Connect with us

Hi, what are you looking for?

Gry

Black Knight Sword – Makabryczny teatrzyk schizofrenii

Strzeż się, strzeż. Zryw chłodnego wiatru zapowiada czającą się w ciemności makabrę. Zanim padniesz jej ofiarą, pozwól, że opowiem Ci historię. Jest to specyficzna baśń, która wydarzyła się dawno, dawno temu. Jakąś jedną generację wstecz, gdy na scenę wyszedł niepozorny Czarny Rycerz…

W 2012 roku na rynku konsolowym doszło do ciekawej kolaboracji. Uwielbiane przez mnie i słynące z arthouse’owych produkcji Grasshopper, połączyło siły z węgierskim studiem niezależnym Digital Reality. Na mocy niespodziewanego kontraktu powstały dwie silnie wyróżniające się gry. Pierwszą z nich stanowiło Sine Mora – antropomorficzny i szalenie trudny „Shoot’em Up” o zadziwiająco głębokiej fabule. Przedstawiał historię pełną wojennego okrucieństwa, polityki i podróży w czasie.

Miecz Czarnego Rycerza

Projektem drugim było Black Knight Sword, któremu poświęcam dzisiejszy wpis. Niech już samo intro posłuży jako awangardowy przykład punkowego sprzeciwu wobec ówczesnych (skostniałych) idei i trendów. Gra rozpoczyna się od samobójstwa naszego bezimiennego bohatera (Fire Pro Wrestling, ktoś? Coś?). Pierwszą interakcją gracza jest zerwanie liny wisielczego stryczka, na którym powiesił się nieszczęśnik i protagonista nadchodzącego przedstawienia. W ten sposób rozpoczyna się teatralny seans o rozgrywce głęboko zakorzenionej w nostalgii i erze 16-bitów.

W tym wypadku jest to inspiracja daleko wykraczająca poza tanie wykorzystanie pixel-artu – do walorów estetycznych za chwilę dojdziemy. Gameplay’ową myśl przewodnią poruszył sam Akira Yamaoka. Legendarny kompozytor określił „Black Knight Sword” mianem oldschoolowego powrotu do przeszłości i ery klasyki, kiedy na rynku rządziły side-scrollowe gry akcji. Nostalgicznie stymulujący charakter rozgrywki bezpośrednio odnosił się do prostszych czasów, gdy nieskomplikowane gry nadrabiały z nawiązką uzależniającym i wymagającym wyzwaniem.

Ta sztuka się udała, BKS jest cholernie ciężką przygodą. Poziom trudności rośnie z każdym przejściem, a bossowie to istna manifestacja frustracji. Dobrowolne wyskoczenie z nimi na pojedynek podchodzi pod sadomasochizm. Oczywiście jeśli nie czujecie się pewnie, to zawsze zostaje poziom „Łatwy”. W sam raz dla graczy szukających relaksującej rozgrywki lub nastawionych na oprawę pieszczącą zmysł wzroku.

„W teatrze życia każdy może się ubawić z wyjątkiem aktora”

Zapraszam do teatru, śmiało! Porozmawiajmy o sztuce estetyki i designu! Autorzy podeszli do tego elementu bardzo kreatywnie, łącząc ze sobą wiele różnorakich idei w formę jednego, spójnego konceptu artystycznego. Efektem jest przedstawienie unikalne i absolutnie jedyne w swoim rodzaju. Surrealistyczny aspekt komediowy i relatywizm szaleństwa z Monty Pythona połączono ze sztuką czeskiej animacji poklatkowej. To wszystko wymieszano ze schizofreniczną atmosferą cyrku i surrealistyczną prezencją, sięgającą głęboko do wydzieranek japońskiego „teatru papierowego” – Kamishibai*.

*Przenośny teatrzyk opowiadany głosem narratora (kamishibaiya). Japońska sztuka, która swój złoty wiek przeżywała podczas Wielkiego Kryzysu (lata 30.). Były to historie rozgrywane przy użyciu papierowych i dynamicznie zmieniających makiet.

Jak to wygląda w praktyce? Ciężko ten aspekt zobrazować prostymi słowami, ale postaram się tego dokonać. Jesteśmy aktorem przedstawienia, które narrator opowiada niesamowicie charyzmatycznym głosem. Tytuł przypomina wystawną makietę. Podczas przejść ekrany wczytywania zakamuflowano opadającą kurtyną. Sceneria dynamicznie zmienia się i przesuwa na naszych oczach, stopniowo podmieniając elementy otoczenia. Teatr, jak się patrzy – silnie przypominający surrealistyczne animacje czeskie i wspomnianą wyżej technikę Kamishibai. Z każdej strony jesteśmy atakowani prosto animowanymi elementami o teksturach stylizowanych nierzadko na chaotyczne bazgroły.

„Dobry teatr to nie tylko kwestia środków, ale przede wszystkim zapału twórców”

Dodajcie do tego posępną atmosferę horroru i czarnej komedii. Jest brutalnie, makabrycznie i groteskowo. Walczymy z bulwiastymi głowami pomarszczonych dziadów. Zabijamy poskręcanych i karykaturalnych przeciwników prosto ze schizofrenicznych wizji Alicji Americana McGee. Wiele tutaj inspiracji oryginalnymi i nieugrzecznionymi baśniami braci Grimm. Sprawne oko wychwyci aluzje do „Czarnoksiężnika z Krainy Oz„, „Alicji w Krainie Czarów„, czy bezpośrednio przytoczony przypadek „Czerwonego Kapturka” stojącego bliżej interpretacji Ludwiga Tiecka.

W taki sposób przemierzymy pięć różnorodnych lokacji. Poszczególne miejsca przejawiają odmienny symbolizm i cechuje je unikatowy klimat. Każda kraina wygląda niczym odrębny ekosystem szaleństwa i omamów. Wycieczka w samo serce psychozy. To wszystko powołali do życia Kazuyuki Kurashima i Ren Yamazaki wspierani częściowo piórem Sudy51. Efekt jest najzwyczajniej w świecie magiczny i trzeba go zobaczyć w ruchu, najlepiej na żywo. Kolejny przykład stylizowanej oprawy wzbijającej się na wyżyny.

Kompozycję artystyczną zamyka niezmiennie zachwycający Akira Yamaoka ze swoim mrocznym ambientem i utworami nawiązującymi klimatem do stylu orkiestry cyrkowej. Dla fanów jego twórczości soundtrack to istna pożywka dla zmysłów. Uwielbiam jego podejście do kreowania muzyki i sposób, w jaki dźwięk współgra z obrazami. To przedstawienie nie mogłoby się odbyć bez wsparcia jego kunsztu!

„Nie wszystko się kończy po zapuszczeniu kurtyny”

Po 8. latach od premiery zauważam jeszcze więcej detali tego narkotycznego tripu. Black Knight Sword z wiekiem doceniam bardziej i postrzegam mocniej jako świetny, samodzielny twór. Dzieło jest czymś zdecydowanie więcej niż po prostu niskim ukłonem w stronę klasyki, przyciągającym wzrok artystycznym zabarwieniem.  Następny dorobek kultury w portfolio Grasshopper Manufacture, z którym zmierzenie po latach było dobrym pomysłem, bo pomysł tylko zyskał wraz z moim dojrzewaniem.

Jestem szczerze zakochany w estetycznej ekspozycji i teatralnej otoczce tej cyfrowej perełki. Nie da się ukryć, że charakterystyczna prezencja jest zapisana głęboko w duszy Black Knight Sword. To także jeden z kluczowych pokazów poprzedniej generacji na temat przewagi stylizowanej oprawy nad nudną pogonią za realizmem. Mało tego jest solidną i świetnie przemyślana gra akcji, która dokładnie przetestuje Wasze umiejętności oraz przesunie granicę tolerancji i cierpliwości. Sprawdzi przy tym refleks i koordynację. Na koniec nagrodzi obficie satysfakcją i poczuciem samorealizacji. Sięgajcie po cyfrowy bilet i kierujcie w stronę teatru – tragedię Czarnego Rycerza czas zacząć*.

Ogromna szkoda, że seans znajduje się jedynie w repertuarze poprzedniej generacji i raczej już tak zostanie. Wrzucony do otchłani lochu, Rycerz został skazany na więzienie cyfrowej dystrybucji i pogmatwanych praw wydawniczych. Tak dawno, że dziś nikt o nim nie pamięta. 

Written By

Freak, któremu gry i kino skrzywiły nieodwracalnie psychikę. Gram na wszystkim, co wpadnie w ręce. Głównie konsole Sony i Nintendo. Lunatyk bezgranicznie zakochany w dziełach Grasshopper Manufacture. Suda51 i Quentin Tarantino to moi idole. Uwielbiam zarażać innych zajawką na nietypową twórczość, dzieląc się popkulturowymi przemyśleniami na Twitterze i Glitchu. Fanatyk bijatyk, gier muzycznych i japońszczyzny wszelakiej. Ukierunkowany mocno na horror, futuryzm i cyberpunk.

Click to comment

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply

Warto także przeczytać

Recenzje

Kazutaka Kodaka, czyli twórca kultowej serii japońskich gier – Danganronpa, powraca z nowym, odważnym projektem. Zamiast tradycyjnej gry przygodowej, stworzył z ekipą Too Kyo...

Recenzje

Stało się! Sony po wielu latach dostarczyło tytuł walczący o miano definiującego całą ostatnią generację PlayStation. Produkt, który dźwiga niesamowity ciężar schedy legendarnego poprzednika....

Recenzje

Beyond Blue to najnowsza produkcja studia E-Line Media (twórców ciekawego Never Alone) porusza interesującą tematykę eksploracji oceanu. Dostajemy tutaj bardziej realistyczną wizję podwodnej przygody...

Recenzje

Zapnijcie pasy i trzymajcie się mocno! Za chwilę przeniosę Was w czasie do lat 80. i 90., gdzie takie produkcje jak Top Gear, Lotus...

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: