Dołącz do nas

Cześć, czego szukasz?

Recenzje

ALTDEUS: Beyond Chronos (PS4) – recenzja gry

ALTDEUS: Beyond Chronos to sequel udanego Tokyo Chronos, który podobnie, jak poprzednik, wykorzystuje wirtualną rzeczywistość, by opowiedzieć angażujący scenariusz.

W ramach wyjaśnień, z czym właściwie mamy do czynienia. ALTDEUS: Beyond Chronos jest już drugą odsłoną ufundowanego przez platformę Kickstarter cyklu „Chronos„, o którym zapewne nie słyszeliście z racji niszowego charakteru (jedynka nigdy nie trafiła do Europy). Autorzy z sekaiproject przecierają szlaki VR-owych Visual Noveli i jako jedni z pierwszych opracowują pełnoprawne (odpowiednio złożone fabularnie i długie) novelki z myślą o goglach VR.

ALTDEUS: Beyond Chronos to sequel osadzony 200 lat w przyszłości i stanowi samodzielną, odrębną historię niewymagającą znajomości „jedynki” (choć jeden twist związany z pewną postacią nawiązuję mocno do poprzednika). Świat, jaki znamy, przestał istnieć. Niegdyś tętniąca życiem ziemia to obecnie jałowa pustynia zniszczona przez tajemnicze istoty ochrzczone mianem „Meteora”. Ostatki ludzkości skryły się w podziemnym mieście stylizowanym na współczesną Shibuyę, gdzie przedstawiciele naszego gatunku mogą w miarę normalnie egzystować.

Główną bohaterką jest Chloe. Elitarna pilotka potężnego mecha strzegąca ludzkość przed zagrożeniem ze strony obcych. Jak to często bywa w przypadku tematyki wielkich robotów, te (jak na złość!) stanowią ledwie tło. Czynnikiem, jakiemu poświęcono najwięcej uwagi, jest miłość bohaterki do tajemniczo zmarłej Coco, związana z tym intryga i etapy kryzysu światopoglądowego. Nie zabraknie też sporo nazewnictwa z greckiej mitologii i typowego dla Japonii komplikowania spraw, które można byłoby rozwiązać poprzez szczerą rozmowę.

Szybko okazuje się, że Chloe to człowiek stworzony sztucznie poprzez bioinżynierie z pilotażem dosłownie wpisanym w DNA. Coco jako jedna z nielicznych postrzega naszą protagonistkę w bardziej humanitarny sposób. Otwiera jej militarne oczy na bardziej emocjonalną stronę bycia człowiekiem. Między dziewczynami wywiązuje się silna więź nagle przerwana przez tragedię, której istotę poznajemy w kolejnych warstwach fabuły.

Dusza i kręgosłup ALTDEUS: Beyond Chronos przesiąknięte są duchem sezonowego anime przez duże A. Fabuła pełna jest klisz, jakie mogliście niejednokrotnie widzieć w podobnych twórczościach animowanych. Szybko odgadniecie poszczególne archetypy pięciu bohaterów, a konstrukcja wydarzeń zgrabnie odnalazłaby się w strukturze trwającego 15 godzin serialu. Nie byłby być może kamieniem milowym gatunku, ale wystarczająco angażującym seansem, by bez bólu dotrwać do finałowego odcinka.

I to jest właściwie sedno całej gry. Trafiacie do środka zawiłej historii pełnej mniej lub bardziej eksploatowanych zwrotów akcji. Z motywami pokroju śpiewającego Vocaloida podnoszącego poziom synchronizacji pilota z maszyną. Kilkanaście godzin ekspozycji wnętrza głównych heroin popadające niekiedy niebezpiecznie blisko granicy banału. Nie zrozumcie mnie źle. Nie do końca narzekam na ten kicz i odtwórczość fabularną. Wykonywanie prostych gestów podczas akcji mechem przy akompaniamencie podniosłej, pełnej patosu muzyki, to naprawdę fajne doświadczenie VR. Miejscami odnosiłem wrażenie „złego smaku”, ale nie zmienia to faktu, że scenariusz śledziłem z zaciekawieniem.

Beyond Chronos to poprawna historia sci-fi z rozterkami trapiącymi główną bohaterkę, a jej największy „problem” to po prostu brak ambicji, by być czymś więcej. To w zasadzie żaden minus, co po prostu świadome dostarczenie rzemieślniczej novelki dla niszowego rynku i kolejny raz udowodnienie, że wirtualna rzeczywistość sprawdza się dobrze w przypadku narracyjnych doświadczeń. Uczucie bycia w centrum akcji działa – zwłaszcza przy bardziej dynamicznych wydarzeniach, choć tu znowu dokuczają bardzo oszczędne animacje ruchów. Sam scenariusz z kolei tylko zyskał na odbiorze poprzez perspektywę VR.

ALTDEUS: Beyond Chronos względem poprzednika doczekało się angielskiego dubbingu. Poznawanie historii jest dzięki temu przyjemniejsze, bo uwierzcie, że wielogodzinne czytanie tablic tekstu z goglami na głowie potrafi zmęczyć. Granie ze słuchu jest w tym wypadku wygodniejszą opcją. Dodano też więcej momentów interakcji. Sporadycznie przyjdzie nam poddać przedmiot analizie, bądź wsiąść za stery humanoidalnego robota i wykonać serię prostych ruchów. W dalszym ciągu to tylko niewielka kropla w oceanie tekstu.

Podsumowując historię Chloe i Coco – po opiniach spodziewałem się nieco więcej, ale nie żałuję spędzonego czasu. Ponieważ w dalszym ciągu to poprawny przedstawiciel gatunku, któremu warto dać szansę jeśli już posiadacie gogle wirtualnej rzeczywistości. Przyjemna historia na kilka wieczorów wręcz stworzona dla sympatyków stylistyki anime.

Plusy:

  • Rzemieślniczy scenariusz sci-fi
  • Muzyka
  • VR potęgujące immersję świata przedstawionego

Minusy:

  • Niski budżet rzuca się miejscami w oczy
  • Przydałoby się więcej interaktywności

 

Autor

Nieistotny człowiek z szumem w głowie

Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Warto także przeczytać

Recenzje

Dungeon - crawler FPP w stylu fantasy-anime od studia Experience po 10 latach debiutuje na zachodzie.

Mój dziennik growy

Jak to często bywa – nawet nie wiem, kiedy uciekła mi połowa września. Dla wielu to czas powrotu do szkoły, dla mnie kolejny miesiąc,...

Gry

Los Angeles, lata 40. ubiegłego wieku. Późnym wieczorem bary i puby wypełniają się zmęczonymi ludźmi w garniturach. Jazzowa muzyka Billie Holiday czy Louisa Armstronga,...

Gry

Poznajcie (przez chwilę) najlepiej ocenianą grę w historii tej branży.

Copyright © 2021 Glitch.com.pl Kopiowanie treści, jak i fragmentów jest surowo zabronione.