsamość? Czy jest zwykłą kalką znanych już nam elementów? Sprawdźmy.

Akcja gry toczy się w fikcyjnej krainie Cvstodia. Główny bohater zwany Pokutnikiem budzi się wśród sterty zwłok i zastaję swą krainę zamieszkaną przez różnorakie maszkary. Będący członkiem zakonu rycerskiego bohater otrzymuje tajemniczy miecz i wyrusza w podróż, która przetestuje nie tylko jego umiejętność walki wręcz, ale także wiarę.

Blasphemous przepełniony jest religijnymi symbolami, a twórcy ewidentnie czerpią inspiracje z hiszpańskich legend i obrządków. Na naszej drodze staną pielgrzymi szukający rozgrzeszenia, potępione dusze, które są już stracone, a także tajemnicze postacie, wiedzące o zaistniałej sytuacji zdecydowanie więcej niż my. Ta przepełniona upiorami koszmarna kraina posiada także postacie, które pomogą naszemu bohaterowi w jego drodze przez mękę. Nie bądźcie jednak łatwowierni i nie ufajcie każdemu, kogo spotkacie na swej drodze, gdyż każda akcja ma tutaj konsekwencje.

Sekta religijna, przepełniona potworami kraina i główny bohater, który nie może umrzeć. Brzmi znajomo? Blasphemous to istny Dark Souls gier 2D! Inspiracji jest tutaj tak wiele, że ciężko nie odnieść wrażenia, że twórcy gry to fanatycy serii Miyazakiego. Cała konstrukcja świata i zadań pobocznych to ten sam schemat co w Soulsach. Z każdym pokonanym bossem świat gry ewoluuje i jeśli nie pomożemy komuś na czas, to utracimy unikatowe nagrody za wykonanie zadania. Każda śmierć naszego bohatera powoduje powrót do aktywowanej przez nas wcześniej kapliczki, która sprawuje rolę ogniska z gier Souls. Po śmierci każdy pokonany przez nas przeciwnik zostaje na nowo wskrzeszony, a u naszego bohatera rozwija się spaczenie, które zmniejsza jego pasek magii. Aby „uleczyć’’ postać musimy wrócić do miejsca zgonu i niczym w grach z serii Dark Souls podnieść porzuconą przez nas duszę. Kolejnym podobieństwem jest także poziom trudności. Jeśli oczekujecie tutaj sielanki niczym w Castlevanii: Symphony of the Night srogo się zawiedziecie. Pełno jest tutaj elementów zręcznościowych, które co krok karzą nieuwagę gracza. Upadek w przepaść czy też lekkie zawadzenie o kolce? Czeka was powrót do często bardzo odległej kapliczki. Niczym w grach Souls metodą prób i błędów przyjdzie wam eksplorować lokacje, metodycznie czyszcząc obszar z przeciwników. Pomimo doświadczenia z tego typu grami, niejednokrotnie zdarzyło mi się zakląć, podczas kolejnej śmierci w tej samej lokacji. Jeżeli nie macie cierpliwości do trudnych gier, to tutaj nie macie czego szukać. Jeśli jednak gry z serii Souls czy też Hollow Knight sprawiały wam frajdę, to tutaj poczujecie się jak w domu.

screenshot17

Większość czasu elementy zręcznościowe działają bezproblemowo, kilkukrotnie jednak zdarzyło mi się przeniknąć przez różne kładki podczas skoku. Tego typu błędy potrafią być niezwykle frustrujące podczas wymagających fragmentów gry. Mam nadzieję, że twórcy poprawią ten element w kolejnych aktualizacjach.

Pomimo podobieństw do wyżej wymienionych gier z gatunku metroidvania, przemieszczanie się w Blasphemous nie jest tak samo szybkie i wygodne. Eksploracja potrafi być mozolna, a brak szybszego biegu, czy też znaczących ulepszeń skoku powodują, że tempo gry pozostaje praktycznie niezmienione przez całą grę. W tej kwestii twórcy mają jeszcze wiele do nadrobienia, aby grało się przyjemniej.

Oprócz skakania po różnych kładkach przyjdzie wam także stoczyć sporo pojedynków. System walki opiera się na umiejętnym wykorzystywaniu szybkich uników i kontr. Wszystko działa tak, jak należy. Nie zauważyłem tutaj żadnych błędów czy spowolnień, a każda śmierć w walce była z mojej winy. Do dyspozycji dano nam tylko jeden miecz i kilka różnych ciosów do odkrycia. Pomimo dużej ilości czarów i elementów ekwipunku, które potrafią zwiększyć atak czy też obronę przed różnego typu obrażeniami odniosłem wrażenie, że jeden miecz to trochę za mało. Castlevania: Symphony of the Night i Bloodtained przyzwyczaiły mnie do dużej ilości broni, lubiłem z nimi eksperymentować, a tutaj gracz skazany jest tylko na jeden miecz. Nie zrozumcie mnie źle, miecz sprawuje się bardzo dobrze, jednak chciałbym tutaj odrobinę więcej różnorodności. Co do poziomu trudności walk to myślę, że jest on dobrze wyważony. Gracz dostaje do dyspozycji fiolki z miksturami leczniczymi, które są bardzo pomocne w sytuacjach krytycznych. Jeśli macie problem z jakimś pojedynkiem, to eksploracja nieodkrytych terenów może zaowocować znalezieniem ulepszeń miecza, czy też dodatkowych fiolek leczniczych. Nie oczekujcie jednak, że po odnalezieniu paru ulepszeń będziecie niepokonani niczym po nabiciu kilkunastu poziomów w Symphony of the Night, czy Bloodstained. Twórcom ewidentnie chodziło o to, aby nasza postać nie stała się nadmiernie silna, a gra do samego końca stawiała wyzwanie.

Na szczególną uwagę zasługuje oprawa graficzna produkcji utrzymana w stylu Pixel Art. Duża ilość wysokiej jakości animacji postaci i elementów otoczenia może się podobać fanom gier retro. Pomimo podobieństw do gier z serii Souls, jest tutaj zdecydowanie więcej przerywników filmowych, które wykonane są tą samą techniką co gra. Wstawki starają się lepiej przedstawić nam historię, przy okazji będąc ciekawym stylowo elementem, przez co ogląda się je z przyjemnością.

Blasphemous_20190912062003

Muzyka w grze jest dobra i niestety tylko tyle. Nie trafiłem tutaj na nic, co przykułoby mą uwagę na dłużej. Utwory z Castlevanii czy Bloodstained pamiętam do dziś, a Blasphemous pomimo paru ciekawych utworów nie motywuje mnie do przesłuchania ścieżki dźwiękowej po ukończeniu gry.

Mimo niewątpliwych inspiracji i często wręcz kopiowania elementów z gier Dark Souls i Castlevania, Blasphemous to produkcja warta polecenia fanom tych gier. Uważam, że pomimo podobieństw jest dla niej miejsce na rynku gier i cieszy mnie fakt, że ten tytuł powstał. To dobra gra, ze świetnym klimatem, której drobne błędy i brak kilku kluczowych elementów będących esencją gier metrodvania powodują, że wypada trochę słabiej niż klasyki gatunku. Niemniej, jednak jeśli szukacie wyzwania i czegoś, co wypełni lukę po serii Dark Souls, to myślę, że Blasphemous jako alternatywa w 2D może się sprawdzić doskonale. Jeśli jednak oczekujecie sielanki i przystępnej rozgrywki to wydany w tym roku Bloodstained: Ritual of the Night będzie zdecydowanie lepszym wyborem.

O autorze

Niegdyś współpracownik PSSite, aktualnie współwłaściciel Glitcha. Od najmłodszych lat zafascynowany grami, kolekcjonuję wszystko co z nimi związane (od steelbooków po platynowe trofea). Fan japońskich rpgów, platformerów, slasherów, horrorów i powieści wizualnych. Prawdopodobnie uzależniony od serii Yakuza.

Kliknij, by skomentować

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

Moja niewytłumaczalna słabość do gier średnich pcha mnie czasami w rejony, których normalnie bym nie planował eksplorować. Onee Chanbara Origins jest drugim kontaktem z...

Recenzje

Shadow Warrior 2 jest idealnym przykładem, że lepsze jest wrogiem dobrego i ślepa pogoń za panującymi w momencie procesu tworzenia gry trendami nie zawsze...

Recenzje

Bounty Battle jest kolejnym przykładem, że do stworzenia dobrej gry nie wystarczy skopiować czyjegoś sprawdzonego pomysłu. Poza Brawhallą i PlayStation All-Stars Battle Royale żaden...

Recenzje

Grzebanie w cyfrowej bibliotece gier kupionych za grosze w różnorakich promocjach pozwala wyciągnąć tytuły, o których zakupie dawno zapomniałem. Konsolowa wersja The Incredible Adventures...

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: