Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

Blacksad: Under The Skin (PS4) – recenzja gry

Znacie to uczucie, gdy ogrywana przez was produkcja jest ciekawa i wciąga jak diabli, ale błędy techniczne nie pozwalają wam cieszyć się w pełni spędzonym przy niej czasem? Tak właśnie jest podczas obcowania z Blacksad: Under The Skin.

Znacie to uczucie, gdy ogrywana przez was produkcja jest ciekawa i wciąga jak diabli, ale błędy techniczne nie pozwalają wam cieszyć się w pełni spędzonym przy niej czasem? Tak właśnie jest podczas obcowania z najnowszym dziełem hiszpańskiego studia Pendulo Studios. Blacksad ma wszelkie zadatki na świetną grę przygodową, niestety całość niszczy plejada błędów technicznych.

Blacksad_ Under the Skin_20200129172850

Blacksad: Under The Skin to gra przygodowa na podstawie hiszpańskiego komiksu pod tym samym tytułem. Naszym bohater jest prywatny detektyw John Blacksad, który po powrocie ze służby wojskowej w Wietnamie stara się powiązać koniec z końcem w pełnym zbrodni Nowym Jorku. Przygoda opierać się będzie na rozwiązaniu sprawy Joe Dunna – trenera, który powiesił się w swojej salce bokserskiej. Początkowo oczywiste samobójstwo przeradza się w większą intrygę, a nasz bohater staje przed ważnymi wyborami, które wpłyną na życie nie tylko jego, ale i innych ludzi wplątanych w tę sprawę.

Jeśli graliście w produkcje studia Telltale, to podczas przygód Blacksada poczujecie się jak w domu. Wiele podobnych elementów i mechanik sprawi, że fani The Wolf Among Us odnajdą tutaj niezłą alternatywę dla swojego ulubionego tytułu. Wszystko to jeśli będziecie w stanie przymknąć oko na ogromną ilość błędów technicznych, które nękają tę ciekawą produkcję.

Podczas mojej 9-godzinnej przygody, gra zaliczyła dziesięć zwiech powodujących zamknięcie się aplikacji. Sporadycznie też tekstury lokacji dorysowywały się przed moimi oczami. Dodajmy do tego długie czasy ładowania pojawiające się po wyjściu z każdej, nawet najmniejszej miejscówki i obcowanie z przygodami kociego detektywa staje się mniej przyjemne, niż byśmy tego oczekiwali (po tej dość wysoko wycenionej produkcji). Jeśli jednak lubicie klimat filmów noir połączony ze świetną jazzową ścieżką dźwiękową i będziecie w stanie przełknąć wyżej wymienione mankamenty, to możliwe, że gra przypadnie wam do gustu. Dodajmy do tego ciekawe i barwne postacie, niegłupią fabułę, którą zmienić może każda, nawet najmniejsza decyzja i mamy tutaj podwaliny pod naprawdę solidną grę przygodową.

Chciałbym napisać, że Blacksad jest produkcją godną polecenia, niestety jednak wymienione wcześniej błędy techniczne sprawiają, że wkrada się tutaj sporo niepotrzebnej frustracji. Twórcy starają się naprawiać grę w aktualizacjach, ciągle jednak nie działa ona tak dobrze, jak inne produkcje tego gatunku. Ewidentnie widać, że twórcy nie poradzili sobie z przeniesieniem gry na różne platformy i pomimo dość sporego opóźnienia premiery nadal potrzebują czasu, aby ją należycie „połatać”.

Blacksad_ Under the Skin_20200129183904

Rozgrywka w Blacksad: Under the Skin w większości polega na rozmawianiu i podejmowaniu czasowo określonych decyzji. Oprócz dużej ilości rozmów mamy tutaj także znane z gier firmy Telltale sekwencje QTE, czyli scenki, w których musimy wklepać odpowiednie sekwencje przycisków. Jak na typowego detektywa przystało, sprawdzimy też miejsca zbrodni i zbierzemy materiały dowodowe. Każda ważna dedukcja dodawana jest do notesu naszego bohatera i w momencie, gdy znajdziemy kilka kluczowych poszlak, możemy w myślach naszego bohatera (menu, do którego udajemy się po wciśnięciu R1) ułożyć bieg wydarzeń i rozszyfrować zagadki. W Blacksad gra się przez większość czasu przyjemnie, choć w kilku momentach gra nie reagowała za dobrze na polecenia i pomimo wciśnięcia odpowiedniego przycisku zrobiła coś innego, niż chciałem. Kilkukrotnie musiałem wyjść do menu głównego i powtórzyć ostatnią scenę, bo czułem, że pomimo wykonania czynności gra nie pozwoliła mi podjąć wybranej przeze mnie decyzji. Może to kwestia refleksu, może nieudolności interfejsu gry, sam nie wiem. Nie zepsuło mi to jednak ogólnego odbioru produkcji. Rzeczą, która psuje płynność gry, jest brak możliwości pominięcia przerywników filmowych i dialogów. Jeśli zginiecie lub też załadujecie poprzedni punkt kontrolny, to będziecie musieli oglądać wszystkie przerywniki, które już znacie. Szkoda, że twórcy nie postarali się bardziej i nie dodali tej opcji. Byłaby ona przydatna nie tylko przy pierwszym przejściu, ale i przy kolejnych. Oglądanie tych samych scenek bez możliwości ich przewinięcia nie motywuje niestety do powtarzania gry.

Graficznie omawiana produkcja prezentuje zadowalający poziom. Nie ma tutaj mowy o fajerwerkach graficznych, ale oprawa nie razi w oczy. Trochę czuć niski budżet projektu, ale nie przeszkodziło to w jej odbiorze. To samo mogę powiedzieć o modelach postaci. Wszyscy bohaterowie to człekokształtne zwierzęta, co tylko potęguje specyficzny styl tej produkcji.

Ścieżka dźwiękowa w Blacksad: Under the Skin zadowoli miłośników jazzowych brzmień. Stylowa, nawiązująca do dawnych lat muzyka znakomicie pasuje do stylistyki filmu noir, jaka emanuje z tej produkcji. Na pochwałę zasługują także dobrze dobrane głosy postaci, szczególnie aktor podkładający głos pod głównego bohatera – Johna Blacksada. Każda jego kwestia wiarygodnie oddaje charakter zmęczonej życiem postaci.

Blacksad_ Under the Skin_20200129181311

Blacksad: Under the Skin to gra, którą ciężko polecić z ręką na sercu. Pomimo wielu świetnych elementów gra strasznie kuleje pod względem optymalizacji. Jeśli lubicie The Wolf Among Us, to przygodami kociego detektywa warto się zainteresować, ale tylko po sporej obniżce ceny. Może w międzyczasie twórcy naprawią jeszcze sporą ilość błędów, jakie posiada ta gra. Do niegrywalnej produkcji jej daleko, ale do zadowalającej jakości jeszcze sporo brakuje. Jest to niezwykle przykre, bo gra ma w sobie sporo serca i mogłaby na spokojnie wypełnić lukę po świetnym „Wilku od Telltale’’.

Plusy

  • Barwne postacie
  • Ciekawa, trzymająca w napięciu fabuła
  • Stylistyka filmu noir
  • Duża ilość istotnych wyborów

Minusy

  • Liczne błędy, w tym zawieszanie się gry i doczytywanie tekstur,
  • Długie ekrany ładowania, które pojawiają się zdecydowanie zbyt często,
  • Brak opcji pomijania przerywników filmowych, szczególnie tych, które już widzieliśmy

Grę do recenzji otrzymaliśmy od firmy CDP.

O autorze

Niegdyś współpracownik PSSite, aktualnie współwłaściciel Glitcha. Od najmłodszych lat zafascynowany grami, kolekcjonuję wszystko co z nimi związane (od steelbooków po platynowe trofea). Fan japońskich rpgów, platformerów, slasherów, horrorów i powieści wizualnych. Prawdopodobnie uzależniony od serii Yakuza.

Kliknij, by skomentować

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Warto także przeczytać

Recenzje

Moja niewytłumaczalna słabość do gier średnich pcha mnie czasami w rejony, których normalnie bym nie planował eksplorować. Onee Chanbara Origins jest drugim kontaktem z...

Recenzje

Shadow Warrior 2 jest idealnym przykładem, że lepsze jest wrogiem dobrego i ślepa pogoń za panującymi w momencie procesu tworzenia gry trendami nie zawsze...

Recenzje

Bounty Battle jest kolejnym przykładem, że do stworzenia dobrej gry nie wystarczy skopiować czyjegoś sprawdzonego pomysłu. Poza Brawhallą i PlayStation All-Stars Battle Royale żaden...

Recenzje

Grzebanie w cyfrowej bibliotece gier kupionych za grosze w różnorakich promocjach pozwala wyciągnąć tytuły, o których zakupie dawno zapomniałem. Konsolowa wersja The Incredible Adventures...

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: