Connect with us

Hi, what are you looking for?

Recenzje

Arrest of a stone Buddha (Switch) – recenzja gry

Po znakomitym The Friends of Ringo Ishikawa pięknie reprezentującym gatunek historii „coming of age” przyszła pora na kolejny projekt. Yeo powraca z równie magicznym i świetnie napisanym dziełem. Tym razem silnie osadzonym w dorosłości i jej przytłaczającym charakterze. Arrest of a stone Buddha jak mało która gra przesiąknięte jest duszą i ideami światotwórczymi swojego stwórcy. Tytuł niedawno trafił na konsolę Nintendo Switch i jest to w zasadzie idealna okazja, aby się z nim zmierzyć.

Minimalizm ekspozycyjny

Pierwszy kontakt z Arrest of a stone Buddha i już byłem kupiony przez znakomitą filozofię „game designu”. Produkcja pozbawiona jest w zasadzie ekspozycji – zwłaszcza tej zbędnej i irytująco męczącej. Większość współczesnych gier jest nią niestety przepełniona. Nienaturalne, koszmarne dialogi między postaciami, które faktycznie skierowane są do gracza. Usilne tłumaczenie każdej bzdury i traktowanie grającego, jak największego idioty. Wykładanie dosłownie wszystkich elementów na tacy, aby przypadkiem ktoś nie poczuł się zagubiony. Za grosz w tym subtelności i chociaż unikam porzucania gier, to kilka tytułów w ostatnim czasie musiałem sobie z tego powodu darować.

W Arrest of a stone Buddha autor świadomie uderza w przeciwną skrajność. Miejscem akcji jest Francja lat 70., gdzie przyjdzie nam wcielić w skórę profesjonalnego zabójcy. Hitmana do zleceń dla większości „niewykonalnych„. Całą resztę poznajemy poprzez kontekst sceniczny – żadnych opisów, dialogi są oszczędne, a gdy się pojawiają, sprawiają wrażenie wyrwanych ze środka dyskusji. Mimo wszystko odnajdujemy się w tym, a wszystko jest jednocześnie *wystarczająco* jasne.

Nasza podróż z bezimiennym bohaterem nie będzie należała do najdłuższych i zajmie około trzech, może czterech godzin. Przeżyjemy chłodny październik z datą zaznaczoną na 31 dzień miesiąca. Mogłem domyślić się tego, co się wówczas wydarzy, ale ignorowałem jasne sygnały. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej lubię postrzegać ten aspekt jako metafizyczny i stonowany komentarz społeczny.

John i Louis w jednym stali domu

Słuchajcie, Arrest of a stone Buddha to jak dotąd jedna z najważniejszych gier roku. Nie boi się tematów tabu, a koncepcyjnie poprzez rozgrywkę mierzy się z tematyką depresji w taki sposób, jak żadna inna interaktywna produkcja. Całość jest przy tym zabójczo stylowa i przypomina seans z filmami Johna Woo. Konwencja „Gun fu” w kluczowych momentach ustępuje z kolei awangardowemu i refleksyjnemu stylowi Louisa Malle, co przekłada się na wyjątkową mieszankę narracyjną.

Rozgrywka została podzielona na dwa segmenty, bez których przekaz nie byłby kompletny. Dla wielu, na pierwszy rzut oka, osią będą sekwencje akcji. Czyli momenty wspomnianego „gun fu„.  Etapy stylizowane na najbardziej efekciarskie filmy Johna Woo, które mogą również wzbudzać skojarzenia z dużo młodszym Johnem Wickiem. Poszczególne zlecenia posyłające nas w różnorodne miejscówki, w których ze stoickim spokojem zabijamy bossa, a następnie mierzymy z zastępami jego ochroniarzy. Wrzuceni w serce konfliktu, niejednokrotnie zostaniemy świadkami meksykańskiej sytuacji patowej.

Masowa eksterminacja przeciwników atakujących z dwóch stron. Nieskomplikowana rozgrywka pełna łamania rąk i posyłania celnych strzałów w głowę. Wszystko przy spokojnym chodzie głównego bohatera – zapomnijcie o bieganiu, celowo z niego zrezygnowano. Mechanika jest prosta, ale wystarczająco angażująca, aby zatrzymać na dłużej przy konsoli. Dodatkowo wyższe poziomu trudności są bezlitosne i nie wybaczają najkrótszej chwili wahania. W tym wypadku postawiono na sztukę minimalizmu i mniej znaczy po prostu więcej.

Depresyjna medytacja

Segment drugi to spokojniejsza i bardziej kameralna struktura, gdzie na tapet zostaje wyłożona nihilistyczna problematyka bezcelowości oraz bezsens egzystencji. Szkoła subtelności. Towarzyszymy bohaterowi przy okazjonalnych i zwięzłych rozmowach ze zleceniodawcą. Głównie jednak szukamy zajęcia. Znowu zabijamy, ale tym razem na nasz celownik trafia czas.

Fach, jakim zajmuje się bohater, nie pozostaje mu dłużny i widocznie odbija na jego psychice. Bezsenność to jeden z problemów, który rozwiążą tabletki. Gorzej z samym życiem. Przechadzając się spokojnie po niewielkiej dzielnicy Paryża mamy kilka możliwość. Możemy przejść się do kina, spędzić większość dnia nad szklanką w lokalnym barze. Wydać pieniądze na ubrania, czy po prostu zaszyć w mieszkaniu i ćwiczyć podciągnięcia na drążku. Zrobić cokolwiek, aby wytrzymać do określonej godziny, wziąć leki i w końcu usnąć przed kolejnym zleceniem.

Całość ma bardzo gorzki posmak i przypomina dialog z twórcą. Odczucia z rozgrywki były dla mnie na tyle specyficzne, że ciężko przywołać mi podobne doznanie. Unikalne doświadczenie, które w swojej formie przypomina autentycznie prowadzenie rozmowy z twórcą. W tym momencie największą rolę odgrywały „momenty„. Krótkie chwile w trakcie fabuły, które oddziaływały wyjątkowo silnie i potrafił ukształtować ostateczny obraz dzieła. Jak wtedy, gdy po zabiciu zakapiorów trafiłem na dworzec. Nastał ułamek ciszy, muzyka zmieniła kompletnie swój charakter, a mi pozostało usiąść na ławce pośród ciał zabitych przeciwników. Czekałem tak dłuższy czas w kontemplacji, aż w końcu przyjechał wyczekiwany pociąg.

Sztuka tożsamości pikseli

Jak widzicie po screenach, jest to pozycja opracowana na modłę 16-bitowych tytułów, przywodząca silne skojarzenia z konsolą Sega Mega Drive. Nie da jej się odmówić klimatu i jeśli lubicie pixel -art, to będziecie usatysfakcjonowani z kierunku artystycznego. Zwłaszcza że mówimy tutaj o stylizowanej oprawie ukierunkowanej na szaroburą kolorystykę i atmosferę neonoir.

Warto za to wspomnieć o muzyce, bo oprawa audio to tutaj piękna laurka budująca sugestywny klimat. Potęguje zamysły autora i zgrabnie manipuluje nastrojem gracza. Instrumentalne aranżacje świetnie współgrają z obrazem i odgrywanymi scenami. Całość brzmi tak dobrze, że to w zasadzie jeden z przykładów sprzedanych mi za sprawą ścieżki dźwiękowej. Posłuchajcie zresztą sami i wyróbcie własną opinię – mocno polecam.

YouTube video

Zachwycam się filozofią Yeo i jego podejściem do kreacji oraz budowania narracji. Może to kwestia problemów bohatera, przez które łatwo było mi się z nim zżyć i utożsamiać. Możliwe, że kupiły mnie artystyczne zapędy i silne inspiracje bardzo ciekawą stroną kinematografii. Wiem, że tytuł wywarł na mnie silne wrażenie, a po napisach końcowych potrzebowałem jeszcze sporo czasu, aby dojść do siebie. Potrzebuję go zresztą nadal, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że Arrest of a stone Buddha jeszcze długo zostanie w mej głowie i na pewno będzie obecne w moich tegorocznych podsumowaniach popkultury. Piękna, subtelna i w wielu momentach minimalistycznie podana opowieść o ludzkiej egzystencji.

Plusy

  • Kontemplacja nad bezcelowością
  • Subtelna narracja
  • Urzekająca atmosfera neonoir
  • Sekwencje akcji i jawne inspiracje Johnem Woo
  • Ścieżka dźwiękowa
  • Nietuzinkowe podejście do rozgrywki i opowiadania historii

Minusy

  • Bądź co bądź jest to bardzo krótka gra
Written By

Freak, któremu gry i kino skrzywiły nieodwracalnie psychikę. Gram na wszystkim, co wpadnie w ręce. Głównie konsole Sony i Nintendo. Lunatyk bezgranicznie zakochany w dziełach Grasshopper Manufacture. Suda51 i Quentin Tarantino to moi idole. Uwielbiam zarażać innych zajawką na nietypową twórczość, dzieląc się popkulturowymi przemyśleniami na Twitterze i Glitchu. Fanatyk bijatyk, gier muzycznych i japońszczyzny wszelakiej. Ukierunkowany mocno na horror, futuryzm i cyberpunk.

Click to comment

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply

Warto także przeczytać

Recenzje

Kazutaka Kodaka, czyli twórca kultowej serii japońskich gier – Danganronpa, powraca z nowym, odważnym projektem. Zamiast tradycyjnej gry przygodowej, stworzył z ekipą Too Kyo...

Recenzje

Stało się! Sony po wielu latach dostarczyło tytuł walczący o miano definiującego całą ostatnią generację PlayStation. Produkt, który dźwiga niesamowity ciężar schedy legendarnego poprzednika....

Recenzje

Beyond Blue to najnowsza produkcja studia E-Line Media (twórców ciekawego Never Alone) porusza interesującą tematykę eksploracji oceanu. Dostajemy tutaj bardziej realistyczną wizję podwodnej przygody...

Recenzje

Zapnijcie pasy i trzymajcie się mocno! Za chwilę przeniosę Was w czasie do lat 80. i 90., gdzie takie produkcje jak Top Gear, Lotus...

Copyright © 2020 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.

%d bloggers like this: